Pierwsze kroki Benedykta XVI

Ks. Tomasz Jaklewicz z Rzymu

|

GN 18/2005

publikacja 28.04.2005 00:47

Po śmierci Jana Pawła II poczuliśmy się sierotami bez Ojca. Ale Ten, który jest Głową Kościoła, wskazał kolejnego następcę św. Piotra. Mamy znowu Pasterza. Pierwsze dni pontyfikatu Benedykta XVI napełniły Kościół i świat głęboką nadzieją.

Pierwsze kroki Benedykta XVI Pierścień Rybaka wręczył Papieżowi kard. Sodano. east news/afp/vincenzo pinto

Opadły emocje związane z konklawe. Zdjęto komin z Kaplicy Sykstyńskiej. Po ponad 26 latach w białej sutannie pojawił się ktoś inny. Dla pokolenia, które wyrosło za czasów Jana Pawła II, ta sytuacja jest czymś całkowicie nowym. Dla wielu wręcz trudnym do przyjęcia. Niemiecki kardynał Józef Ratzinger został kolejnym następcą św. Piotra. Mija pierwszy tydzień jego pontyfikatu. Pierwsze słowa, decyzje, celebracje… pierwsze kroki nowego Papieża.

Habemus Papam!
Biały dym nad Kaplicą Sykstyńską pojawił się parę minut przed 18.00. Wcześniej niż się spodziewano. Wszyscy biegną w stronę Bazyliki św. Piotra. W kilka minut plac jest wypełniony po brzegi. Znów są wątpliwości co do koloru dymu. Kiedy zaczynają bić dzwony, wątpliwości już nie ma. Mamy papieża. Wszyscy czekają na otwarcie wielkich szklanych drzwi w środkowej loggii bazyliki.

Około 18.40 z ust chilijskiego kardynała padają słowa: „Habemus Papam!”. Kiedy słyszymy imię Józef, nikt nie ma już wątpliwości, kto został wybrany. Kardynał Józef Ratzinger, Niemiec, wieloletni prefekt Kongregacji Doktryny Wiary. Nie wiemy, jak przebiegały poszczególne głosowania i pewnie nigdy się nie dowiemy.

Wiemy tylko, że rozstrzygające było czwarte. Obrzędy konklawe przewidują zaraz po ogłoszeniu wyników wyboru postawienie elektowi pytania: Czy przyjmujesz wybór na Biskupa Rzymskiego? Zaraz po wyrażeniu zgody elekt jest papieżem. Wtedy też ogłasza swoje papieskie imię. Kard. Ratzinger zostaje Benedyktem XVI. Dlaczego tak? Sam Papież mówi, że pragnie nawiązać do Benedykta XV, który był papieżem w czasie pierwszej wojny światowej. Apelował o pokój, starał się łagodzić skutki wojny. A więc pokój w Europie, w świecie – to sprawa ważna dla papieża z Niemiec. Przychodzi na myśl także św. Benedykt, patron Europy, człowiek, który Ewangelię umiał przełożyć na regułę życia, na codzienny rytm modlitwy i pracy. To chyba też jest bliskie nowemu Papieżowi.

19 kwietnia – to pierwszy dzień nowego pontyfikatu. Już tego dnia w wielu Kościołach we Mszy św. wspominano imię papieża Benedykta. W Rzymie 19 kwietnia jest wspomnieniem św. papieża Leona IX, żyjącego w XI wieku, z pochodzenia Niemca! Wymowny znak.

Wsłuchujemy się w pierwsze słowa papieża Benedykta: „Po wielkim papieżu Janie Pa-wle II kardynałowie wybrali mnie, prostego i pokornego robotnika winnicy Pańskiej”. Rozlegają się oklaski, na sąsiednich balkonach robi się czerwono, pojawiają się na nich kardynałowie. Ludzie skandują: Be-ne-detto! Benedykt XVI udziela swojego pierwszego błogosławieństwa Miastu i Światu. Jeszcze chwilę spogląda na rozradowanych, wiwatujących ludzi. Pozdrawia ich, znika. Czekają go ciężkie dni.

Już o godz. 19.10, czyli około pół godziny po ogłoszeniu wyboru, w kioskach pojawia się specjalne wydanie L’Osservatore Romano, oznajmiające wybór nowego Papieża. Na Placu św. Piotra do późnego wieczora trwa świętowanie. Najgłośniej zachowują się młodzi Amerykanie. Grupki Niemców są bardziej powściągliwe. Jakby nie byli zdecydowani, czy mają się cieszyć, czy smucić. Polacy, których spotykam, mówią bardzo ciepło o nowym Papieżu.

Od wyboru do inauguracji
W środę o godz. 9.00 Papież odprawia swoją pierwszą papieską Eucharystię. W tym samym miejscu, gdzie został wybrany, wraz z kardynałami składa Bogu dziękczynienie. Zaproszony został na nią także abp Stanisław Dziwisz. To ładny gest Papieża wobec najbliższego współpracownika Jana Pawła II. Msza odprawiana jest po łacinie. Transmituje ją telewizja. Jeden z kardynałów odmawiających fragment Modlitwy Eucharystycznej recytuje z rozpędu: „za naszego papieża Jana Pawła…”.

Szybko się poprawia: „…papieża Benedykta”. Przed błogosławieństwem Benedykt XVI wygłasza swoje programowe przemówienie. Po łacinie. Mówi o swoim ludzkim zmieszaniu i zarazem wdzięczności wobec Boga. Kilkakrotnie nawiązuje do czynów i słów Jana Pawła II. Ujmujące jest wyznanie Benedykta: „Czuję, jakby mocna ręka Jana Pawła II trzymała moją. Zdaje mi się, że widzę jego uśmiechnięte oczy i słyszę jego słowa skierowane do mnie w tej szczególnej chwili: Nie lękaj się!”.

W południe na Placu św. Piotra włoska młodzież spogląda w stronę okna, w którym przez 26 lat ukazywał się Jan Paweł II. Próbują wywołać nowego Papieża. Be-ne-detto! – skan dują rytmicznie. Papieża nie ma jednak za tym oknem. Wprawdzie apartamenty papieskie zostały otwarte, ale Papież rezyduje jeszcze w Domu Świętej Marty. Czeka go przeprowadzka z pobliskiego mieszkania przy placu Citta Leonina, znajdującego się zaledwie kilkanaście metrów od murów Watykanu.

W środy odbywały się tradycyjnie audiencje generalne. Kilka pielgrzymek czeka na placu, licząc chyba na jakiś cud. Są też pielgrzymi z Polski, z diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Pytam ich, jak przyjęli nowego Papieża. – Mieliśmy Polaka, widać teraz Niemcom jest potrzebny papież z ich kraju. Był przyjacielem Jana Pawła, więc będzie kontynuacja. Pokochamy go!

Jest sporo Niemców. Pojawiają się transparenty. Co mówią Niemcy? Znakomicie, fantastycznie. Nie widzę jednak entuzjazmu. Może to sprawa narodowego temperamentu, może uprzedzeń, utrwalonych stereotypów o konserwatyzmie kard. Ratzingera. Nie wiem. Nie wyobrażam sobie jednak Polaków, by tak reagowali na wybór swojego rodaka na tron papieski.

Papieskie życie zaczyna nabierać tempa. W czwartek zapadają pierwsze decyzje personalne. Wbrew spekulacjom prasy, nie ma żadnych rewolucji. Kard. Angelo Sodano pozostaje na stanowisku sekretarza stanu, także inni kardynałowie kierujący poszczególnymi kongregacjami pozostają bez zmian.

