Dobry, bo staroświecki

ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny

|

GN 44/2009

Dzięki Bogu, jedni nadal są staroświeccy, a inni za staroświeckością tęsknią. W czym przejawia się nasza staroświeckość? Chociażby w tłumnym odwiedzaniu cmentarzy, czy też w uroczystym odprawianiu pogrzebów.

Dobry, bo staroświecki

W Polsce są zapewne jeszcze tysiące parafii, w których pogrzeby są raczej celebrowane niż odprawiane. W nowoczesnej Pradze czy Kopenhadze, jak przekonuje w rozmowie z „Gościem” ks. prof. Piotr Morciniec (str. 42–43), 90 proc. prochów po kremacji grzebanych jest anonimowo.

Jeżeli prochy nikogo nie interesują w czasie pogrzebu, to trudno przypuszczać, by ktoś pamiętał o tych zmarłych rok czy dwa lata po śmierci. Wydaje mi się, że taki sposób obchodzenia się ze zmarłymi wynika z odrzucenia jakiejkolwiek wiary religijnej.

Ludzie religijni zawsze w uroczysty sposób grzebali swoich zmarłych. A w czym przejawia się tęsknota za staroświeckością? Benedykt XVI podjął decyzję, na mocy której do Kościoła katolickiego mogą wrócić całe grupy anglikanów (str. 24–25). Papieska decyzja spotkała się z entuzjazmem tysięcy wiernych Kościoła anglikańskiego.

Anglikański arcybiskup John Hepworth napisał: „Powiedzieć, że to spełnienie na-szych marzeń, to za mało”. Dlaczego tak wielu anglikanów zatęskniło za Kościołem katolickim? Bo mieli dość nowoczesności swojej wspólnoty – kapłaństwa kobiet, akceptowania związków osób tej samej płci itp.

Tagi: