O charyzmacie kamedułów i sensie istnienia zakonów kontemplacyjnych mówi przeor kamedułów na Bielanach o. Mateusz Kolbus.
o. Mateusz Kolbus EC do Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej wstąpił w 2004 roku. Śluby wieczyste złożył w 2009 roku, a w roku 2015 przyjął święcenia kapłańskie. Od 2018 roku jest przeorem kamedułów na krakowskich Bielanach. Właśnie wydał książkę „Milczeć, ale życiem wołać” (eSPe).
henryk przondziono /foto gość
Marcin Jakimowicz: Kardynał Wojtyła powiedział, że jesteście piorunochronem dla Krakowa. A ja w zakonach kontemplacyjnych słyszę: „Nie przyszliśmy tu, by opasać region modlitwą i stać się duchową tarczą antyrakietową”.
O. Mateusz Kolbus: To prawda. Główną motywacją wstąpienia do kamedułów jest uwielbienie Boga. Wszystkie inne powody prędzej czy później okażą się niewystarczające. Kardynał Wojtyła, mówiąc o nas jak o piorunochronie, myślał pewnie o naszej ukrytej przed światem cichej, wiernej modlitwie. To określenie może wzbudzać lęk, bo jeżeli jesteśmy piorunochronem, to znaczy, że my te pioruny przyjmujemy na siebie, że biją one w nas. I rzeczywiście w naszym codziennym życiu jest to w jakiś sposób odczuwalne. Wiele trudnych doświadczeń związanych z naszym powołaniem możemy przyjmować w duchu ekspiacyjnym. Za miasto, za świat, za Kościół. Wierzę, że dzięki temu inni mogą otrzymać łaski. Taka duchowa wymiana. Tak to postrzegam i tak rozumiem te słowa kardynała Wojtyły.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł