Tolerancja, ale po mojemu

ks. Rafał Kowalski

|

GN 52/2009

publikacja 24.12.2009 09:57

Po wyroku Trybunału Praw Człowieka krzyż zaczął przeszkadzać czterem uczniom liceum we Wrocławiu. Niektóre media uczyniły z nich męczenników wolności sumienia.

Maturzystka Zuzanna Niemier (po lewej), jedna z inicjatorów protestu przeciwko krzyżowi  w szkole. Maturzystka Zuzanna Niemier (po lewej), jedna z inicjatorów protestu przeciwko krzyżowi w szkole.
Nie znalazła czasu na rozmowę tylko z „Gościem Niedzielnym”.
ks. Rafał Kowalski

W poniedziałek 30 listopada czworo uczniów XIV LO złożyło w gabinecie dyrektora Marka Łaźniaka petycję, w której powołując się na zapisy konstytucji, domagali się usunięcia krzyży z sal lekcyjnych. Dyrektor nie zdążył odpowiedzieć. Następnego dnia od rana przyjmował dziennikarzy. Problem stał się tematem nr 1 ogólnopolskich portali internetowych, prasy, radia i telewizji. „Krzyż zaczyna dzielić” pisała dramatycznie „Gazeta Wyborcza” (5.12.2009). Szybko znaleźli się ochotnicy wspierający inicjatorów: Zuzannę Niemier, Tomasza Chabinkę i Arkadiusza Szadurskiego. Nie brakowało także tych, którzy chcieli stanąć do walki w obronie krzyży. – Zgłosił się do mnie jeden z absolwentów z propozycją zorganizowania akcji rozdawania breloczków z chrześcijańską rybką – mówi ks. Wojciech Zięba, katecheta z Czternastki. Nie nawoływał do wojny. – Trzeba być bardzo ostrożnym, by nie doprowadzić do takiej sytuacji, że oni przesuwają się na pole H4, a my zajmujemy pozycję C5 i mamy szachy, strategię i wielką bitwę. Więcej zdziałamy łagodną i długofalową działalnością niż bezpośrednim uderzeniem i „pokonaniem” tych ludzi. Oni nie są naszymi przeciwnikami. Tym bardziej nie są wrogami.

Gorąca debata
Dwa tygodnie później dyrektor zorganizował w szkolnej auli publiczną debatę na temat obecności krzyża w szkole. Środa 16 grudnia była jednym z pierwszych mroźnych dni w naszym kraju. W auli Czternastki punktualnie o 13.00 zrobiło się bardzo gorąco. Dyskutanci zasiedli przy dwóch stolikach. Po jednej stronie: trójka uczniów domagających się zdjęcia krzyża wraz z prof. Janem Hartmanem, filozofem z UJ, dr. Piotrem Mikiewiczem, socjologiem oraz Michałem Syską z „Krytyki Politycznej”. Po drugiej stronie zasiadła trójka uczniów, zwolenników obecności krzyża w szkole, wraz z publicystą – dr. Tomaszem Terlikowskim, etykiem z UWr – dr. Łukaszem Nyslerem i katechetą ks. Wojciechem Ziębą.

Rozpoczęli przeciwnicy krzyża. – Nieobecność krzyży w szkole nie będzie zwycięstwem którejkolwiek ze stron sporu światopoglądowego. Będzie oznaczać neutralność i pokorę wobec praw wszystkich zróżnicowanych w swoich poglądach obywateli – mówił prof. Hartman. Zuzanna Niemier odczytywała z kartki powtarzane od kilku dni w mediach slogany: o neutralności światopoglądowej państwa, dyskryminacji wobec niekatolików czy wyróżnianiu jednej religii. Niestety, nie wyszła ponad to, co miała zapisane. Do tych argumentów można dodać jedynie wymieniane w różnych konfiguracjach stwierdzenie o zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez „ideologię chrześcijańską”, by w całości oddać wypowiedzi pięciu przedstawicieli przeciwników krzyża. Dr Mikiewicz, odpowiadając na argument, że krzyż jest mocno wpisany w tradycję naszego narodu, ripostował: „Można też powiedzieć, że w naszym społeczeństwie bardzo ważną rolę zajmuje wódka, a jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, by promować ją w szkole”. Porównanie, które zostawiam bez komentarza.

