Klapsozbrodnia

Przemysław Kucharczak

|

GN 21/2010

publikacja 27.05.2010 13:22

PO chce w Senacie wycofać najbardziej absurdalny zapis antyrodzinnej ustawy o przemocy. To sukces stowarzyszeń rodziców, które ostro protestowały. Jednak filozofia, umożliwiająca państwu wchodzenie z butami w życie zwykłych rodzin, ciągle w tej ustawie jest obecna.

Klapsozbrodnia istockphoto

Przeciw „nowelizacji ustawy o przemocy w rodzinie” wypowiedziała się też Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny. Mimo to Sejm głosami PO, Lewicy i PSL przyjął antyrodzinne prawo. W PO przeciw projektowi początkowo była grupa konserwatywnych posłów, ale partia ta wprowadziła dyscyplinę klubową w sejmowym głosowaniu.

Zakaz wychowania
19 maja posłanka Magdalena Kochan z PO zapowiedziała wycofanie w Senacie zakazu zadawania „cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka”. Rodzice protestowali przeciw temu zapisowi, bo jest sformułowany zbyt ogólnie. Urzędnik socjalny ze złą wolą mógłby pod to podciągnąć wiele normalnych sytuacji wychowawczych. Zresztą twórcy ustawy nawet nie ukrywali, że to sformułowanie rozumieją jako zakaz... wychowania dzieci. W projekcie „niebieskiej karty”, dołączonej do ustawy, jako przemoc psychiczną wymienili krytykowanie dziecka i ograniczanie mu kontaktów. To nie żart, każdy może to sprawdzić w internecie na stronach Sejmu. „Poradnik pracownika socjalnego”, promowany przez Ministerstwo Pracy, do przemocy psychicznej dodaje jeszcze: „kontrolowanie” i „krytykowanie zachowań seksualnych”.

W ustawie zostają jednak na przykład zespoły interdyscyplinarne, kontrolujące rodziny. W teorii chodzi o rodziny patologiczne, ale praktyka może być inna. Urzędnicy będą mogli założyć nam „niebieską kartę” nawet bez naszej wiedzy, już po pierwszym kłamliwym donosie naszego sąsiada. Zostaje też w ustawie zakaz stosowania kar cielesnych, czyli nawet najlżejszego klapsa. Na posiedzeniu połączonych komisji Senatu 19 maja senatorowie nie zostawili na ustawie suchej nitki. I to senatorowie z różnych partii. – Tu jest 12 artykułów poświęconych budowaniu struktur biurokratycznych.

Jestem przerażony skalą ingerowania państwa w życie rodziny. Powoływanie gminnych i wojewódzkich zespołów interdyscyplinarnych pachnie groteską – mówił bezpartyjny senator Zbigniew Romaszewski. Wtórował mu senator Piotr Zientarski z PO: – W czasach PRL-u był problem, powoływaliśmy komisję. Ale problem wcale od tego nie był rozwiązany. To prawo będzie wykorzystywane w sprawach rozwodowych – ostrzegał. Senator Rulewski z PO mówił, że w niektórych przypadkach użycie mocy dla dobra dziecka jest usprawiedliwione, a nawet konieczne.

Zabójstwo klapsem
Nowelizacji broniła posłanka Magdalena Kochan z PO, przewodnicząca podkomisji, która ją przygotowała. Powołała się na przypadek ojca, który tłumaczył sądowi, że jego dziecko zmarło po wymierzeniu mu klapsa. Przytoczyła też statystykę, według której rocznie dochodzi do 148 tys. przypadków przemocy w rodzinie. Jej argumenty dosłownie jednak zmiażdżył wypowiadający się po niej gość komisji, prof. Teodor Szymanowski, kryminolog i specjalista prawa karnego. – Te 148 tys. to nieprawdziwe dane. To, co znalazłem w uzasadnieniu nowelizacji, jest zdumiewające. Jak można opierać się na takiej fantastyce? – zaczął.

Przytoczył statystyki prawomocnych skazań z 2008 r., według których pokrzywdzonych znęcaniem się było... 10 dzieci rocznie. – Dlaczego wydaje nam się, że maltretowanych dzieci jest tak dużo? Bo to przypadki drastyczne i opisywane w mediach – ciągnął. – Proszę państwa, klaps nie ma nic wspólnego z biciem, to inna kategoria, niezwiązana z brutalną przemocą. Zresztą proszę sobie uświadomić, że art. 95 A ustawy o postępowaniu w sprawie nieletnich pozwala na stosowanie siły fizycznej wobec dzieci, a nawet założenie dziecku kaftana bezpieczeństwa.

A to doświadczenie sto razy bardziej przykre od jakiegokolwiek klapsa. To zresztą potrzebny zapis, trzeba go stosować, kiedy nieletni chce na przykład podpalić dom. Rodzic nie będzie więc miał prawa dać dziecku nawet klapsa, ale urzędnik państwowy będzie miał prawo stosować wobec tego samego dziecka przemoc, i na to argumentu nie macie – powiedział. O katastrofalnych skutkach podobnej ustawy w Szwecji opowiedziała też senatorom Ruby Harrold-Claesson ze Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka.

Ustawa była jednak ostro krytykowana już na etapie prac sejmowych, a mimo to PO, PSL i Lewica przeprowadziły ją przez Sejm. Przed nami głosowanie Senatu, powrót ustawy z poprawkami do Sejmu, a potem czekanie na ewentualny podpis prezydenta.