U studni mądrości

Andrzej Macura

|

GN 32/2022

publikacja 11.08.2022 00:00

We własnych oczach chyba każdy człowiek czuje się mądry. Zamiast jednak udowadniać to sobie podczas konfrontacji z innymi, warto czasem z mądrości innych zaczerpnąć.

Ilustracja do fragmentu Psalmu 50: „Przemówił Pan, Bóg nad bogami, i zawezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca” (w. 1). Ilustracja do fragmentu Psalmu 50: „Przemówił Pan, Bóg nad bogami, i zawezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca” (w. 1).
reprodukcja henryk przondziono /foto gość

Hioba, Psalmów i Przysłów. Te trzy księgi Starego Testamentu znalazły się na płycie dołączonej do tego numeru „Gościa Niedzielnego”. Każda z nich jest inna. Księgę Hioba nazywa się poematem dydaktycznym, Księga Psalmów to tom religijnej poezji, a Księga Przysłów – zbiór pouczeń i różnorakich sentencji. Łączy je poszukiwanie mądrości. Takiej, która pochodzi od Boga, o Bogu pamięta i do Niego prowadzi.

To może być zaskoczenie. Dziś skłonni jesteśmy mówić raczej, że do Boga prowadzi jedynie zaufanie. Może to wpływ Jezusowego zachwytu nad objawieniem spraw Bożych prostaczkom… Może przywiązywanie zbyt wielkiej wagi do spostrzeżenia św. Pawła, że „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców” (1 Kor 1,27). Faktem jest, że uwierzenie Bogu to prawdziwa mądrość. Jak wyjaśnił św. Paweł, „głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata” (1 Kor 2,6-8). I choć koloryt ksiąg mądrościowych Starego Testamentu niekoniecznie pasuje do naszego tu i teraz, a częścią zawartych tam pouczeń niejeden dziś mógłby się oburzyć, taką właśnie mądrość – pochodzącą od Boga, liczącą się w swoich kalkulacjach z Bogiem i do Boga prowadzącą – zawierają te pisma.

W poszukiwaniu sensu

Księga Hioba zawiera prze­de wszystkim ujęte w klamrę opowiadania długie, poetyckie mowy kilku bohaterów. Porusza ważną dla nas także dziś kwestię niezawinionego ludzkiego cierpienia, czyli właściwie traktuje także o Bożej sprawiedliwości. No bo za co cierpi grzesznik – niby wiadomo. Za swoje grzechy. A dlaczego z cierpieniem zmaga się ktoś, kto żadnych (większych) grzechów w swoim życiu nie popełnił? Przez wieki Izrael uważał, że niezawinione cierpienie to kara za grzechy przodków. „Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby” (Jr 31,29) – mawiali, czemu ostro sprzeciwiali się prorocy. W Księdze Hioba odpowiedź jest inna, ale nie jednoznaczna.

Przyjaciele, którzy przychodzą wesprzeć zdruzgotanego cierpieniem bohatera księgi, sugerują, że spotkała go kara za jakieś ukryte grzechy. Dlatego radzą, by wyznał je przed Bogiem, a wtedy On może okaże miłosierdzie. Hiob jednak uparcie obstaje przy tym, że żadnego grzechu nie popełnił. Dlaczego więc cierpi? Kompozycja utworu sugeruje, że jego autor przychyla się do tezy, iż cierpienie niewinnego – przynajmniej w przypadku Hioba – jest skutkiem próby, której poddaje go Bóg.

Odpowiedź na pytanie o powód cierpienia niewinnego człowieka brzmi więc: jeden Bóg go zna. On ma swoje plany, trzeba Mu zaufać. Bóg na pewno jest sprawiedliwy – konkluduje autor księgi. Na końcu znajdujemy opowieść o tym, jak Bóg na nowo obdarza Hioba rodziną, bogactwem i długim szczęśliwym życiem. Ale w samej księdze pojawia się też inna koncepcja: Bóg odda każdemu sprawiedliwość, niekoniecznie w tym życiu, może w przyszłym. Wyraża taką nadzieję Hiob: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i ciałem swym Boga zobaczę” (Hi 19,25-26). Dla nas, chrześcijan XXI wieku, zmartwychwstanie i życie wieczne to coś oczywistego, ale dla autorów ksiąg Starego Testamentu wcale takie nie było. Liczyło się tu i teraz, a przyszłość w nieokreślonym Szeolu była niepewna i niejasna. Prawda o życiu po śmierci pojawia się dopiero w najpóźniej powstałych księgach Starego Testamentu, w Księdze Hioba znajdujemy natomiast niejasny promień tej nadziei.

Dla współczesnego czytelnika tej księgi najważniejsza jest postawa jej bohatera wobec cierpienia. Na wieść o utracie bliskich i bogactwa mówi:

„Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan.

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!” (Hi 1,20). To wielka i mądra lekcja ufności dla wierzących w Boga wszystkich czasów.

