Złupić piratów

Jakub Jałowiczor

|

GN 3/2022

publikacja 20.01.2022 00:00

Nowy rok, nowe mandaty. Czy na drogach zrobi się bezpieczniej?

Od 1 stycznia wszystkie mandaty są znacznie wyższe niż do tej pory. Od 1 stycznia wszystkie mandaty są znacznie wyższe niż do tej pory.
HENRYK PRZONDZIONO /foto gość

Kierowca volkswagena zapłaci 2,5 tys. zł. Na szosie miedzy Redą a Wejherowem jechał z prędkością 173 km/h, podczas gdy ograniczenie wynosiło 70 km/h. Taki sam mandat dostała rowerzystka, która w Zielkowicach w województwie łódzkim zygzakowała drogą krajową, mając we krwi 2,5 promila alkoholu. Mężczyzna z Opolszczyzny, który seatem przekroczył prędkość w terenie zabudowanym o 53 km/h, zubożał o 1,5 tys. zł. Zgodnie z przepisami obowiązującymi już od 6 lat stracił prawo jazdy na 3 miesiące. Dostał też 10 punktów karnych. Byłoby ich 15, ale w przypadku punktów za wykroczenia nowe zasady wejdą w życie dopiero jesienią.

Człowiek zatrzymany na warszawskiej Trasie Siekierkowskiej okazał się jednym z rekordzistów. W miejscu, w którym ograniczenie wynosi 80 km/h, jechał z prędkością 180 km/h. Do tego miał we krwi 2 promile alkoholu. Stanie przed sądem. Niemal na pewno nie siądzie już za kółkiem, a grzywna, która mu grozi, to 30 tys. zł.

W Nowy Rok zaczęły obowiązywać nowe, wysokie stawki mandatów drogowych. Słone kary finansowe i większe ryzyko utraty prawa jazdy sprawiło, że większość kierowców zdjęło nogę z gazu. Nie wszyscy. 1 i 2 stycznia policja zatrzymała 29 kierowców, którzy w terenie zabudowanym przekroczyli prędkość o ponad 50 km/h, i wielu innych, na których nałożono mandaty powyżej 1 tys. zł. Zgodnie z nowymi przepisami sporo zapłacić mogą także osoby stwarzające zagrożenie, jadąc hulajnogą, oraz piesi.

Podwójna kara dla recydywisty

Wprowadzeniu nowych przepisów towarzyszył pewien chaos. Do ostatniej chwili nie było pewne, czy stawki się nie zmienią. Wiele mediów informowało, że od 1 stycznia wchodzą w życie nowe zasady karania punktami. Okazało się jednak, że stanie się tak dopiero we wrześniu.

Z początkiem roku wprowadzono ponad 70 zmian dotyczących karania kierowców. Wiele z nich dotyczy tych, którzy za mocno wciskają gaz. Dotychczas za przekroczenie prędkości o 10–20 km/h można było zapłacić do 100 zł, a za 21–30 km/h – 200 zł. Teraz 100 zł wyniesie kara za jazdę zbyt szybką o 11–15 km/h. Przekroczenie prędkości o 16–20 km/h to 200 zł, o 21–25 km/h – 300 zł, a o 26–30 km/h – 400 zł. Na razie liczba punktów karnych pozostanie bez zmian – kierowca dostanie najwyżej 4. We wrześniu osoba jadąca o 21 km/h za szybko dostanie ich 6. Na dotychczasowym poziomie pozostaje mandat za przekroczenie prędkości o 10 km/h lub mniej. To 50 zł, bez punktów.

Piraci drogowi wciskający pedał jeszcze mocniej zapłacą już naprawdę sporo. Jeśli pojadą o 31 km/h za szybko, będą musieli wyłożyć 800 zł. Kara za przekroczenie prędkości o 41 km/h to 1 tys. zł, o 51 km/h – 1,5 tys. zł, o 61 – 2 tys. zł, a o 71 km/h – 2,5 tys. W przypadku recydywy, czyli w razie przyłapania kierowcy na tym samym wykroczeniu po raz drugi w ciągu 2 lat, wysokość mandatu zostaje podwojona. Może zatem wynieść nawet 5 tys. zł.

Droższy brak OC

Liczba punktów nakładanych za wykroczenia także wzrośnie. Po wejściu w życie odpowiedniej części rozporządzenia za przekroczenie szybkości o 51 km/h lub więcej kierowca dostanie 15 punktów, podczas gdy obecnie maksymalna kara wynosi 10. Nie zmienia się zasada, że zebranie 24 punktów (lub 20 w przypadku młodego kierowcy) oznacza utratę prawa jazdy. Trudniej za to będzie wyczyścić historię. W tej chwili punkty znikają po roku od popełnienia wykroczenia. Zgodnie z nowymi zasadami będą anulowane dopiero po 2 latach od opłacenia mandatu.

