Urodzony nad rzeką Inn

ks. Artur Stopka

|

GN 18/2005

publikacja 28.04.2005 00:52

16 kwietnia w tym roku przypadał w sobotę. Za dwa dni miało się rozpocząć konklawe. Agencje donosiły, że kard. Joseph Ratzinger obchodził urodziny. 78 lat temu 16 kwietnia również przypadł w sobotę. W Wielką Sobotę.

Urodzony nad rzeką Inn Henryk Przondziono

Byłem pierwszym chrześniakiem z nowej wody i to zostało ocenione jako znaczące wydarzenie – opowiada. „W ten sposób moje życie od początku było zagłębione w tajemnicę Świąt Wielkanocnych...”. Zdaniem Papieża, fakt jego przyjścia na świat w Wielką Sobotę jest zgodny z istotą naszego ludzkiego życia, „które – jeszcze nie w pełni ukształtowane, ale już pełne ufności – czeka na Święto Wielkanocy”.

Z ojcem żandarmem
A gdzie jest dom rodzinny nowego Ojca Świętego? „Wcale nie jest łatwo stwierdzić, gdzie jest właściwie dom mojego dzieciństwa” – mówi Benedykt XVI. Chociaż urodził się w Marktl nad rzeką Inn, to już dwa lata później jego rodzina przeprowadziła się do Tittmoning, małego miasta nad rzeką Salzach. Ojciec Josepha był żandarmem i zmiany placówek były czymś oczywistym.

„Tittmoning pozostał krajem marzeń mojego dzieciństwa” – opowiada Benedykt XVI o tym leżącym na granicy z Austrią miasteczku. Ze sposobu, w jaki o nim mówi, widać, że pokochał to miejsce i wciąż odnajduje we wspomnieniach związane z nim chwile szczęścia. Szczególnie zapamiętał bożonarodzeniowe wystawy sklepowe i Grób Pański w barokowym kościele „z wieloma kwiatami i kolorowymi światłami”. Właśnie ten grób pozwalał przyszłemu Papieżowi „przybliżyć się do tajemnicy śmierci i zmartwychwstania, odczuć ją wszystkimi zmysłami wewnętrznymi i zewnętrznymi, zanim jeszcze pojawiły się próby zrozumienia intelektualnego”.

Joseph miał pięć lat, gdy jego ojciec – zdecydowany przeciwnik nazizmu ­– zdecydował się kolejny raz zmienić miejsce zamieszkania. Tym razem Ratzingerowie przenieśli się do Aschau nad Inn, zasobnej wsi, z dużymi gospodarstwami. Dzięki temu pojawiające się właśnie „cienie Trzeciej Rzeszy” wolniej wkraczały w życie przyszłego Następcy świętego Piotra. Nie uniknął ich jednak.

„Stale istniejący związek między szkołą a Kościołem miał zostać zlikwidowany” – wspomina Papież. Podstawą duchową wychowania w szkole miała się stać ideologia nowych „panów”, a nie – jak dotąd – wiara chrześcijańska.

Opowiadając o ludziach, którzy uwierzyli w nowe idee i z wielką gorliwością, jak pewien młody nauczyciel, wprowadzać zaczęli pogańskie zwyczaje, kard. Ratzinger zauważał: „Gdy dzisiaj słyszę, jak krytykuje się w wielu częściach świata chrześcijaństwo, jako niszczenie własnej tożsamości kulturowej i jako narzucanie europejskich wartości, to dziwię się, jak podobne są sposoby argumentowania i jak podobnie brzmią niektóre frazesy”.

Dom rodzinnyw Traunstein
W 1935 starszy brat Josepha, Georg, wstąpił do gimnazjum w Traunstein i zamieszkał w tamtejszym Kolegium Arcybiskupim. „Chociaż nie mogłem dorównać mu gorliwością i zdolnościami, poszedłem w jego ślady” – wspomina Papież.

Traunstein stało się miejscem, w którym osiadła rodzina Ratzingerów. Ojciec Benedykta XVI w roku 1937 przeszedł na emeryturę i rodzina zamieszkała w starym domu na przedmieściach tego miasta. „Ojciec doprowadził do porządku ten zapadający się trochę budynek, a mama stworzyła z niego wspaniały dom rodzinny” – opowiada Ojciec Święty.

Naukę w „gimnazjum humanistycznym” w Traunstein przyszły papież nazywa ważnym i trudnym okresem życia. „Byłem najmłodszym i jednym z najmniejszych w klasie”. Ale to właśnie dzięki temu gimnazjum nie miał już jako teolog trudności ze studiowaniem materiałów źródłowych po łacinie i po grecku.

Szkoła nie uchroniła się przed „reformami”, wprowadzanymi w imię ideologii narodowego socjalizmu. Kard. Ratzinger wspomina: „Największym obciążeniem były jednak dla mnie prowadzone codziennie, idąc za postępowymi ideami wychowania, dwie godziny sportu na dużym boisku. Ponieważ sportowo zupełnie nie jestem uzdolniony...”.

Cień wojny
Aż do roku 1943 trwająca w Europie wojna nie ingerowała bezpośrednio w życie Josepha. W wieku szesnastu lat został zaangażowany w służbie obrony przeciwlotniczej w Monachium. „Mieszkaliśmy w barakach razem z regularnymi żołnierzami...

Zostaliśmy wciśnięci w podobne mundury i w istocie mieliśmy do wykonania te same zadania, z tą tylko różnicą, że dodatkowo uczęszczaliśmy na zredukowane zajęcia lekcyjne...” – wspomina Benedykt XVI i dodaje: „Czas spędzony w służbie przeciwlotniczej był krzywdą, szczególnie dla takiego antymilitarnego człowieka jak ja”.

We wrześniu 1944 został powołany do Służby Pracy Rzeszy. Trafił do Burgenland, gdzie młodzi chłopcy ćwiczeni byli „w pewnym rodzaju kultu szpadla i pracy jako siły wyzwalającej”.

Ze Służby Pracy młody Ra-tzinger trafił do koszar piechoty w Traunstein. Wbrew obawom, jego oddział nie został wysłany na front. Pod koniec kwietnia lub na początku maja 1945 r. Joseph zdecydował się opuścić wojsko i wrócić do domu. Nie uniknął jednak amerykańskiej niewoli. Nie przebywał w niej długo. Został zwolniony 19 czerwca. Wkrótce trafił do seminarium duchownego we Freising...

(wykorzystano fragmenty książki kard. Josepha Ratzingera, „Moje życie”. Wspomnienia z lat 1927–1977).