Nowy numer 49/2020 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Grudzień 2020
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Niedziela 6 grudnia 2020

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

Nowy numer 49/2020

Przygotujcie drogi

„Drogę Panu przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec dla naszego Boga!”. Prorok tu używa dwóch rzeczowników: derek i mesilla. Pierwszy wskazuje po prostu na drogę, miejsce, którym się szło do określonego celu. Drugi, tłumaczony jako „gościniec”, używany jest, jeśli droga została zbudowana sztucznie. Owe „gościńce”, już w dobie Nowego Testamentu, były drogami zbudowanymi przez rzymskie legiony. Wcześniej, gdy wieścił nasz prorok, były to militarne szlaki, którymi szła niezwyciężona armia asyryjska, a potem babilońska. Derek i mesilla – to sposoby, przez które Pan Bóg dociera do człowieka ze swym orędziem o pocieszeniu, bo czytany dziś fragment rozpoczyna się od apelu: „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud!”. Prorok używa tu czasownika nhm, który znaczy „pocieszyć”. Takie pocieszenie w Księdze Izajasza dotyka momentów, gdy przychodzi cierpienie i śmierć. Jest ważne, gdy wyzwolenia oczekują uciśnieni, ci, którzy spotykają się z niesprawiedliwością. Jest wreszcie najważniejsze z perspektywy historii zbawienia, gdy odnosi się do zbawienia, odkupienia, jakie przynosi sam Bóg: „Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jeruzalem”. Wszystko wskazuje na to, że ewangelista św. Marek najradośniejszą z wiadomości oparł na tym, że owa wieść dotyczy fundamentalnego pocieszenia: Pan Bóg w Jezusie Chrystusie przyniósł zbawienie. Odpowiedzią na ten fakt pozostaje przygotowanie się człowieka, który słyszy to orędzie. Naszą odpowiedzią jest przygotowanie dróg, by ułatwić jego przyjęcie. A te drogi to zarówno derek, jak i mesilla – to, co naturalne, i to, co tworzymy, budując społeczne relacje, okoliczności czasu i miejsca, uwarunkowania kulturowe i społeczne. •

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

Nowy numer 49/2020

Cierpliwość

Abraham przyjął gościa najlepiej, jak potrafił. Postawił przed nim wspaniałe potrawy, napoje, bawił go rozmową. Aż zapytał gościa: „Wierzysz w Boga?”, na co tamten odpowiedział z ironią: „Jakiego Boga? Żadnego Boga nie ma. To są wymysły wpajane ciemnym ludziom, by na nich zarobić religijną kasę”. Abraham nie mógł tolerować takiej impertynencji. Wyrzucił więc intruza z domu, rzucając mu na pożegnanie kilka obelg. Nawet święty nie wytrzymałby takiej podłości. W nocy, we śnie, przyszedł Pan Bóg i zapytał: „Abrahamie, co zrobiłeś? Podesłałem ci strudzonego wędrowca, a ty go przegnałeś”. „Panie, nie słyszałeś, co o Tobie wygadywał?” „Oj, Abrahamie, Ja go takiego znoszę od ponad 70 lat, a ty nawet jednej godziny nie wytrzymałeś”.

„Pan jest cierpliwy w stosunku do was” – mówi św. Paweł. „Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich chce doprowadzić do nawrócenia”. Ile razy miałem ochotę kogoś pogonić z kancelarii, ile razy „otwierał mi się nóż w kieszeni”, gdy wysłuchiwałem głupstw czy obelg wygłaszanych przez bezideowców... Paliło mnie w środku, gdy ktoś z politowaniem odnosił się do tego, co robię. Eurypides mówił, że „pierwszą odpowiedzią, jakiej udziela mądrość, jest milczenie”. Wobec przykrości i nieznośnych ludzi. Niecierpliwość i skłonność do rzucania oskarżeń są zgubą ludzkości, bunt przeciwko działaniom niezgodnym z naszą wolą zagraża postawie posłuszeństwa. Jeśli w konflikcie mamy rację, Bóg wzywa nas, abyśmy krzywdy wchłaniali niczym gąbka, a jeśli nie mamy racji, powinniśmy dostrzegać w innych ludziach narzędzie wypełniania Bożej woli. Kiedy widzimy, jak nasze plany rozbijają się o charaktery ludzi, z którymi musimy mieć do czynienia, to „w pewnym stopniu” pojmujemy sytuację Boga.