W piątek rano w Sali Klementyńskiej odbywa się audiencja dla wszystkich kardynałów. Telewizja włoska transmituje ją na żywo. Papież dziękuje wszystkim za ducha braterskiej jedności podczas konklawe. Prosi także o dalszą współpracę i wsparcie. Nawiązuje też do swoich ostatnich poprzedników na Stolicy Piotrowej: bł. Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, a zwłaszcza Jana Pawła II. W imieniu Kolegium Kardynalskiego przemawia jego dotychczasowy wicedziekan, a obecnie dziekan, kard. Angelo Sodano. Nawiązuje do postaci św. Benedykta. „Niech Bóg pozwoli ci, Ojcze Święty, naśladować dzieło świętego Benedykta dla dobra Kościoła i świata!” – kończy swoje przemówienie. Każdy z kardynałów podchodzi do Papieża, całuje pierścień, wymienia kilka słów.

W sobotę o godz. 11.00 ma miejsce pierwsza publiczna audiencja Papieża. W Auli Pawła VI czeka na niego około 4 tysięcy dziennikarzy z całego świata. Cieszę się, że mogę być w tej wielojęzycznej wspólnocie. Ojciec Święty wygłasza krótkie przemówienie w języku włoskim, angielskim, francuskim i niemieckim. W ciepłych słowach dziękuje pracownikom mass mediów: „Dzięki waszej pracy przez wiele tygodni uwaga całego świata skupiała się na bazylice, Placu Świętego Piotra i Pałacu Apostolskim (…). Wiem, jak ciężko pracowaliście, daleko od swych domówi rodzin, przez długie godzinyi nieraz w trudnych warunkach”. Benedykt XVI przypomina także o konieczności etycznej odpowiedzialności tych, którzy pracują w dziedzinie mediów. Na koniec błogosławi.

Wychodząc z holu, spotykam starego znajomego Remigiusza. Przyniósł do auli słynną polską flagę z podpisami tysięcy ludzi. Pamiątka po pożegnaniu Jana Pawła II. Nie wiem, jak się dostał do auli, ale dopiął swego. Chciał, żeby nowy Papież pobłogosławił flagę. I stało się. – Życzę nowemu Papieżowi, żeby był dobrym pasterzem. No, trochę szkoda, że nie powiedział nic po polsku. Jutro na Mszy świętej chcemy się dostać do pierwszych rzędów z naszą flagą – dodaje.

Inauguracja – Nie lękajcie się!
Niedzielna Msza święta na Placu św. Piotra to jakby prymicje nowego papieża. Choć papieżem jest już od kilku dni, teraz obejmuje w sposób uroczysty urząd Piotra. Czekam w sektorze dla księży na rozpoczęcie Eucharystii. Przede mną trzech sympatycznych zakonników. Przyjechali z Wiednia, należą do Wspólnoty św. Jana, jednej z nowych wspólnot monastycznych powstałych we Francji. Francuz, Belg i Niemiec. Luc jest diakonem z Francji. Opowiada z przejęciem: – Jeszcze niedawno dominowały tutaj flagi biało-czerwone, teraz jest sporo niemieckich. Kościół ma wielką siłę jednania!

Liturgia zaczyna się przy grobie pierwszego z Apostołów. Trzeba zejść w dół. Do korzeni. Watykańskie groty to nie tylko miejsce pogrzebania Piotra, ale także jego męczeńskiej śmierci. Tam zatrzymuje się Benedykt XVI, 264. jego następca. Na grobie św. Piotra spoczywają paliusz i pierścień Rybaka, dwa symbole papieskiej posługi.

Od grobu Piotra procesja wyrusza do ołtarza. Towarzyszy jej śpiew Litanii do Wszystkich Świętych. Wzywamy świętych, aby wspierali nowego Papieża w jego misji.

Po Ewangelii, odśpiewanej po łacinie i po grecku, dwa istotne momenty: nałożenie paliusza i nałożenie pierścienia. Paliusz nakłada Papieżowi kardynał Jorge Arturo Medina Estevez – ten sam, który wypowiedział słynne: „Habemus Papam”. Ten paliusz różni się od tego, który nosił Jan Paweł II. Wrócono do starej wschodniej tradycji. Paliusz Benedykta XVI jest znacznie dłuższy.

