Burundi

Gość Extra nr 5

publikacja 29.09.2022 00:00

Wioska Bożego Miłosierdzia

Jedna z pigmejskich wiosek została zawierzona Bożemu Miłosierdziu. We wszystkich domach powieszono obrazy Jezusa Miłosiernego, przywiezione przez misjonarzy z Łagiewnik. Jedna z pigmejskich wiosek została zawierzona Bożemu Miłosierdziu. We wszystkich domach powieszono obrazy Jezusa Miłosiernego, przywiezione przez misjonarzy z Łagiewnik.
o. maciej jaworski

Zaskakuje mnie to, że miłosierdzie nas uprzedza, idzie przed nami i otwiera kolejne, wydawałoby się, zatrzaśnięte drzwi – mówi ojciec Maciej Jaworski, który w Burundi buduje wioski dla Pigmejów. Pierwsze 50 domów było wyrazem dziękczynienia za pół wieku obecności polskich karmelitów bosych w tym kraju. Na tym się jednak nie skończyło – wciąż są osoby gotowe ufundować dom dla Pigmeja. Jak pewien kapłan spod Łagiewnik, który zobowiązał się do wybudowania 40 domów na 40-lecie swoich święceń. Potem dorzucił jeszcze stado kóz… Albo ktoś inny, kto chciał w ten sposób zjednoczyć podzieloną rodzinę. – To właśnie terapia przez miłość. To jest uzdrawiająca droga miłosierdzia – mówi karmelita.

A jak patrzą na to działanie Pigmeje? Miłosierdzie Boże objawiło im się poprzez wyjście z błota i wejście do domu. – Jezus wyprowadził nas z nędzy, dał nam dom. Gdyby nie było miłosiernego Jezusa, dzieci nie miałyby zeszytów i długopisów i nie chodziłyby do szkoły – mówi Etienne Niyokwizera. Ma sześcioro dzieci. Od nazwiska nazywają go „Ufność”. Miłosierdzie to dla niego również studnia z wodą i pole, które uczy się uprawiać. – Jezus nas kocha, dał nam dom. Pamiętam, jak wcześniej w szałasie moje zeszyty często były zalane deszczem i leżały w błocie. Opuszczałem szkołę ze wstydu… – dodaje 20-letni James.

Jedna z wybudowanych wiosek została zawierzona Bożemu Miłosierdziu. Na nieotynkowanych ścianach wiszą obrazy przywiezione z Łagiewnik. Pigmejskim zwyczajem bardzo wysoko: na wysokości oczu znajdują się stopy Pana Jezusa. – Gdy błogosławiliśmy domy, mówiłem, żeby patrzyli właśnie na te nogi. Są bose, jak u nich. To znaczy, że Jezus czuje tę ziemię, jest im bliski. Te nogi są w ruchu, bo Jezus jest w drodze, by odnaleźć człowieka – mówi ojciec Maciej.

Głoszenie Ewangelii Pigmejom wciąż pozostaje wyzwaniem. Z powodu utrwalonych kompleksów sami trzymają się na uboczu, a wspólnoty parafialne zdominowane przez członków innych plemion nie starają się pozyskać ich dla Chrystusa. Lepsze warunki życia sprzyjają jednak integracji. Nowe pigmejskie wioski odwiedza miejscowy proboszcz, a Caritas dostarcza jedzenie w momentach głodu. Katechiści głoszą im dobrą nowinę o Bożym miłosierdziu. Miejscowy czarownik został wyrzucony z wioski. – Wielu ludzi pamięta pierwszą modlitwę, którą odmówiłem na ich ziemi, i błogosławieństwo. Dla nich był to znak miłosierdzia, które spadło z nieba – mówi karmelita. Warto wspomnieć, że kult Bożego Miłosierdzia zaczął się rozwijać w Burundi w latach 80. XX wieku, podczas prześladowań Kościoła przez ówczesnego prezydenta. Kilka modlitw z „Dzienniczka” siostry Faustyny przetłumaczono wówczas na kirundi, a ludzie w domach zaczynali w ukryciu odmawiać koronkę, której propagatorką stała się młoda nauczycielka Elisabeth Nahimana, do dziś nazywana „Mamą Miłosierdzia”.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?