Może na nas liczyć

Andrzej Grajewski

|

GN 18/2005

publikacja 04.05.2005 12:22

Z bp. Gerhardem Ludwigiem Müllerem, ordynariuszem Ratyzbony, o bawarskich korzeniach Benedykta XVI rozmawia Andrzej Grajewski

Może na nas liczyć Henryk Przondziono

Bp Gerhard L. Müller: – Jest to dla nas wielka radość i duma, ale także zobowiązanie. Dla tych, którzy czują się Kościołem, jest to sygnał do podejmowania z odwagą nowych wyzwań. To także niezwykle doniosłe wydarzenie dla wszystkich Niemców. W zdecydowanej większości przyjęli oni ten wybór bardzo pozytywnie. Oczywiście u nas reakcje są inne, aniżeli były w Polsce przed 27 laty. Musimy jednak pamiętać, że naród niemiecki jest podzielony religijnie. Katolikami jest około 30 proc. ludności, protestantami także około 30 proc, a dalszych 30 proc. określa się jako ludzie nienależący do żadnego wyznania, jest także kilka procent tych, którzy należą do innych wspólnot religijnych.

W niemieckiej prasie znajduję jednak sporo głosów krytycznych na temat kard. Ratzingera. Często powtarzany jest np. pogląd, że Benedykt XVI będzie papieżem konserwatywnym.
– Całkowicie odrzucam zarzut konserwatyzmu. Słowo konserwatyzm jest używane nieadekwatnie do swojego znaczenia. Ci ludzie po prostu nawet nie bardzo rozumieją, o czym piszą. Dlatego nie nazwałbym tego krytyką. Krytyka jest zawsze potrzebna, bez względu na to, czy się z nią zgadzamy, czy nie. W tym wypadku jednak mamy do czynienia z krytykanctwem, silnie motywowanym ideologicznie.

Inni z kolei dowodzą, że wybór Benedykta XVI dla tzw. liberalnych kręgów w niemieckim Kościele katolickim jest rozczarowaniem.
– Być może to prawda, że pewne środowiska są rozczarowane. Musimy jednak sobie postawić pytanie, jakie jest źródło tego rozczarowania. Jest rzeczą oczywistą, że pewne oczekiwania nie mogą być spełnione, jeżeli myślimy o Kościele jako wspólnocie opierającej się na określonej tradycji, zawartej w dziedzictwie apostolskim.

Przed wyjazdem do Rzymu i rozpoczęciem pracy w Kurii Rzymskiej, kard. Ratzinger, żegnając się w Monachium, powiedział, że pozostanie Bawarczykiem. Co jest specyficznego w bawarskich korzeniach nowego Papieża.
– Każdy człowiek jest kształtowany przez swoje pochodzenie, język, krajobraz i kulturę, w jakiej żyje. Korzenie bawarskie są solidne i bogate. Niestety, w świecie funkcjonuje bardzo prymitywny stereotyp Bawarczyka. To ktoś, kto obowiązkowo chodzi w krótkich skórzanych spodenkach, no i oczywiście pije mnóstwo piwa przy każdej okazji. Ma to jednak niewiele wspólnego z prawdą. Bawaria jest regionem o jednej z najstarszych kultur chrześcijańskich w Europie. Powiedziałbym nawet, że poza Włochami nie ma w Europie drugiego obszaru o tak spójnej kulturze jak Bawaria. To także wyjątkowe nabożeństwo do Maryi, której kult w Bawarii jest bardzo silny. Cechą tej kultury jest także identyfikacja Bawarczyk-katolik, która w Niemczech, w takiej postaci, nigdzie indziej nie występuje. To przypomina trochę Polskę, gdzie katolicyzm jest rozumiany jako podstawowy element narodowej tożsamości i kultury. Bawaria ma ważny wkład w światowe dziedzictwo kulturowe. W Ratyzbonie powstała pierwsza na świecie uczelnia muzyki kościelnej, której tradycje kontynuowane są do dnia dzisiejszego, a chór chłopięcy z Ratyzbony jest znany na całym świecie. W tym dziedzictwie wzrastał Benedykt XVI i jest w nim silnie zakorzeniony. W Ratyzbonie stoi jego dom, na miejscowym cmentarzu pochowani są rodzice oraz siostra. U nas nadal mieszka jego brat. Tak więc związki Benedykta XVI z Bawarią są silne.

Czego Ksiądz Biskup osobiście oczekuje od nowego Papieża?
– Nie mam żadnych osobistych oczekiwań pod jego adresem. Benedykt XVI ma pełną świadomość pełnionego urzędu i jego osobowość mówi mu, co jest dobre i właściwe dla Kościoła. Ludzie, którzy kochają Kościół, mają także świadomość, że był on przyjacielem wielkiego Jana Pawła II i wierzą, że Benedykt XVI będzie kształtował przyszłość Kościoła w duchu tamtego pontyfikatu. Jak powiedziałem, nie oczekuję od niego niczego, za to on może oczekiwać od nas pełnego wsparcia, zawierzenia i solidarności. On nas prowadzi, a naszym zadaniem jest pomagać mu w tej pasterskiej misji. Jestem głęboko przekonany, że w stu procentach Benedykt XVI może na nas polegać.