Niech zakwitną łąki kwietne

Anna Leszczyńska-Rożek

|

GN 22/2021

publikacja 03.06.2021 00:00

Jak przydomowy trawnik zamienić w kwitnącą łąkę?

Niech zakwitną łąki kwietne henryk przondziono /foto gość

Dawniej łąki zajmowały spore obszary wokół gospodarstw i na nieużytkach. Dziś pięknie kwitnącą niezliczoną ilością gatunków roślin łąkę niełatwo spotkać nawet na wsi. Przydomowe ogrody coraz częściej przypominają misternie zaplanowaną, minimalistyczną przestrzeń, gdzie w równo przyciętej trawie nie ma miejsca na mchy, chwasty i polne kwiaty. Klomby i przestrzeń dla roślin bywa precyzyjnie wydzielona, a całość otacza betonowa kostka. Zadbana zielona przestrzeń miejska też kojarzy się raczej z rozplanowanymi nasadzeniami kwiatów i krzewów, wokół których rośnie koszona regularnie trawa. I chociaż zadbana przestrzeń przydomowego ogrodu, miejskich skwerów i parków czy trawników robi wrażenie, nie zawsze jest łatwa w utrzymaniu podczas letnich upałów.

Czy warto?

Wielu pasjonatów i naukowców przekonuje, że warto założyć łąkę kwietną nawet na niewielkim terenie. Robi imponujące wrażenie, kiedy kwitnie, i nie wymaga tyle pracy co trawnik. Na rynku dostępne są mieszanki nasion roślin jednorocznych i wieloletnich, rodzimych (naturalnie występujących na naszych terenach) oraz pochodzących z innych szerokości geograficznych. Można znaleźć nasiona kwiatów odpowiednich na tereny podmokłe, o bardzo suchej i ubogiej glebie, cieniste, gliniaste czy przeciętnie żyzne. Najczęściej sprzedawcy chętnie dzielą się doświadczeniem, służą radą i pomocą. Jednym z nich jest ceniony na świecie i w Polsce pasjonat dzikiej przyrody, profesor Wydziału Biotechnologii UR, dr hab. Łukasz Łuczaj. Swoją pasją dzieli się on w książkach, na kanale YT, swojej stronie internetowej czy podczas warsztatów terenowych. Komponuje też mieszanki nasion, z których można wysiać w swojej okolicy polską łąkę kwietną. Łukasz Łuczaj od lat propaguje ten rodzaj zagospodarowania terenu jako alternatywę dla wymagającego regularnego koszenia, nawożenia i podlewania trawnika.

Kwitnąca łąka to azyl i pożywienie dla ponad 300 gatunków roślin i zwierząt. Odpowiednio wybrane rośliny mają duży wpływ na odbudowę populacji rzadkich gatunków motyli, pszczół i innych zapylaczy. Macierzanka czy krwiściąg lekarski przyciągają rzadkie motyle modraszki, a zarośla pokrzyw – barwne rusałki. To z kolei sprzyja zwiększeniu populacji ptaków. Dzięki bardziej rozbudowanemu systemowi korzeniowemu łąki dłużej zachowują wilgoć w glebie, co ma wpływ na otoczenie podczas suchego, upalnego lata. Na terenach zalewowych skutecznie pochłaniają wilgoć.

Łąki nie wymagają nawożenia i regularnego koszenia, a rośliny je porastające można wykorzystać w kuchni czy w domowym spa. Pozwalają oszczędzić czas i pieniądze potrzebne na regularne prace i podlewanie w czasie suszy. Redukują zanieczyszczenia powietrza i rozprzestrzenianie się obcych, inwazyjnych, wypierających rodzime gatunki roślin.

Gdzie i jak?

Łąkę kwietną można założyć na całym dostępnym nam terenie lub tylko jego części. W miastach wykorzystywane są nieużytki i skwery, a nawet pasy zieleni biegnące wzdłuż dróg i chodników. Ciekawym pomysłem jest przystosowanie dachów wieżowców i centrów handlowych na zielone połacie dające pożywienie pszczołom w zakładanych tam miejskich pasiekach. W krajach europejskich (np. Holandia, Niemcy) coraz popularniejsze są pasy kwitnących roślin biegnące wzdłuż upraw rolniczych. Tego typu rozwiązania powodują lepsze i szybsze zapylanie siewów i większą ochronę przed szkodnikami.

Do zazielenienia kwiatami i kwitnącymi ziołami nadają się nawet tramwajowe torowiska i ich obrzeża. Fundacja Łąka testuje obecnie taki model w Warszawie. Do posiania na nieurodzajnych i suchych terenach przy torach wybrane zostały specjalne gatunki roślin, które potrafią przetrwać w niesprzyjających warunkach na wymagającym podłożu. Do tego muszą mieć odpowiednią wysokość (do 12 cm w pasach torowiska i nieco więcej na obrzeżach) i niezbyt mocno rozbudowany system korzeniowy. Wśród testowanych roślin znalazły się: macierzanka zwyczajna, mikołajek płaskolistny, szałwia łąkowa, babka średnia, złocień właściwy, lnica pospolita, lebiodka czy stokrotka.

Jeśli chodzi o przydomowe i zakładane na większych obszarach miejskich łąki kwietne, wystarczy je kosić 1–4 razy w roku. Jak przekonuje Łukasz Łuczaj, jedną z opcji jest przydomowa łąka, którą po skoszeniu można użytkować jak normalny trawnik. Wystarczy na przełomie czerwca i lipca skosić łąkę, a potem zebrać wyschnięte rośliny na kompost. W kolejnych tygodniach teren może być już koszony co 1–2 tygodnie, jak zwykły trawnik.

Powstawanie łąk kwietnych przyczynia się do odbudowy ginących populacji owadów. Na warszawskich łąkach już teraz botanicy zaobserwowali kilka gatunków owadów znajdujących się na czerwonej liście. Ważny jest wybór odpowiednich dla danego terenu roślin rodzimych. •