Znak Boży

Franciszek Kucharczak

|

GN 17/2020

publikacja 23.04.2020 00:00

Myśl wyrachowana: Nieważne, czy mamy karę bożą, czy nie. Ważne, że to coś bożego.

Znak Boży

Ktoś podesłał mi rzekomą transmisję z rzekomego znaku Bożego. Zrobione to było tak, jakby obserwator na żywo filmował smartfonem objawioną na niebie „rękę Bożą”. Nad ławicą burzowych chmur widać było coś, co wyglądało jak potężna dłoń, wymodelowana również z chmur. Wokół zjawiska widać było rozbłyski wyładowań atmosferycznych i słychać było grzmoty. A w tle rozbrzmiewał gwar przerażonych głosów, z którego dawało się wyłowić raz po raz obowiązkowe w takich razach zdanie: „Oh my God!”.

Podekscytowany odbiorca takiego czegoś mógł nie zauważyć, że filmik jest zapętlony i co jakiś czas scena się powtarza. Ale nawet gdyby ta fałszywka była lepiej zrobiona, to i tak byłaby głupia. No bo i co niby miałoby z tego wynikać? Że nas ta Boża ręka zaraz pacnie? A może to, że już nas pacnęła, a teraz Pan Bóg próbuje nas w tym upewnić? No wiecie, żeby nie było tak, że Bóg nas karze, a my myślimy, że obdarza łaską.

A właśnie, wciąż trwają dyskusje, czy ta pandemia to kara Boża. Tylko jakie to ma znaczenie? Jeśli coś jest Boże, to jest dobre. Innej opcji nie ma. Jakkolwiek nazwiemy to, co Bóg z nami robi, najistotniejsze jest to, że robi to On.

Ludzie zakręceni na mrocznych przepowiedniach nadchodzącej grozy – czy wy myślicie, że z ręki Boga możemy otrzymać jakiekolwiek zło? Jak zapewnia św. Jan, „w Nim nie ma żadnej ciemności”! Ręka Boża daje tylko dobro i robi to nawet wtedy, gdy wydaje się, że coś zabiera.

Gdy rodzice odbierają małolatowi smartfona, żeby się nie uzależnił, to on, rzecz jasna, drze się, że mu życie niszczą, że to chamstwo, świństwo i bestialstwo. Tylko co z tego, skoro prawda jest inna? Czyli taka, że przez tę „karę” otrzymuje prawdziwe dobro, za które kiedyś podziękuje. No chyba że się zatnie w śmiertelnym uporze, obrażony na Boga na wieki wieków. Ale to już będzie jego wybór.

No dobra, więc jak to w końcu jest: Bóg karze ludzkość za grzechy czy zsyła łaski?

Hm, a dlaczego nie jedno z drugim? Owszem, sprawiedliwość musi być, dlatego Bóg za grzechy karze. A dokładniej: już ukarał. Na dowód tego pokazał nam swoją rękę, a nawet dwie – obie przebite. I pokazał przebity bok, żeby nas upewnić, że mamy dostęp do Jego serca, choćbyśmy nie wiem co zrobili. Bo On należną nam karę, której nigdy nie zdołalibyśmy odpokutować, poniósł za nas.

Nie znaczy to, że teraz już Bogu jest wszystko jedno, co robimy. Bóg jest miłosierny, a nie pobłażliwy, a to duża różnica. Pobłażliwi rodzice są niemiłosierni dla swoich dzieci, bo mają gdzieś to, co one robią i na kogo wyrastają.

Chwała Bogu, że nie zostawia nas samym sobie, niczym dzieciaki przed komputerem z tygodniowym zapasem popcornu, chipsów i coli.

„Niech nas ręka Boska broni” – mówią ludzie. I dobrze mówią, bo ona nas wyłącznie broni. Zwłaszcza przed nami samymi. •

* * * * *

Aborcja od zawsze

W związku z chwilowym wyciągnięciem z sejmowej zamrażarki obywatelskiego projektu ustawy „Zatrzymaj aborcję” poderwały się do boju feministki. Poubierały się na czarno i wszczęły histerię „dla dobra kobiet”. Nie mogąc manifestować na ulicach, uaktywniły się w internecie. Wykładnię swej doktryny dały panie z Aborcyjnego Dream Teamu. „Aborcja jest stara jak ciąża i poród. Aborcja jest starsza niż jakiekolwiek prawo. Osoby w niechcianych ciążach od zawsze je przerywały, niezależnie od tego, czy prawo na to zezwalało czy nie” – oznajmiły w sieci. Następnie – wbrew faktom – zaczęły przekonywać, że prawo antyaborcyjne w żaden sposób nie zmniejsza liczby aborcji, a tylko utrudnia życie „osobom w ciąży”. Natomiast przeciwnikom chodzi, jak twierdzą, wyłącznie o ich stygmatyzację, wpędzenie w poczucie winy i lęku. „Solidarność aborcyjna jest naszą wielką siłą, a aborcja była, jest i będzie zawsze” – zakończyły dumnie. A to ciekawe. No bo skoro ta aborcja taka pierwotna i oczywista jak ciąża i poród, to czemu tak samo nie dokonuje się siłami natury? •

Specjalistka

W związku ze wspomnianą wyżej debatą wypowiedziała się promotorka demoralizującej seksedukacji, modelka Anja Rubik. Kłamliwie oskarżyła autorów projektu, że chcą, aby „umarła podczas porodu i zostawiła osierocone dziecko”. O właśnie: kobieta o takim poziomie rozumowania chce pouczać nasze dzieci o seksie.•