Śpiewem ku Bogu i dla Boga

Psalmy to chyba najbardziej rozpoznawalna część Starego Testamentu. Pojawiają się w każdej liturgii słowa. Stanowią też podstawę modlitwy Kościoła, którą nazywamy liturgią godzin albo, bardziej potocznie, brewiarzem. Jest ich aż 150. Autorstwo psalmów przypisuje się różnym osobom, w tym najwięcej królowi Dawidowi. To religijna poezja. Bez rymów – także w hebrajskim oryginale – ale mająca pewien rytm, z paralelizmami i powtórzeniami. Jak wskazują wstępne uwagi do wielu z tych tekstów, były to utwory przeznaczone do śpiewania. Można więc powiedzieć, że to pieśni religijne. W czasach Starego Testamentu wykonywano je między innymi w związku z kultem świątynnym. W czasach Kościoła stały się natomiast modlitwą ludu Bożego Nowego Przymierza.

Ich tematyka jest bardzo różna. Część to utwory o charakterze pouczającym (dydaktycznym), część jest dziękczynieniem Bogu za różnorakie łaski, wielbieniem Go i opiewaniem Jego wielkości. Niektóre wyrażają pochwałę zażywanego dzięki Bogu pokoju, inne tęsknotę za Bogiem, który wydaje się odległy. Znaleźć można również pieśni, w których autor zawierza się Bogu, prosi o wybaczenie grzechów, o opiekę w trudnościach, czy domaga się od Niego sprawiedliwości, czasem aż do złorzeczenia wrogom. Mamy psalmy, w których pojawia się radość z tego, że Izrael ma króla, i takie, które wyrażają wdzięczność za dom Boga na ziemi – świątynię. To cała gama tematów.

Psalm 1, o charakterze dydaktycznym, stawia człowieka przed wyborem między dwiema różnymi drogami. Jego autor twierdzi, że szczęśliwy, „który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kole szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana”. Bo oni przetrwają, a występni (grzesznicy) „są jak plewa, którą wiatr rozmiata”, i ich droga zaginie. Piękne to i mądre słowa. Dające nadzieję tym, wokół których zło zwycięża. Przepiękny jest też pełen uwielbienia ostatni z psalmów, 150, którego autor wzywa, by chwalić Boga dźwiękiem rogu, na harfie i cytrze, bębnem, tańcem i na cymbałach. Kończy się radosnym okrzykiem: „Wszystko, co żyje, niech chwali Pana! Alleluja”. Niezwykle przejmujący jest Psalm 137, będący skargą przechodzącą pod koniec w złorzeczenie. Jego autor wspomina płacz Judy „nad rzekami Babilonu” i to, że w obcej krainie nawet pieśni, które śpiewali na Syjonie, z trudem przechodziły przez gardło.

Księga Psalmów to przepiękny zbiór modlitw. Każdy odnajdzie w niej utwory, które wyrażają to, co mu w danym momencie gra w duszy. A gdy czujemy, że nasze słowa nie potrafią wyrazić przed Bogiem tego, co czujemy, warto posłużyć się psalmami w modlitwie.

Przysłowia mądrością chrześcijanina

Nazywa się ją Księgą Przysłów. A może lepsza byłaby nazwa: Księga Przypowieści… albo Księga Pouczeń… Bo jest to konglomerat różnych przysłów, przypowieści i pouczeń właśnie. Dłuższych – zwłaszcza w pierwszej części – i krótszych, łatwych do zapamiętania eleganckich „powiedzonek”. Nie jest dziełem jednolitym. Składa się z kilku różnych zbiorów przypisywanych różnym autorom, które w pewnym momencie, bez likwidowania owej odrębności, zostały połączone. Spisane w niej rady mędrców dotyczą różnych dziedzin ludzkiego życia: rodzinnego, społecznego, politycznego. Pouczenia, jak się zdaje, mają w dużej mierze charakter czysto świecki, odwołują się do ludzkiego rozsądku i roztropności. Oto kilka przykładów: „W gadulstwie nie uniknie się grzechu, kto powściąga swe wargi – rozsądny” (10,19), „Nadeszła wyniosłość, nadejdzie i hańba; u ludzi skromnych jest mądrość” (11,2), a także: „Koroną męża jest dzielna kobieta, próchnicą kości postępująca haniebnie” (12,4). Nietrudno jednak zauważyć, że dla autorów tych pouczeń korzeniem ludzkiej mądrości jest sam Bóg i Jego prawo. Wyraźnie widać to w pouczeniach: „Obrzydła Panu waga fałszywa, upodobanie ma w ciężarku uczciwym” (11,1) albo „Kto bliźnim gardzi, popełnia grzech, błogosławiony, kto lituje się nad uciśnionym (13,21).

Dzisiejszemu czytelnikowi niektóre z tych sentencji mogą wydać się obraźliwe („Strapieniem dla ojca – syn głupi, a rynną wciąż cieknącą – kłótliwa kobieta”; 19,13), z innymi może się nawet nie zgodzić („Na wargach królewskich wyrocznia: jego usta w sądzie nie błądzą; 16,10). Na pewno jednak zdania te skłaniają do myślenia. A przy okazji czytelnik dzięki tej lekturze łatwiej wczuwa się w klimat niektórych pouczeń samego Jezusa.

Czytajmy, słuchajmy. Prawdziwej mądrości nigdy za wiele.•