Państwo dla niewierzących?

Anna Paluch, dziennikarka, tłumaczka, mieszka w Dublinie

|

GN 16/2009

publikacja 25.04.2009 07:19

Ateiści w Irlandii wypowiedzieli wojnę inwokacji do Boga w przysiędze składanej przez prezydenta i sędziów oraz w irlandzkiej konstytucji.

Państwo dla niewierzących? Four Courts – ten stojący w centrum Dublinu budynek jest symbolem irlandzkiego sądownictwa fot. court/fs/Jos mcDonald

Nie do wiary. Czy wiedziałeś, że musisz złożyć religijną przysięgę, by zostać sędzią lub prezydentem w Irlandii? Zasada ta pozbawia uprawnień adwokackich co najmniej 250 tys. obywateli Irlandii, którzy są niewierzącymi. To jest dyskryminacja. To jest niesprawiedliwe. Trzeba z tym skończyć. Plakaty takiej treści pojawiły się w Wielkim Tygodniu w pociągach komunikacji miejskiej w Dublinie. Inicjatorem akcji jest Irlandzkie Stowarzyszenie Humanistyczne (HAI).

Komu przeszkadza Pan Bóg?
Kampania jest wymierzona przeciwko inwokacji do Boga w przysiędze prezydenckiej i sędziowskiej. Prezydent przysięgę zaczyna od słów: „W obecności Boga Wszechmogącego”, a kończy zdaniem: „Niech Bóg mnie prowadzi i wspiera”. Sędziowie natomiast, zgodnie z ustawą z 1976 roku, w trakcie zaprzysiężenia wypowiadają słowa: „W imię Boga Wszechmogącego”, z dłonią złożoną na Nowym Testamencie w przypadku katolików i Starym Testamencie, jeśli są wyznania judaistycznego. Podobna inwokacja towarzyszy każdej przysiędze składanej w Irlandii i w Wielkiej Brytanii. Nie znalazła się natomiast w obowiązującej od września 2001 roku deklaracji (niestanowiącej formy zaprzysiężenia) składanej przez policjantów w Irlandii Północnej. Irlandzkie Stowarzyszenie Humanistyczne domaga się też usunięcia preambuły z Konstytucji Irlandii, rozpoczynającej się inwokacją do Trójcy Świętej. Mimo że od 1937 roku do konstytucji zostało wprowadzonych ponad dwadzieścia poprawek, łącznie z uznaniem przez państwo innych, poza katolickim, wyznań religijnych (1973), preambuła pozostała niezmieniona.

Irlandczycy nie wstydzą się wiary
– Chociaż nikt nie powinien być zwolennikiem dyskryminacji, uważam, że kampania HAI jest wyjątkowo dziwna – mówi Michael Kelly, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „The Irish Catholic”. – Zdecydowana większość Irlandczyków uważa siebie za religijnych i mimo że liczba osób niewierzących rośnie, HAI liczy mniej niż 500 członków, co trudno uznać za grono reprezentacyjne. Konstytucja Irlandii, przyjęta w referendum przytłaczającą większością głosów, jak konstytucje wielu innych europejskich liberalnych państw demokratycznych, czerpie natchnienie od Boga Wszechmogącego. Nie jest to coś, czego społeczeństwo irlandzkie się wstydzi, gdyż słusznie czuje dumę z tego dziedzictwa. Wiara chrześcijańska inspirowała niezliczone pokolenia Irlandczyków w czasie potwornych doświadczeń – dodaje. Michael Kelly uważa, że zezwolenie ludziom niewierzącym na składanie pewnego rodzaju niereligijnej przysięgi w celu objęcia wyższych urzędów państwowych może znaleźć usprawiedliwienie. – Nie sądzę jednak, by mogło być to zrobione kosztem przeważającej większości społeczeństwa, które identyfikuje się z Kościołem – mówi.

Kto za to płaci?
Stowarzyszenie Humanistyczne wystąpiło ze swoimi postulatami w przeddzień przyjazdu do Dublina przedstawicieli Komisji ONZ ds. Praw Człowieka. W lipcu ubiegłego roku komisja przekazała Irlandii swoje rekomendacje i wizyta miała na celu ich ocenę. Z tej okazji 6 kwietnia br. odbyła się konferencja poświęcona Międzynarodowemu Paktowi Praw Obywatelskich i Politycznych, zorganizowana przez różne instytucje społeczno-prawne. Stowarzyszenie zapowiedziało w niej udział, wysłało także do komisji dokument wzywający do równouprawnienia osób niewierzących. Zaplanowana na sześć tygodni kampania będzie kosztowała około 7 tys. euro. Zapłaci za nią Stowarzyszenie Humanistyczne, a pieniądze będą pochodziły z dotacji, składek członkowskich i innych opłat wnoszonych do HAI. Zdaniem redaktora „The Irish Catholic”, nie przyniesie ona oczekiwanego skutku, gdyż do wprowadzenia proponowanych przez HAI zmian konieczne będzie referendum, a ono, jego zdaniem, się nie odbędzie.

A co na to Irlandczycy?
W pewnym sensie cała ta sprawa ma pozytywny wydźwięk. Przypomina, że Irlandia jest krajem chrześcijańskim. I być może właśnie na to zwrócą uwagę podróżujący dublińską koleją miejską. Jeśli w ogóle poświęcą temu swoją uwagę. Ostatecznie będzie to tylko jedno z wielu ogłoszeń w przedziałach. Zwyczajni katolicy żyją poza agresywnym światem ideologii. Cathy przyjechała na kilka dni do Dublina z Offaly. Spotkałam ją w Wielką Środę w księgarni Veritasu w centrum miasta. – Właśnie byłam na Mszy w prokatedrze. Była pełna ludzi, choć powiedziałabym, że byli to głównie starsi, dzieci – może – jeśli dziadkowie wzięli je z sobą do kościoła – opowiada. Przyznaje, że jej pokoleniu łatwiej jest zadeklarować wiarę w Boga. – Moja wnuczka ma teraz 19 lat. To dobra osoba, ale nie sądzę, by szczególnie interesowała ją wiara. Może teraz, w tym trudnym okresie kryzysu gospodarczego, więcej ludzi zacznie się znów modlić o nadzieję, wyjście z trudnej sytuacji – żartuje.

Czy obowiązek skierowania się do Boga w chwili obejmowania ważnych urzędów państwowych jest rzeczywiście dyskryminacją tych, którzy otwarcie przyznają się do ateizmu? Dotąd żaden z urzędników składających przysięgę nie protestował. Co roku w Irlandii przybywa obywateli obcego pochodzenia, którzy niezależnie od wyznania, przyjmując paszport, uznają także konstytucję tego kraju za własną. Chrześcijaństwo przenika Irlandię od samych początków jej historii i świadome zaprzeczanie wartości tej wiary jest wyrazem braku szacunku zarówno dla tego narodu, jak i jego wielowiekowego dziedzictwa. Kościół katolicki w Irlandii na razie nie zareagował oficjalnie na kampanię Stowarzyszenia Humanistycznego. Ale arcybiskup Dublina Diarmuid Martin zapowiedział, że niebawem prawdopodobnie zajmie stanowisko w tej sprawie.