Największa siła sprawcza

Andrzej Babuchowski

|

GN 08/2005

publikacja 22.02.2005 23:06

Nie wyobraźnia już kręciła duchem woli i pragnień moich; w górne jazdy jak swoją sferę rwała, równym ruchem, miłość, co Słońce porusza i gwiazdy.

Największa siła sprawcza

Tak kończy się trzecia, ostatnia część „Boskiej komedii” – „Raj” w tłumaczeniu młodej italianistki i poetki z Poznania, Agnieszki Kuciak. Mogę sobie wyobrazić, jak po napisaniu tych wersów autorka przekładu bierze głęboki oddech, a potem z ulgą (i satysfakcją) mówi do siebie: Finis coronat opus. Nie byłoby w takim westchnieniu nic dziwnego, bo to naprawdę katorżnicza praca. Ale jakże przy tym radosna!

Dwa i pół roku temu witałem entuzjastycznie na naszych łamach pojawienie się części pierwszej, czyli „Piekła”, po cichu licząc na to, że translatorski zapał nie opuści tłumaczki zbyt szybko i może dożyję chwili, gdy ta sama wprawna ręka wprowadzi mnie do „Raju”. Tak się też stało. Mamy, jak sądzę, do czynienia z wydarzeniem kulturalnym co najmniej na miarę Dekady, choć trzeba z żalem przyznać, że efekt pracy tłumacza nigdy nie będzie tak spektakularny, jak w przypadku filmu nagrodzonego Oscarem czy Złotymi Lwami. Warto jednak przypomnieć, że i Agnieszka Kuciak zdobyła już swój cenny laur – „Feniksa 2004”, Nagrodę X Targów Wydawców Katolickich w Warszawie.
Przybliżenie poematu Dantego w żywej, współczesnej polszczyźnie kolejnym pokoleniom czytelników ma swoją ogromną wagę. Przede wszystkim rozbija zakorzeniony dziś mocno stereotyp rzekomego „kostnienia” arcydzieł literatury i sztuki, ich jakoby nieprzydatności dla tu i teraz. Nierzadko przecież, usprawiedliwiając własne lenistwo umysłowe, machamy lekceważąco ręką: „Ta powieść jest martwa”, „Ten obraz ma już wartość historyczną”.

Nie brak i takich, którzy uważają, że Dante jest dziś wyłącznie „ikoną kultury”, a percepcja jego dzieła ogranicza się właściwie do wąskiego grona naukowców, artystów lub wybranej grupy studentów. Gdzie te czasy, kiedy to uczeń gimnazjalny, Adaś, bohater powieści Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy”, rozszyfrował skomplikowaną zagadkę tylko dlatego, że skróty „Dan. Al. Inf. C.III 10–11” potrafił skojarzyć z pełnym brzmieniem słów: „Dante Alighieri, Inferno (Piekło), Canto (Pieśń) III, wers 10–11”!

A jednak i współcześnie wciąż pojawiają się twórcy, dla których dorobek przeszłości, w tym także poemat Dantego, stanowi niewyczerpane źródło natchnienia. Oto nie dalej jak jesienią ubiegłego roku mieliśmy okazję podziwiać w Polsce największe osiągnięcie ilustratorskie Salvadora Dalego – cykl „Boska komedia”. W latach 1951–52 Dali namalował 102 akwarele do tego utworu, a na początku lat 60., na zamówienie rządu włoskiego, powstały według nich barwne drzeworyty. To tylko jeden z przykładów. Znawcy „Boskiej komedii” zwracają najczęściej uwagę na jej niezwykłą złożoność, na wzajemne przenikanie się rozważań abstrakcyjnych i pierwiastków fantastycznych, kwestii doktrynalnych i fragmentów polemicznych lub parodystycznych, na dyscyplinę formalną i nieokiełznany żywioł mowy. Czy dzieło zbudowane z takich kontrastów może zastygnąć? Nie, ono musi ustawicznie inspirować i prowokować. Także teologów, dla których (jak np. dla ks. prof. Tomasza Węcławskiego) znaczenie słynnej frazy „Wchodząc, porzućcie wszelkie swe nadzieje” w kontekście całego poematu nie brzmi już dziś tak jednoznacznie „potępieńczo” jak w przeszłości. Kto wie, czy gdyby Dante żył w XXI wieku, jego przewodniczką po raju – zamiast Beatrycze – nie byłaby siostra Faustyna?

W ankiecie przeprowadzonej w ostatnim numerze „Frondy” Agnieszka Kuciak pisze m.in.: „Są książki, które dają coś więcej niż przeżycie estetyczne, ofiarowują intensyfikację istnienia do wartości niemal religijnej, często wbrew nawet poglądom religijnym samego autora i »smutnemu« tematowi książki. Może tylko tłumaczenie »Boskiej komedii« Dantego było dla mnie przygodą tak niezwykłą i nie całkiem dla mnie samej zrozumiałą, że skłonna byłabym ją uznać za inspirowaną skądinąd. Mój duch nie zaznałby spokoju, dopóki bym tego nie zrobiła!”.

Czytając powyższą wypowiedź, jesteśmy w stanie uwierzyć, że pracą tłumacza kieruje ta sama Siła sprawcza, „co Słońce porusza i gwiazdy”.


Dante Alighieri: RAJ. Przełożyła Agnieszka Kuciak, Biblioteka TELGTE, Klub Książki Katolickiej, Poznań 2004, s. 212; dystrybucja tel. (061) 582 38 44; e-mail: bibliotekatelgte@tlen.pl