Po wirusie przyjdzie susza

PAP

dodane 07.04.2020 07:43

Pandemia wstrzymała walkę z suszą. Tymczasem z problemem tym mamy do czynienia już praktycznie w całej Polsce - pisze we wtorek "Dziennik Gazeta Prawna".

Po wirusie przyjdzie susza Henryk Przondziono /Foto Gość

Gazeta przypomina, że śniegu zimą nie było, a wiosna jest i pozostanie na razie sucha. "Zgodnie z prognozą sezonową IMGW padać ma dopiero w maju, zdecydowanie za późno dla rolników" - pisze dziennik.

"DGP" podaje jednocześnie, że według ekspertów susza spowoduje pożary w lasach i drożyznę w sklepach. Gazeta szacuje, ceny mogą też podbić przymrozki, które przyszły po ciepłych dniach w lutym i marcu, kiedy ruszyła wegetacja roślin, wykiełkowały nasiona, a drzewka owocowe puściły pąki. "Mogły doprowadzić do poważnych uszkodzeń roślin i ostatecznie będą mieć wpływ na wielkość plonów" - mówi w rozmowie z dziennikiem Grzegorz Walijewski, rzecznik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

"Sezon zimowy 2019/2020 był najcieplejszy od początku prowadzenia pomiarów meteorologicznych w Polsce" - dodaje Walijewski. Jak zaznacza, tak złej sytuacji hydrologicznej, jak na początku roku, nie było nigdy wcześniej.

Gazeta podkreśla, że pod koniec stycznia odnotowano rekordowo niski poziom wód powierzchniowych, bo aż 60 stacji wodowskazowych (12 proc. wszystkich) rejestrowało tzw. przepływ niżówkowy, wskazujący na suszę hydrologiczną. "Po deszczowym lutym sytuacja nieco się poprawiła i dziś stacji wskazujących na suszę jest 20, podczas gdy w tym samym czasie zeszłego, także bardzo suchego, roku było ich siedem" - wylicza "DGP".

"Jeszcze kilka tygodni temu nie chciałem przesądzać, czy susza będzie groźna, czy nie, bo liczyłem, że w marcu lub na początku kwietnia zacznie padać. Deszczu jednak cały czas nie ma i sytuacja w Polsce zaczyna wyglądać bardzo źle" - mówi w rozmowie z dziennikiem prof. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Ocenia, że jeśli przez najbliższe dwa, dwa i pół tygodnia nie byłoby deszczu, to musimy się przygotować na to, że będzie dramat, bo gleba jest całkowicie nieprzygotowana na zasiewy. "To będzie skutkować niskimi plonami i wysokimi cenami żywności" - prognozuje specjalista. "Musimy być też przygotowani na pożary w lasach" - zaznacza gazeta. Przypomina jednocześnie, że już dzisiaj według Instytutu Badawczego Leśnictwa zagrożenie pożarowe występuje na całym obszarze kraju.

Czytaj także: