Don Kichot zdrowego rozsądku

Andrzej Babuchowski

|

GN 13/2005

publikacja 30.03.2005 01:22

Z wyglądui usposobienia wcale nie przypominał rycerza z La Manczy. Był raczej jego przeciwieństwem.A jednak nie zaprotestował,gdy w jego obecności wybitny polski anglista, prof. Roman Dyboski, nazwał go „Don Kichotem zdrowego rozsądku”.

Don Kichot zdrowego rozsądku

Gilbert Keith Chesterton (1874–1936), angielski powieściopisarz, poeta i publicysta, rysownik i działacz społeczny, staczał nieustanne, porywające boje intelektualne – nie ze światem jako takim, który uważał za wspaniałe dzieło Boże, i którego urodą się zachwycał, ale z pleniącymi się w świecie przejawami głupoty, bezideowości, absurdu, zakłamania, pesymizmu, nihilizmu czy dekadencji. W zjawiskach tych dostrzegał – jakże proroczo – zalążek późniejszych globalnych katastrof.

Był przyjacielem Polski. Jej rozbiór uważał za jedną z największych zbrodni. Cenił nas ze względu na naszą historię, rycerskie tradycje i związki z katolicyzmem. Odwiedził nasz kraj w 1927 r. Napisał nawet wiersz pt. „Polska”.

Ojciec Gilberta był właścicielem biura pośrednictwa handlu nieruchomościami, co pozwalałona opłacanie synowi nauki w ekskluzywnej St.Paul`s School, jedynej szkole publicznej w Londynie. Edukacja młodego Chestertona przebiegała inaczej niż u większości przedstawicieli ówczesnej elity kulturalnej. Zamiast studiować w Oksfordzie lub Cambridge, uczył się malarstwa w Slade School i – jak twierdzą niektórzy – otarł się o uniwersytet londyński. Swoją imponującą wiedzę zdobywał jednak głównie na własną rękę. Cechowała go niepohamowana pasja czytania i dyskutowania. Pewnie dzięki temu zachował intelektualną niezależność i niechęć do stadnego myślenia.

„Najbardziej – pisze prof. Przemysław Mroczkowski – pamiętany był jako tęga postać w binoklach, udrapowana w długą pelerynę, pełna dowcipu i inwencji w rozmowie, żywy człowiek, jakiemu podobnego nieznano na angielskim gruncie literackim od czasu Dr. Johnsona”.

Dorobek Chestertona (mimo że pisarz żył tylko 62 lata) przyprawia o zawrót głowy. Obejmuje około 80 tomów, na które składają się powieści, nowele, wiersze, eseje, biografie, rozprawy, a także sztuki teatralne. Światową sławę przyniosła mu napisana w 1908 r. powieść „Człowiek, który był Czwartkiem”, zaś wiersz „Lepanto” powtarzali żołnierze angielscy na frontach pierwszej wojny światowej.

W 1922 r. w prasie angielskiej pojawia się sensacyjna wiadomość: „Chesterton wybrał Rzym” (goes to Rome). Pisarz przechodzi na katolicyzm. Trzy lata później w „Wiekuistym człowieku” z niebywałą werwą i błyskotliwością raz po raz odpiera absurdalne zarzuty przeciwników Kościoła: „A co do ogólnego twierdzenia, że wojna skompromitowała Kościół – można by równie dobrze powiedzieć, że potop skompromitował arkę Noego.

Jeśli świat błądzi, jest to raczej dowód, że Kościół się nie myli. Jest on usprawiedliwiony – nie dlatego, że jego dzieci nie są grzesznikami, ale właśnie dlatego, że nimi są”.

Oto kwintesencja dosadnej, „zdroworozsądkowej”, a przy tym pełnej dobrodusznego humoru Chestertonowskiej riposty. Przekłuwając bezlitośnie „balony” intelektualnej pychy, pisarz nie niszczy jednak nigdy człowieka, nie obraża go, co doskonale widać zwłaszcza w „Heretykach”, gdzie toczy brawurowe polemiki z najsławniejszymi postaciami ówczesnej Anglii, jak G. B. Shaw, Kipling czy Wells.

Przed paroma miesiącami Wydawnictwo Fronda wspólnie z Aposto-licum opublikowało trzy znakomite dzieła eseistyczno-filozoficzne Chestertona. Są to dwa wznowienia: „Ortodoksja” i „Wiekuisty człowiek” oraz „Heretycy”, książka, która w Polsce nigdy wcześniej nie była wydawana. Przy lekturze wszystkich tych pozycji zdumiewa zwłaszcza ich ciągła aktualność. W pierwszej z nich autor pokazuje, że sprawy wiary i problemy religijno-filozoficzne najpełniej wyrażają się poprzez paradoks: „Prawdy zamieniają się w dogmaty, gdy tylko zaczyna się o nich dyskutować”.

Czytając „Heretyków”, widzimy, że tzw. polityczna poprawność nie jest domeną jedynie ostatniego okresu, lecz zżera ludzką mentalność już od dawna, a bożek pragmatyzmu niszczy w nas zdolność rozróżniania między dobrem i złem: „Nie ma nic równie niemądrego jak kult życiowego sprytu. (...) Dla praktycznego osiągnięcia celów nic nie jest równie zgubne, jak to olbrzymie znaczenie przypisywane każdemu doraźnemu zwycięstwu. Nic nie zawodzi tak kompletnie jak sukces”. Czytajmy Chestertona!