Smutek czwartego wieku

Witold Naturski

|

GN 22/2005

publikacja 31.05.2005 13:58

Europa starzeje się jak żaden inny region świata. Na Starym Kontynencie nieprzerwanie od trzydziestu lat rodzi się coraz mniej dzieci, wynika z opublikowanego w połowie marca raportu Komisji Europejskiej.

Smutek czwartego wieku

Problemom demograficznym kontynentu po raz pierwszy przyjrzeli się unijni urzędnicy. Efekty badań zupełnie ich zaskoczyły, co nie najlepiej świadczy o ich orientacji w tej sprawie.
Europejczycy żyją coraz dłużej. Średnio o blisko 5 lat niż na początku lat 60. W dużej mierze dzięki coraz lepszej opiece medycznej i socjalnej. Dlatego też coraz więcej osób starszych długo pozostaje aktywnych zawodowo i społecznie.

Mało, coraz mniej
Starzeje się także pokolenie powojennego wyżu demograficznego. Jednak pokolenie tzw. baby-boomu ma mniej dzieci niż ich rodzice. Przeciętną liczbę dzieci przypadających na jedną kobietę opisuje wskaźnik płodności. Żeby liczba ludności się nie zmniejszała, wskaźnik ten powinien wynosić co najmniej 2,1. Tymczasem średnia europejska to 1,48. Obniżają ją zwłaszcza nowe kraje Unii, takie jak Czechy, Słowacja czy Słowenia oraz kandydująca Bułgaria, które znalazły się w światowej dziesiątce państw o najniższej liczbie urodzeń. Dla porównania mieszkańców USA przybędzie za dwadzieścia lat o około jedną czwartą.

Jedynie w dwóch krajach „starej Unii” każda kobieta ma statystycznie niemal dwoje dzieci. Nad Sekwaną i w Irlandii wskaźnik ten wynosi ok. 1,9. Francja jest też państwem, którego liczba ludności rośnie – przekroczyła już 60 mln, a demografowie spodziewają się, że już za dziesięć lat przekroczy 62 mln. Tymczasem liczba ludności Niemiec do 2050 r. skurczy się z 82 do 76 mln, zaś Polski – z 38,6 do ponad 35 mln.

Już za 25 lat będzie można mówić w Europie o kolejnym przedziale wiekowym – tzw. czwartym wieku. Stworzy go blisko dwukrotnie większa niż dziś grupa osób powyżej 80. roku życia. O 21 milionów (blisko 7 proc.) zmniejszy się również liczba ludzi w wieku produkcyjnym.

Komisja otwiera oczy
Zdumiona wynikami badań demograficznych Komisja Europejska chce rozpocząć publiczną debatę. W Parlamencie Europejskim ponownie powołano nawet – istniejącą już w poprzednich kadencjach – grupę roboczą do spraw rodziny, z silną reprezentacją polskich parlamentarzystów (z PiS i LPR).

Tymczasem dokładnie rok wcześniej o zagrożeniach demograficznych we współczesnej Unii alarmowała Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).W komunikacie „Strategia rodzinna w Unii Europejskiej” biskupi zwracali uwagę, iż Europejczycy chcą mieć więcej dzieci. Mimo to twórcy europejskiego prawa nie zdobyli się na ujęcie w nim strategii rodzinnej. Relacji społecznych nie uwzględniła nawet strategia lizbońska z 2000 roku (według której za dziesięć lat UE ma być najbardziej konkurencyjną gospodarką świata).

Europejscy hierarchowie już wtedy przekonywali, że zadaniem władz UE powinna być promocja rozwiązań prawnych sprzyjających małżeństwu i rodzicielstwu oraz integracja osób starszych w społeczeństwie, np. poprzez większe zaangażowanie dziadków w wychowywanie wnuków. Przypominali też – cytując Jana Pawła II– o współodpowiedzialności rządów krajowych. Promocja rodziny, zdaniem biskupów, uczyni obywateli Unii szczęśliwszymi...

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.