Widnieje na nim 5 czerwonych krzyżyków – symbolizujących rany Chrystusa, w które odpowiednio włożono 3 spinki symbolizujące gwoździe. Pierścień Rybaka wręcza Ojcu Świętemu kardynał Angelo Sodano. Kolejnym symbolicznym gestem jest złożenie obietnicy posłuszeństwa papieżowi przez poszczególne stany Kościoła. Dawniej hołd składali wszyscy obecni na Mszy kardynałowie. Tym razem jest inaczej. Do papieża podchodzi 12-osobowa reprezentacja całej wspólnoty Kościoła z różnych kontynentów: trzech kardynałów, biskup, kapłan, diakon, przedstawiciele męskiego i żeńskiego zakonu oraz małżeństwo i dwoje młodych ludzi tuż po bierzmowaniu.

Jeszcze Paweł VI zaczynał swój pontyfikat koronacją papieską tiarą. Jak dobrze, że Kościół zrezygnował z tego doczesnego, dumnego symbolu władzy!

Homilia Papieża. Wygłoszona w całości po włosku. Piękna, prosta i głęboka. Powiedziałbym, pokorna. Kościół jest żywy – powtarzają się te słowa jak refren. Ojciec Święty wyjaśnia symbolikę paliusza i pierścienia. Prosi o modlitwę: „Módlcie się za mnie, abym nauczył się bardziej miłować Pana. Módlcie się za mnie, abym się nauczył bardziej miłować Jego trzodę – ciebie, Kościele święty, każdego z was z osobna i wszystkich razem”.

W zakończeniu Papież nawiązuje do inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II. Padają słynne dwa zdania, które stały się refrenem dla pokolenia JP II: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. „Kto wpuszcza Chrystusa, nie traci nic, absolutnie nic z tego, co czyni życie wolnym, pięknym i wielkim. Nie! Tylko w tej przyjaźni otwierają się na oścież drzwi życia. Tylko w tej przyjaźni rzeczywiście otwierają się wielkie możliwości człowieka. Tylko w tej przyjaźni doświadczamy tego, co jest piękne i co wyzwala”. Te słowa kieruje Papież szczególnie do młodych. Między jednym i drugim pontyfikatem zostaje przerzucony most. Ludzie klaszczą, skandują rytmicznie: Be-ne-detto.

Po błogosławieństwie Papież wsiada do otwartego samochodu, objeżdża Plac św. Piotra. Zaraz po Mszy św. we wnętrzu bazyliki przyjmuje delegacje poszczególnych państw. Prezydent Polski przekazuje zaproszenie do naszej ojczyzny.

W poniedziałkowym programie Ojca Świętego jest audiencja dla jego rodaków, spotkanie z delegacjami innych Kościołów chrześcijańskich oraz liturgia w Bazylice św. Pawła za Murami. Wszak Rzym to nie tylko Piotr, ale i Paweł.

Kontynuacja i nowość
Jak podsumować pierwsze kroki Benedykta XVI? Najkrócej: kontynuacja i nowość. Benedykt XVI kilkakrotnie odwoływał się do Jana Pawła II. To nie były tylko kurtuazyjne słowa. Te nawiązania świadczą o przyjaźni, duchowym pokrewieństwie z Papieżem z Polski. Jednocześnie Benedykt XVI pokazał, że nie może i nie chce być kopią swojego wielkiego Poprzednika. Jest sobą.

Część sceptyków chyba już się przekonała. Ujął ich swoją skromnością, uśmiechem, prostymi i głębokimi słowami. – Kościół żyje – powtarzał kilkakrotnie w homilii podczas inauguracji. Wybór nowego papieża jest także potwierdzeniem tej prawdy: Kościół żyje!

Rzym 24.04.2005