Wiara w niewiarę

Franciszek Kucharczak franku@goscniedzielny.pl

|

GN 45/2007

publikacja 11.11.2007 21:50

Myśl wyrachowana: Chrześcijanie wierzą w Boga, ateiści wierzą, że w Niego nie wierzą.

Wiara w niewiarę

Ale my, katolicy, jesteśmy wredni. Co i rusz kogoś nie tolerujemy. Ostatnio zgłosili się ateiści. Dyskryminujemy ich, bo oni swoje, a my nic. Nie dziwota, że muszą reagować. Media doniosły o planowanej przez nich w Toledo wystawie pornografii. Ma się ona odbyć w zabytkowym budynku dawnego kościoła z okazji pierwszego zjazdu Międzynarodowej Federacji Ateistów. Będą tam zdjęcia „Pana Jezusa”, który wykonuje wulgarne gesty i „Matki Boskiej”, która w miejsce Dzieciątka trzyma prosiaka. Będą „święci” w wyuzdanych pozach i „zakonnice” radykalnie bezhabitowe.

Proszę pomyśleć, jak bardzo ateistów prześladujemy, skoro tak się muszą bronić. Muszą zwierać szeregi i na nowo się organizować. Na nowo, bo po fiasku komunizmu ideologiczny ateizm nieco się przyczaił. Teraz ludzie zapomnieli, że takim ateizmem posługiwały się najobrzydliwsze totalitaryzmy. Odeszły w niepamięć sowieckie „muzea ateizmu”, zbrodnie przeciw wierzącym i wszechobecna propaganda „światopoglądu materialistycznego”. Powstają więc jakieś międzynarodówki ateistyczne, federacje prześmiewców, koła szyderców. Ich działacze nie znoszą jakiejkolwiek wzmianki o Bogu. Chcą usuwać z dolarów tradycyjny napis „In God We Trust”, sądzą się o symbole wiary w obiektach użyteczności publicznej, zakazują mówić „Boże Narodzenie”, w stajenkach tolerują tylko wołu i osła.

To jednak ciekawostka, czemu tak się wysilają. Don Kichot był w lepszej sytuacji, bo miał przynajmniej wiatraki, a oni walczą z tym, czego – ponoć – w ogóle nie ma. Więc o co im chodzi? Ano, pewnie o to, żeby ludzie wyprani z chrześcijaństwa mieli swoją religię. Bo człowiek jest istotą z natury religijną i zupełnie bez religii żyć nie umie.

Jesteśmy jak kurczęta wyklute w inkubatorze, które za swoją matkę uważają to, co się pierwsze poruszy. Choćby to była piłeczka. Te maleństwa idą za nią, gdziekolwiek się potoczy. Dzieje się tak, bo w normalnych warunkach pierwsza ruszająca się istota, którą widzą kurczęta, to kwoka.
My mieliśmy rodzić się pod skrzydłami Boga, ale nieposłuszeństwo prarodziców sprawiło, że wykluwamy się w inkubatorze. Stąd wielość religii, bo ludzie spragnieni Boga idą za tym, co daje choćby tylko Jego nędzny pozór. I gdyby Bóg w swoim miłosierdziu nie zechciał się nam objawić, wszyscy byśmy dziś biegali za „piłeczkami”.

Wojujący ateizm jednak, nie mogąc dostrzec tego, co widać tylko po zwróceniu się do Boga, dostrzega w chrześcijaństwie kolejną piłeczkę. Sięga więc po nią i szydzi: „Wierzycie, głupcy, że to jest bóg?”.

I tu ateiści mają rację – to nie jest bóg. Nie ma takiego boga, o którym oni mówią, że my w niego wierzymy. Jest Bóg, który krwawi, żeby ludzi ocalić. Także tych, którzy stroili go dla kawału w cierniową koronę i trzcinowe „berło”. I tych, którzy świetnie się bawią poniewieraniem Nim po różnych wystawach

- - - - - - - - - - - - - -

Polskie zło
W internetowym serwisie filmowym „Stopklatka” ukazał się wywiad ze słynnym reżyserem Peterem Greenawayem. Zapytany o wrażenia z Polski, gdzie teraz kręcił film, odpowiedział, że z naszych artystów zna tylko Chopina. I dodał: „Na dodatek jesteście katolikami, a to jest okropne. Największym złem tego kraju być może nie był sowiecki reżim, ale właśnie katolicyzm. Kościół katolicki jest mocno antyfeministyczny – zabrania antykoncepcji, aborcji, buduje poczucie winy związane z seksualnością. Tak się działo przez dwa tysiące lat i tak dzieje się ciągle. Stąd postrzegam was jako mały, zacofany kraj. Przykro mi”. Patrzcie ludzie – od dwóch tysięcy lat robimy przykrość panu Greenawayowi. Zróbmy mu przyjemność, a Polska stanie się krajem dużym i postępowym.

Państwa nie rusz
Papież wezwał katolickich aptekarzy, żeby nie sprzedawali leków służących aborcji, eutanazji i innym nieetycznym celom. Chodzi między innymi o pigułkę wczesnoporonną, która od przyszłego roku będzie we Włoszech powszechnie dostępna. Minister zdrowia Włoch, Livia Turco, stwierdziła, że Papież w sposób niedopuszczalny ingeruje w sprawy świeckiego państwa. To ciekawe, bo Pius XII do dziś jest oskarżany – niesłusznie zresztą – że w czasie wojny za mało zrobił w obronie Żydów. A przecież tam też chodziło o ingerencję w sprawy świeckiego państwa.

Męczennicy polityczni
Beatyfikacja 498 męczenników wojny domowej w Hiszpanii wzbudziła „kontrowersje”. Lewicowcy mówią, że to sprawa polityczna, bo Watykan w ten sposób opowiedział się po stronie generała Franco. A to niespodzianka! Nam się wydawało, że męczennicy ginęli z rąk komunistów za Pana Jezusa, a tu się okazuje, że za pana Franco.