W połowie roku wejdzie w życie jeszcze jedna istotna zmiana dotycząca punktów. Wgląd do nich uzyskają ubezpieczyciele. Teraz pracownik firmy, w której wykupujemy OC, ma informację o naszych stłuczkach. Jeśli zdarzyły się w ostatnim czasie, cena polisy rośnie, nawet kilkakrotnie. Po zmianie ubezpieczyciel będzie wiedział, ile mamy punktów i czy dostaliśmy je za niebezpieczną jazdę, czy np. za parkowanie. Przedstawiciele ubezpieczalni nie ukrywają, że klienci częściej łamiący przepisy zapłacą wyższą składkę. Czy ci bez punktów dostaną korzystniejszą ofertę, pokaże praktyka. W ten sposób zrealizowano postulat Polskiej Izby Ubezpieczeń, która od 2017 r. lobbowała za udostępnieniem sprzedawcom polis informacji o punktach.

Podobnie jak inne mandaty, 1 stycznia zdrożały także te za brak ważnego OC. Nie wynika to jednak ze zmian w przepisach. Kara za brak ubezpieczenia jest ustalana w odniesieniu do płacy minimalnej, a ta w nowym roku wzrosła z 2,8 tys. zł do 3,1 tys. zł brutto. Zatem kara regularnie rośnie, ale mimo to rośnie również liczba osób jeżdżących bez polisy. W 2020 r. odnotowano rekordowe 199 tys. takich przypadków.

W 2021 r. kara za 3-dniowe opóźnienie w opłaceniu ubezpieczenia wynosiła 1120 zł. Teraz to 1,2 tys. zł. Kierowca, który nie ma OC przez 4–14 dni, zapłaci 3,01 tys. zł, a jeśli nie będzie go miał dłużej – 6,02 tys. zł.

Pieszy na celowniku

Lista wykroczeń, za które pirat drogowy zapłaci więcej niż dotychczas, jest długa. Nawet 3 tys. zł wyniesie mandat za przewożenie zbyt dużej liczby pasażerów. 300–500 zł to kara za korzystanie z telefonu podczas jazdy, 1000 zł – za wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu, a nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu to nawet 1,5 tys. zł. 1,2 tys. zapłaci właściciel auta pozostawionego na miejscu parkingowym dla niepełnosprawnych. Jeśli zaś pożyczymy samochód koledze i to on pojedzie za szybko, a my nie podamy policji jego danych, zapłacimy 2 razy tyle, ile wynosiłaby jego kara.

Surowsze przepisy dotyczą nie tylko kierowców. Pieszy wchodzący na pasy z telefonem przy uchu musi się liczyć z mandatem o wysokości 300 zł. To więcej niż za przechodzenie na czerwonym świetle. Jazda ulicą na rowerze lub hulajnodze będzie kosztować osobę niemającą uprawnień 200 zł. Poruszanie się którymś z tych środków transportu po spożyciu alkoholu to 1 tys. zł, a w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila we krwi) – 2,5 tys. zł.

Drożej na pewno. Czy bezpieczniej?

W ciągu ostatniej dekady na polskich drogach jest coraz bezpieczniej. Choć liczba samochodów w naszym kraju stale rośnie i przekracza już 30 mln, to w 2019 r. zdarzyło się 30 tys. wypadków, podczas gdy w 2011 r. było ich 40 tys. W 2019 r. zginęło 2,9 tys. osób, podczas gdy w 2011 r. liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 4,1 tys. W 2020 r. doszło do 23 tys. wypadków, 2,5 tys. osób zostało zabitych. Widać zatem poprawę, ale wciąż wielu Polaków ginie na drogach, zresztą zmiana z 2020 r. wynika z małego ruchu w czasie lockdownów. Polskie wskaźniki nadal należą do najgorszych w Europie. Czy wyższe mandaty poprawią sytuację?

Ostrzejsze kary dotyczą osób łamiących przepisy. W kolejce czekają jednak podwyżki, które dotkną wszystkich kierowców. Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów stara się o to, by coroczna diagnostyka auta kosztowała 150 zł, zamiast obecnych 100 zł. Argumentem jest to, że stawka nie wzrosła od 17 lat, ale w tym czasie weszła w życie pewna zmiana. Kiedyś zdarzało się, że po zauważeniu usterki diagnosta odsyłał kierowcę do domu, nie pobierając opłaty. Od kilku lat kierowcy najpierw płacą, a dopiero potem zaczyna się przegląd.

Z kolei Związek Województw RP stara się o to, by o 40 proc. zdrożały egzaminy na prawo jazdy. •