Demokracja antyreligijna nie jest jedynym modelem
Po ok. 20 minutach głos zabrali obrońcy krzyża. Pierwsze wypowiedzi stanowiły sprostowanie wielu niedomówień, pojawiających się w wypowiedziach oponentów. – Wbrew temu, co mówiła pani Zuzanna, nie ma religii katolickiej. Jest religia chrześcijańska. Wyznanie jest katolickie – rozpoczął T. Terlikowski. Dodał, że krzyż jest symbolem nie tylko katolików, ale również prawosławnych, ewangelików augsburgskich, ewangelików reformowanych, baptystów, zielonoświątkowców, metodystów, anglikanów… W tym miejscu publiczność nagrodziła wypowiedź gromkimi oklaskami. Publicysta kontynuował: – Czy Wielka Brytania jest państwem demokratycznym? Jest. Przypomnę, że w tym państwie istnieje Kościół, który jest Kościołem państwowym, a królowa jest jego głową. Czy Dania jest państwem demokratycznym? Jest, ale w Danii istnieje Kościół ludowy, który jest Kościołem państwowym, a duchowni są pracownikami państwa. Nie jest prawdą, że jedynym modelem demokracji, który jest dopuszczalny, jest demokracja francuska – antyreligijna. Następnie zwrócił uwagę, że nie ma możliwości jednakowego traktowania wszystkich religii przez państwo. – Odpoczywacie w niedzielę, a to jest efekt tradycji religijnej, kulturowej i cywilizacyjnej – mówił. Podsumowując zaakcentował, że nie ma szkoły, uniwersytetu, praw człowieka, koncepcji równości, Europy, Polski, naszej cywilizacji i takiej debaty bez chrześcijaństwa. – Kiedy Europa rezygnowała z chrześcijaństwa, zawsze kończyło się to dramatycznie dla Europy – stwierdził.

Uczniowie broniący krzyża w szkole przywołali m.in. jedną z wypowiedzi swojego kolegi, wspierającego Zuzannę, który porównywał krzyż do portretu Stalina, zawieszanego niegdyś w miejscach publicznych przez państwo komunistyczne. – Gdybyśmy rzeczywiście zachowywali się jak komuniści, to wasza trójka od trzech tygodni byłaby w miejscu przez nikogo nieznanym – odpowiedzieli obrońcy krzyża, dodając, że to nie państwo wiesza je w szkole, a sami uczniowie, nauczyciele i rodzice. Podkreślili także, że szkoła ma nie tylko uczyć, ale także wychowywać, a ten proces musi się opierać na pewnych wartościach, które idą za krzyżem.

Lekcja tolerancji
Dyskusja zbliżała się ku końcowi. Uczestnicy byli dalecy od porozumienia. Próżno takowego wyglądać, skoro Tomasz Chabinka, podsumowując debatę jako przedstawiciel przeciwników krzyża, mówił: – Uważamy, że tolerancja według definicji, którą my podajemy, jest pełniejsza niż tolerancja, polegająca na tym, że większość ma prawo decydować o mniejszości w stopniu absolutnym. Ksiądz Wojciech Zięba, w ramach podsumowania, wręczył swoim oponentom prezenty. Wszyscy otrzymali książki pt. „Chrześcijańska Europa”, jak podkreślił, autorstwa nie żadnego biskupa, ale amerykańskiego Żyda. Uczniowie natomiast zostali obdarowani zabawkowymi pistoletami, a Zuzanna pluszowym misiem. Ten sympatyczny gest, w którym ksiądz chciał rozładować napiętą atmosferę, został odczytany przez trójkę przeciwników krzyża w szkole jako „niesmaczny happening”.

Uczniowie zostali potraktowani przez dyrekcję poważnie. Umożliwiono im przeprowadzanie otwartej debaty, po obu stronach głos zabierali ludzie z zewnątrz dostarczający obu stronom argumentów. To była dobra lekcja tolerancji i demokracji. A jednak „Gazeta Wyborcza” w wydaniu ogólnopolskim (18.12.2009) opublikowała obszerny list autorów petycji użalających się, że „z debaty zrobiono igrzyska”. „Po debacie zrozumieliśmy, że krzyż jest teraz przede wszystkim symbolem władzy” – napisali protestujący licealiści. Chciałoby się powiedzieć, że albo nie dość dobrze słuchali argumentów strony przeciwnej, albo uznali, że dobra debata to taka, w której udaje się wszystkich przekonać do swojego zdania. Ponieważ tak się nie stało, uznali, że nie potraktowano ich poważnie, zrobili obrażone miny i poskarżyli się gazecie, która już wcześniej uznała ich za bohaterów. Przypomina się znany tekst z filmu „Seksmisja”: „Jak to – nas, bohaterów, prądem?”.