"Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę"

rozważa Magdalena Moczulska (not. jk)

|

GN 41/2008

publikacja 09.10.2008 23:51

Rozważając słowo z Ewangelii mówiące o zaproszeniu na ucztę królewską, zrozumiałam, że to właśnie ja jestem zaproszona na ucztę, którą przygotował mi Jezus.

"Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę" fot. Bartosz Rumiński

To jest prawda, choć czasem wydaje mi się to niemożliwe, że to Król-Bóg we własnej osobie zaprasza mnie do siebie. Nieraz nachodzą mnie myśli, że ja nie jestem godna, by przybliżyć się do Jezusa.

Ciągle przecież upadam. O jakże błędne to myślenie, ale niestety łapię się na nim, zwłaszcza gdy trwam w grzechu. Jezus przecież zaprasza, by przybrać się w szatę weselną.

Czymże ona jest innym, jak nie skorzystaniem z sakramentu pojednania? Właśnie wtedy doświadczam ogromnej miłości Boga. Jan Paweł II wiele swoich rozważań poświęcił uczcie eucharystycznej, na którą wszyscy jesteśmy zaproszeni.

Mówił o tym, by nie przegapić szansy, jaką otrzymaliśmy. Jego nauka jest mi szczególnie bliska, gdyż jestem stypendystką Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

* MAGDALENA MOCZULSKA od 7 lat stypendystka Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, studentka zarządzania i marketingu na UMCS w Lublinie