Koniec cywilizacji chrześcijańskiej?

prof. Andrzej Nowak

|

GN 30/2022

Czy może istnieć cywilizacja bez autorytetu, bez prawdy, bez podporządkowania tej prawdzie, którą akceptujemy?

Koniec cywilizacji chrześcijańskiej?

Taki tytuł, tylko bez znaku zapytania, nosi nowa książka Chantal Delsol. Autorka, jedna z ośmiorga filozofów zasiadających we francuskiej Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, zasługuje na uwagę. Jej wcześniejsze głębokie analizy współczesnego kryzysu naszej cywilizacji są także i u nas dostępne w dobrych tłumaczeniach. W najnowszej książce Delsol odsłania się wizja stopniowej rezygnacji myśli chrześcijańskiej z chrześcijaństwa rozumianego jako spójna cywilizacja, której zbiorowy kod moralności przez kilkanaście wieków wyznaczał mocą swojego autorytetu Kościół. Autorce wyraźnie zależy na tym, by przedstawić to zjawisko jako proces historyczny i nieuchronny. Odrzuca z góry oskarżenie o zdradę chrześcijaństwa tych, którzy podzielają jej fatalizm i płyną z prądem opisywanej przez nią zmiany. Pisze, że pojęcie zdrady zakładałoby, że istniała alternatywa, a – jej zdaniem – próby ratowania chrześcijaństwa w XX wieku okazały się gorsze od zła, któremu miały się przeciwstawić. Owe próby, które wymienia, to faszyzm włoski i jego mutacje w Hiszpanii i Portugalii. Zastanawiam się, czy Jan Paweł II także nie próbował bronić cywilizacji chrześcijańskiej – swoimi pielgrzymkami, Akademią Pro Vita, spotkaniami z artystami i uczonymi świata? Imię Jana Pawła nie pada jednak w tej książeczce. Chrześcijaństwo zderza się z nowoczesnością, która odrzuca fundamentalne dla naszej historycznej cywilizacji zasady: prawdy (jednej!), hierarchii, autorytetu i przymusu. Znaczenie tego fundamentu trafnie wyraził kiedyś hiszpański tradycjonalista Donoso Cortès: „Kiedy [stwierdza się], że nie posiada się już prawdy, ale się jej szuka, to ogłasza się, że prawda i błąd mają równe prawa...”. Kościół jest depozytariuszem Prawdy – a w każdym razie w chrześcijanskiej cywilizacji odgrywał taką rolę. Dziś już nie chce, zauważa Delsol. Czy jednak może istnieć cywilizacja w ogóle bez autorytetu, bez prawdy, bez podporządkowania tej prawdzie, którą akceptujemy? Czy może istnieć cywilizacja bez prawdy?

Teza tej książki jest przejrzysta: jak kiedyś chrześcijańska cywilizacja, wprowadzana przez Kościół po uznaniu jego misji w cesarstwie rzymskim, zaczęła wypierać wcześniejszą cywilizację pogańską, traktując tę drugą jako „zacofaną” i „przestarzałą”, tak obecnie doświadcza ona właśnie losu dawnych Rzymian. Obróciło się koło historii. Tak właśnie, po pogańsku, ujmuje to znakomita autorka, starając się przekonać czytelników do zaakceptowania takiego „wyroku historii”. Jednak to, co jej zdaniem różni koniec świata pogańskiego w IV/V wieku od końca chrześcijaństwa, to fakt, że poganie, to jest świadomi uczestnicy grecko-rzymskiej cywilizacji, cenili ją i bronili jej do końca, obecnie zaś nawet ludzie Kościoła nie chcą bronić cywilizacji chrześcijańskiej, przeniknięci raczej kompleksem winy za jej „grzechy”. Ludzie Kościoła chcą „upodobnić się do zwycięzców”. Akceptują więc humanitaryzm, rezygnując z misji Kościoła jako sługi wiecznej i do wieczności prowadzącej Prawdy, strażnika jej dogmatów. Akceptują dzisiejszą religię natury, używając coraz częściej jej języka (od takich nieszczęsnych sformułowań jak „nasza matka – Ziemia” do „dialogu z kultem Gai”, jakiego przykład daje autorka w kolokwium ojców bernardynów w Instytucie katolickim w Paryżu w lutym 2020 r.); chcą „otwierać się” na sztukę nowoczesną, która nie jest tylko sztuką, ale pochwałą nihilizmu. Nade wszystko jednak nie chcą słyszeć nawet o misji, która miałaby nawrócić ten świat na wiarę w Boga Jedynego, na Prawdę, którą jest Chrystus. Już nie chcemy podbijać świata dla Słowa, ale chcemy co najwyżej przetrwać w nim, jak niegdyś Żydzi w cywilizacji chrześcijańskiej.

Chantal Delsol przekonuje, by przyjąć ten status, ten „wyrok”, wyrabiając w sobie cnoty mniejszości (można dodać – prześladowanej): równowagę ducha, cierpliwość, wytrwałość. Kiedy Kościół wycofał się z cywilizacji, moralnością zajmuje się państwo: jego „komisje etyczne”, eksperci, wyroki wysokich świeckich trybunałów. Możemy tylko, jako chrześcijanie, wyrażać nasz protest przeciw tym wyrokom, kiedy depcą one prawo Boże. Protest bezsilny. Musimy zaakceptować naszą bezsilność wobec tego świata, by odnaleźć z powrotem drogę do Źródła chrześcijaństwa. Tyle Delsol.

A jednak zapytam: czy ten świat pozwoli nam tak spokojnie iść do Źródła – nam i innym, którzy nigdy o nim nie słyszeli – skoro zrezygnujemy z utrzymywania i obrony dróg i mostów do niego prowadzących? •