Lekarstwo na śmierć

GN 16/2011

publikacja 20.04.2011 13:52

Na początek parę słów o programie telewizyjnym. Od tego numeru, zamiast całego programu, będziemy drukować recenzje bądź omówienia wybranych audycji.

GN 16/2011 GN 16/2011

Z całej masy telewizyjnych programów nie zawsze – delikatnie mówiąc – najwyższego lotu będziemy wybierać jeżeli nie perły, bo takowych może nie być, to przynajmniej inne, ale jednak szlachetne kamienie. Znajdzie się też miejsce na krytykę szczególnie złych programów czy zjawisk telewizyjnych. Najbliższy tydzień upłynie pod znakiem beatyfikacji Jana Pawła II, stąd wśród naszych propozycji jest wiele programów poświęconych papieżowi i samym uroczystościom w Watykanie.


A teraz o odważnym Kościele. Dlaczego odważnym? Bo potrafi stanąć w centrum świata i głośno zawołać: mamy lekarstwo na śmierć. A do tego potrzeba odwagi. Świat się wali, ludzie umierają, giną pod falami tsunami, a Kościół spokojnie, ale konsekwentnie i zdecydowanie, nie cofając się nawet o milimetr, ogłasza: śmierć nie ma przyszłości, już przegrała. Nikt nie jest na tyle głupi, by przekonywać, że znalazł antidotum na każdą nieuleczalną chorobę. A Kościół woła: my mamy lekarstwo na najgroźniejszą chorobę, na śmierć. Jest nim zmartwychwstały Jezus.


 Jeżeli Kościół nieustannie jest kąsany z wielu stron, to przede wszystkim nie z powodu głoszonej nauki moralnej. Fundamentalnym powodem sprzeciwu jest zuchwała odwaga, z jaką głosi prawdę o Zmartwychwstaniu. Nie do przyjęcia jest wiara w skuteczny lek na cukrzycę, więc jak uwierzyć w lekarstwo na śmierć... A jednak ono jest. W Niedzielę Wielkanocną ta prawda wybrzmi najgłośniej w całym roku.

Drodzy Czytelnicy
i Przyjaciele
„Gościa Niedzielnego”


Przede wszystkim w imieniu własnym i redakcji dziękuję za kolejny rok spędzony razem. A na Święta Wielkanocne życzę odwagi w przyjmowaniu i głoszeniu prawdy o Jezusie, który pokonał śmierć. Przyszłość należy do życia, które jest w Jezusie Zmartwychwstałym.