Samodyscyplino, pobudka!

Agata Puścikowska

|

GN 19/2020

Między tym, co „muszę”, a tym, co „chciałbym”, jest przestrzeń dla myślenia, z której trzeba skorzystać.

Samodyscyplino, pobudka!

Poluzowane zasady izolacji. Można to, można tamto. I co? I wiele osób odczytuje słowo „można” jak „trzeba”, a nawet „bardzo trzeba”. Innymi słowy, gdy otwarto galerie i większe sklepy, gromady spragnionych mebli ludzi, bo przecież izolacja pozbawiła ich foteli, łóżek i kredensów, ruszyła na zakupy. Bo po prostu meble pokończyły się jak ryż oraz makaron. Dlatego trzeba, pod karą braku osłonki na doniczkę i nowego garnka, stanąć w kilometrowej kolejce i kupować. Oczywiście należy też latać po kiecki, bo koronawirus wymiótł z szafy wszystkie. I trzeba łazić po sklepach ogrodniczych, wybierając godzinami grabie i inne szpadle. Bo te z ubiegłego roku już nie działają.

Dziwne to wszystko. Wielu z nas, jeśli nie ma spisanych zasad od a do z, jeśli nie ma wypunktowanego, konkretnie i łopatologicznie, co wolno, a czego nie wolno, głupieje. Oczywiście te zasady muszą być wyłuszczone pod konkretnymi, a najlepiej bardzo surowymi karami. Jak jest kara, to jeszcze funkcjonują. Jeśli brak kary i trzeba włączyć myślenie, to włącza się raczej wiatraczek w nogach. Bieganina, próby „nadrobienia straconego kwietnia” w sytuacji, gdy i tak się nie cofnie czasu. Co najwyżej zablokuje się skutecznie kolejny kwiecień, przyszłoroczny. Bo w sytuacji nieokiełznanego kontaktowania się prędzej czy później dojdzie do kolejnych zakażeń.

Niewątpliwie poluzowanie obostrzeń związanych z pandemią jest konieczne, i to z wielu powodów. Niewątpliwie ogromnym wysiłkiem udało się uniknąć scenariusza włoskiego czy hiszpańskiego. I uratowaliśmy tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy istnień. Ale jeszcze nie czas na głupawe fetowanie czy – co gorsza – odreagowywanie albo i bunt. Przeciwko komu i czemu zresztą ten rodzaj buntu? Przeciwko babci Kazi, którą w dzieciństwie się oszukiwało w kwestii czapki i odmrażało uszy? Jeśli w chwili obecnej, zamiast mądrze rozszerzać aktywności poza domem i racjonalnie podchodzić do luzowania izolacji, wpadniemy w ogólny amok pt. „Jesteśmy wolni, możemy iść”, skończy się to zbiorowym odmrożeniem uszu. Oby nie pod respiratorami.

Kwestia samodyscypliny to złożony temat i tak naprawdę dotyczy wszelkich sfer: życia domowego, pracy, zabawy. Między tym, co „muszę”, a tym, co „chciałbym”, jest przestrzeń dla myślenia, z której trzeba skorzystać. Jeśli rozum i samodyscyplina przysną, dobrze nie będzie.•