Dzisiaj ja – jutro...?

Alicja Wysocka

|

GN 04/2005

publikacja 26.01.2005 02:00

Caritas zbiera na chleb dla głodnych i bezdomnych, ale daje też pracę, żeby biedy było mniej. Jest to możliwe dzięki pieniądzom zebranym w czasie kampanii „Kromka Chleba”.

Dzisiaj ja – jutro...?

Akcja powstała w 2003 roku, po wizycie Ojca Świętego w Polsce, kiedy w Krakowie Łagiewnikach przypomniał o potrzebie wyobraźni miłosierdzia. Odpowiedź Polaków była hojna. Podczas pierwszej kampanii „Kromka Chleba” Caritas zebrała prawie 600 tys. złotych oraz dary rzeczowe na kwotę ponad 1 mln 300 tys. zł.

Na marginesie
W tym roku kampania rusza 24 stycznia i potrwa do 7 lutego. Znów będziemy mogli pomóc sobie nawzajem, bo – jak przypomina telewizyjny spot akcji ukazujący problem bezdomności i biedy – „Jutro to możesz być ty”, bo problem może dotknąć każdego z nas, na każdym etapie życia. Ubóstwo jest już w naszym kraju problemem społecznym.

Co dziesiąta osoba żyje poniżej minimum socjalnego. Według szacunków, ponad 22 proc. dorosłych Polaków zagrożonych jest tzw. wykluczeniem społecznym, czego przyczyną jest przede wszystkim bezrobocie, ale też sytuacja w rodzinie wielodzietnej lub niepełnej, a także niska emerytura lub renta. Osobny problem stanowią ludzie bez adresu, egzystujący tylko dzięki jadłodajniom i noclegowniom. Caritas dziennie dożywia ponad 54 tys. dzieci w 31 tys. szkół.

Zbierane fundusze wspierają także świetlice socjoterapeutyczne, domy samotnej matki, rodzinne domy dziecka, ośrodki interwencji kryzysowej i biura aktywizacji bezrobotnych. Program „Kromki Chleba” zakłada bowiem nie tylko doraźną pomoc, ale też „polepszenie jakości świadczonych usług zmierzających do wyjścia z sytuacji kryzysowej”.

Krawcowe z Caritas
Akcja zbierania funduszy trwa tylko dwa tygodnie, ale środki dzielone są przez cały rok.
– Nie ma sztywnych ram, jeśli chodzi o podział i przeznaczenie pieniędzy. Wszystko zależy od diecezjalnych Caritas, które wiedzą najlepiej, czego na ich terenie najbardziej potrzeba. Przedkładają nam swoje projekty, a my rozdzielamy środki. W jednych diecezjach gros funduszy idzie na świetlice i dożywianie dzieci oraz opiekę nad bezdomnymi, w innych – na pomoc bezrobotnym – wyjaśnia Małgorzata Szukała z Caritas Polskiej.

Słowa te potwierdzają w diecezjalnych Caritas. Ks. Krzysztof Ukleja, dyrektor Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej, przeznacza pomoc z ogólnej kasy na dofinansowanie noclegowni, kuchni dla ubogich i dożywianie dzieci, w tym także pomoc dla domu samotnej matki w Zielonce. Na Pradze Caritas prowadzi największą w Warszawie jadłodajnię, gdzie wydaje się 700 posiłków dziennie. To pochłania dużo środków. Ks. Ukleja z dwóch edycji akcji „Kromka Chleba” otrzymał łącznie ok. 40 tys. złotych.

W ełckiej Caritas za 20 tys. zł dotacji z „Kromki Chleba” kupiono w 2003 r. maszyny krawieckie i otwarto (także z pomocą władz miasta) zakład krawiecki. Na początku zatrudnionych było pięć kobiet, a teraz już siedem.

– Zarabiamy najniższą pensję krajową, ale jesteśmy zadowolone. Przez dwa lata nikt nie rzucił pracy: nasz zespół tylko się powiększa – mówi Krystyna Walczuk, kierowniczka. Sama przez dwa lata była bezrobotna, lecz jedna z kobiet nie miała nie tylko pracy, ale i domu. Teraz dzięki stałemu zatrudnieniu znalazła mieszkanie.

Marcin Radziłowicz, sekretarz Caritas Diecezji Ełckiej, mówi, że na ich terenie aktywizacja bezrobotnych to podstawowe wyzwanie:– Musimy nastawiać się na tworzenie miejsc pracy, bo tutaj są gminy z 30- i 40-procentowym bezrobociem. Najlepszym sposobem walki z biedą jest właśnie walka z bezrobociem. Danie pracy to najważniejsza sprawa dla ludzi – podkreśla.

Na co przeznaczą pieniądze z „Kromki” w tym roku, jeszcze nie wiedzą, ale w planach, a może bardziej w marzeniach, jest uruchomienie miniprodukcji makaronu. To jednak wymaga więcej środków i przygotowań. Wiadomo jednak, że pieniądze pójdą też, jak co roku, na dożywianie dzieci w szkołach.

Fryzjerzy i budowlańcy
W Caritas białostockiej dwa lata temu uruchomiono zakład fryzjerski, w którym zatrudnienie znaleźli bezdomni z noclegowni. Utworzono też brygadę remontowo-budowlaną, bo bezdomni-bezrobotni to na ogół zwolnieni z pracy budowlańcy. Pracowało w niej sześciu mężczyzn, ale tylko jednemu udało się wrócić do „normalnego” życia.

Krystyna Hodun, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Białostockiej, mówi, że bezdomności trzeba przede wszystkim zapobiegać, na przykład dofinansowując zadłużone w spółdzielniach mieszkaniowych rodziny i osoby samotne, bo po wyrzuceniu na bruk, o wiele trudniej jest się podźwignąć. Caritas nie rezygnuje jednak z pomocy bezdomnym, dając okazję do stałego lub dorywczego zatrudnienia. W tym pierwszym przypadku płaci pensje i składki na ZUS. Jeśli jest możliwość, poleca swoich podopiecznych innym pracodawcom.

W Białymstoku, tak jak w innych Caritas diecezjalnych, jeszcze nie zastanawiano się, na co konkretnie przeznaczone zostaną pieniądze z tegorocznej akcji „Kromka Chleba” , wiadomo jednak, że nie zostaną zmarnowane i że na pewno dostaną je też dzieci z ubogich rodzin. Krystyna Hodun wspomina też pierwszą kampanię, gdy apel Caritas wsparło wiele piekarni z białostocczyzny, przeznaczając po 10 gr ze sprzedaży każdego bochenka chleba.

Na pomoc firm i zakładów pracy liczy także w tym roku Caritas Polska. Niekoniecznie trzeba mieć tylko pieniądze, można też dzielić się z ubogimi swoimi produktami. Caritas Polska przypomina też wszystkim potencjalnym ofiarodawcom, że w tym roku można dokonać wpłaty 1 proc. swojego podatku dochodowego na jej rzecz, z dopiskiem: 1% – Kromka Chleba.