Musiałem uwierzyć

Z Piotrem Adamczykiem* rozmawia Beata Zajączkowska

|

GN 17/2005

publikacja 27.04.2005 08:49

Beata Zajączkowska: Podobał się Panu film?

Musiałem uwierzyć PAP/EPA/ANSA

Piotr Adamczyk: – Jeszcze go w całości nie zobaczyłem. Z fragmentów, które widziałem, myślę, że wszyscy którzy nad filmem pracowali, są z niego zadowoleni.

Szczery śmiech widzów wzbudziła scena pierwszego spotkania księdza Wojtyły z kard. Stefanem Wyszyńskim, na które przyszły papież przyjechał prosto ze spływu kajakowego w podartych trampkach.
– Widownia obejrzała ten film niezwykle wzruszona. Obok dziennikarzy oglądali go także studenci Uniwersytetu Laterańskiego. Ich reakcje były jeszcze bardziej skrajne: od gromkich wybuchów śmiechu, oklasków w trakcie, poprzez bardzo szczere głębokie wzruszenie i łzy. Widziałem, jak podczas premiery Ennio Moricone, który napisał muzykę do filmu, ocierał łzy. Wszyscy byliśmy wzruszeni. Myślę, że przede wszystkim ze względu na temat, którego film dotyka. Pamiętam, że pewne sceny widziałem, zanim Ojciec Święty zachorował i już wtedy robiły ogromne wrażenie. Tym bardziej film przemawia teraz, kiedy zabrakło Karola Wojtyły.

Pierwsza część filmu opowiada o latach hitlerowskiej okupacji i jest pełna dramatycznych scen: ucieczka ludności z Krakowa w 1939 r., zbombardowanie kolumny uchodźców, prześladowania Żydów, wkroczenie wojsk sowieckich do Polski, aresztowanie profesorów Uniwersytetu Jagiel-lońskiego. W części drugiej, opowiadającej o latach komunizmu, przypomniano historię aresztowania kard. Stefana Wyszyńskiego, zamieszki w Poznaniu, wydarzenia Grudnia 1970 r., maltretowanie działaczy opozycji. Opowieść kończą sceny z konklawe, połączone z archiwalnymi zdjęciami.
– Mam nadzieję, że ten film, opowiadając historię Karola Wojtyły, pozwoli widzom spojrzeć nieco inaczej na tę postać. Zwykle znamy go jako Ojca Świętego, z czasów jego pontyfikatu, niewiele wiemy natomiast o decyzjach, które podejmował, o drodze, którą pokonał w ciągu swego życia i o konsekwencji, z jaką przez nie przeszedł.

Film doskonale prezentuje także historię Polski...
– ...i właśnie z tego powodu jest bardzo ważny. Film powstał w wersji angielskojęzycznej, dzięki czemu widzowie na całym świecie będą mogli poznać życie wielkiego Polaka i historię Polski, która jest przecież wciąż mało znana. Myślę, że nasi filmowcy wstydzą się robić filmy patriotyczne, flaga polska w polskim filmie jest źle odbierana. Patriotyzm jest źle odbierany, a tymczasem Włoch, patrzący z dystansem, zrobił film bardzo patriotyczny. Trudno ostatnio byłoby znaleźć jakiś film nakręcony przez polską kinematografię, który opowiada o wojnie w ten sposób, w którym pada słowo Katyń, czy data 17 września.

Czego się Pan nauczył, grając Karola Wojtyłę?
– Bardzo trudne pytanie. Myślę, że każdy z nas chciałby się wciąż uczyć od Karola Wojtyły. Jego słowa i przykład wskazują nam, jak należy żyć. Ogromne wrażenie robi na mnie jego konsekwencja, złożoność i harmonia osobowości, siła spokoju, jego delikatność połączona ze stanowczością.

Co było najtrudniejsze w kreowaniu tej niezwykłej postaci?
– Własna niepewność i własne wątpliwości. Musiałem uwierzyć, że będę w stanie udźwignąć ten ciężar odpowiedzialności. Pomagało mi w tym wielu ludzi, nie tylko z ekipy filmowej. Kiedyś na ulicy w Krakowie ktoś mnie zatrzymał i pyta: – To pan gra Papieża? Moja ciocia go znała, może chce pan numer telefonu? Spotkania z przyjaciółmi Ojca Świętego, z ludźmi, którzy go znali, najbardziej pomogły mi uwierzyć w to, że podołam tej roli.

Kiedy film zobaczymy w Polsce?
– Na maj planowana jest premiera w telewizji TVN. Producenci myślą też o wersji kinowej.

* Aktor, odtwórca tytułowej roliw filmie Giacomo Battiato „Karol. Historia człowieka, który został papieżem”