Lewis pisał, że „pod dwoma względami Boże spojrzenie musi się bardzo różnić od naszego. Po pierwsze, Bóg widzi (tak samo jak ty), jak wszyscy ludzie w twoim domu czy pracy są w różnym stopniu krępujący czy trudni; lecz kiedy zagląda do danego domu, fabryki czy biura, widzi jeszcze jedną osobę tego samego rodzaju – tę, której ty nigdy nie widzisz – ciebie. Oto następny krok ku mądrości: odkryć, że ty również masz fatalną wadę charakteru. Wszystkie nadzieje i plany innych rozbijały się wielokrotnie o twój charakter, tak samo jak twoje nadzieje i plany rozbijały się o ich charaktery. Skoro mamy nadzieję, że dobry Bóg wyrzuci nasze grzechy do kosza, czy On nie ma prawa oczekiwać, że my również wyrzucimy do śmieci wspomnienia o słabościach innych?”. •

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

Nowy numer 49/2020

Najpilniejsza sprawa

1. Misja Jana Chrzciciela polegała na tym, aby mobilizować ludzi do traktowania Boga na serio. Pustynia ma znaczenie prorockiego znaku. Tu nie chodzi tylko o jego osobiste umartwienie. On zaprasza nas na pustynię. Dlaczego właśnie tam? Bo jest to miejsce ogołocenia, walki o życie, tęsknoty za wodą, za pokarmem. Takie ubóstwo sprzyja rozbudzeniu pragnienia Boga. Czas pandemii, który przeżywamy, jest czasem pustyni. Doświadczamy kruchości naszego życia. Czujemy się samotni, zagubieni. Niektórym z nas COVID zabrał bliskich. Co by powiedział na to wszystko Jan Chrzciciel? Powtórzyłby: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki”. Trudny czas, który przeżywamy, jest szansą na głębsze zwrócenie się do Boga. Nadzieja jest bowiem tylko w Nim. Przyszłość należy do Niego. Musimy zgodzić się z tym, że wszystko potoczy się inaczej, niż planujemy czy chcemy. Ale jeśli Mu zaufamy, wszystko skończy się dobrze.

2. „Przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy”. To jest sprawa ważniejsza nawet niż szczepionka. Wyznać swoje grzechy i zanurzyć się w rzece Bożego miłosierdzia. Nie ma rzeczy pilniejszej niż nawrócenie. Świat oczywiście wmawia nam, że jest odwrotnie. Że najważniejsze dziś jest zatrzymanie pandemii koronawirusa, a potem zajmiemy się innymi sprawami. A co jeśli nie będzie żadnego „potem”? Prawdziwym złem, które niszczy świat, jest grzech, trwanie w nim, lekceważenie go, przyzwyczajenie się do niego. Grzech bywa bardziej zaraźliwy i szkodliwy niż wirusy. Co gorsza, dostaje dziś potężne wsparcie medialne, przemysł rozrywkowy uczynił go swoim kołem zamachowym, ma przebogatych sponsorów, jest wpisany w programy partii politycznych, nawet w szkołach dzieciom i młodzieży ukazywany jest jako coś atrakcyjnego. Świat potrzebuje pilnie zanurzenia w Jordanie i wyznania swoich grzechów. Czy jednak głos Jana Chrzciciela się przebije? Nawet w Kościele bywa zagłuszany. Troska o zdrowie brzmi wszak poważniej niż troska o wieczne zbawienie.

3. „Idzie mocniejszy ode mnie” – mówi św. Jan. On tylko zapowiada nadejście Słowa, które stanie się ciałem. Kościół słabnie na naszych oczach, staje się uboższy, skromniejszy. Najważniejsze jest to, aby pozostał czytelnym głosem, że „idzie mocniejszy”. Znakiem prawdziwego proroka jest pokora wobec Boga, świadomość przemawiania w imię „mocniejszego”. Prorocy chłostali nieraz ludzi słowem, ale padali na kolana przed Najwyższym. Wiedzieli, że tylko On może ostatecznie pokonać zło i przywrócić sprawiedliwość. Pokora Jana Chrzciciela powinna dawać do myślenia. Pokora jest istotnym kryterium pomagającym odróżnić proroków prawdziwych od tych fałszywych. •

Zapisane na później

Pobieranie listy