Śmiech z modlitwy

Agata Puścikowska

|

GN 11/2020

publikacja 12.03.2020 00:00

Śmiech z modlitwy wskazuje na poważną chorobę... duszy. Ponoć na to nie ma lekarstwa...

Śmiech z modlitwy

Wiara i rozum. Rozum i wiara. Jeśli jednego z dwóch zabraknie, grozi nam naprawdę wielka epidemia: albo chorej dewocji, albo jeszcze bardziej chorej niewiary, cynizmu i duchowej zapaści. Bez możliwości reanimacji...

Jest jasne, że zaleceń – logicznych, realistycznych, opartych na umiejętności i wiedzy specjalistów – trzeba przestrzegać. Mądrze, spokojnie, konsekwentnie. Nikt o zdrowych zmysłach nie zaśmiewa się z zaleceń, by myć ręce mydłem wielokrotnie w ciągu dnia. Nawet patrząc na to, co się dzieje na stacjach benzynowych czy w publicznych toaletach, gdzie faktycznie ustawiają się kolejki do umywalek, ludzie wręcz zaczęli bardziej dbać o higienę. Co mocniej przejęci dodają do tego płyny dezynfekujące. I dobrze – nie zaszkodzi, pomóc może. Chociaż akurat wirusolodzy są zgodni: zwykłe mydło i ciepła woda doskonale sobie radzą z większością wirusowych zagrożeń. Nie tylko z koronawirusem. A więc: myć często, i nie gadać!

Nie jest jednak jasne, czy gdy wierzący mówią o modlitwie błagalnej, by zachować zdrowie, zostanie to również przyjęte ze zrozumieniem. Wręcz przeciwnie. Gdy wierzący człowiek mówi czy pisze, żeby modlić się o zdrowie, o bezpieczeństwo, o pomoc i opiekę Boga w trudnej sytuacji, coraz częściej jest ośmieszany, pokazywany palcem, nazywany „ciemnogrodem”. I wiele osób niestety ulega tej – jakby nie patrzeć – przemocy. Po prostu wstydzą się głośno mówić o konieczności modlitwy, wstydzą się mówić, że proszą o ratunek. „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, od nagłej i niespodziewanej śmierci – zachowaj nas Panie!” – to jest czas, gdy suplikacja przychodzi z pomocą. Duchową, głęboką, ważną.

„Od powietrza zachowaj nas, Panie” – modlili się nasi przodkowie, gdy panowały wszelakie śmiercionośne epidemie. I prosili, by do nich nie dochodziło. Dlaczego teraz, gdy ktoś głośno powie: „Módlmy się, prośmy, polecajmy”, od razu niemal słychać złowrogi rechot i prześmiewcze komentarze? Nawet jeśli nie wierzysz, nie rozumiesz, nie potrzebujesz wsparcia duchowego – nie masz prawa wyszydzać. Szanuj!

Wiara potrzebuje rozumu, a rozum wiary. I nigdy jedno nie jest sprzeczne z drugim. Nigdy, o ile wiara jest prawdziwa, a rozum harmonijny i dobrze uformowany, jedno nie walczy z drugim. Raczej właśnie wspierają się i działają na rzecz człowieka. Człowieka jako całości – jego duszy i ciała. Modlić się więc i nie bać pokrętnych reakcji!•