Prokurator o zerwanym dachu w Bukowinie: Mamy tutaj zaniechanie inwestora

PAP

dodane 10.02.2020 15:18

Nie trzeba biegłego, żeby stwierdzić, że to nie miało prawa funkcjonować - podkreślił prok. Jacek Dyga z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem, mówiąc o wypożyczalni sprzętu w Bukowinie Tatrzańskiej, której dach spadł na cztery osoby. Zdaniem prokuratury budynek mógł być samowolą budowlaną.

Prokurator o zerwanym dachu w Bukowinie: Mamy tutaj zaniechanie inwestora PAP/Grzegorz Momot

Do wypadku doszło tuż przed godz. 11, kiedy podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego na Rusińskim Wierchu w Bukowinie Tatrzańskiej. Dach spadł wprost na cztery osoby. W wyniku uderzenia zmarła 15-letnia dziewczyna i jej 52-letnia matka. Do szpitala trafiły trzy kolejne osoby.

Jak podkreślał na briefingu prasowym prokurator Jacek Dyga z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem, podstawowym zadaniem było do tej pory przeprowadzenie oględzin miejsca, w tym zwłok dwóch kobiet. Mówiąc o poniesionych przez nie obrażeniach, prokurator wskazał, że prawdopodobnie doszło do naruszenia rdzenia kręgowego oraz wewnętrznych urazów twarzoczaszki. "Nie ma innych widocznych obrażeń ciała" - dodał.

Podkreślił przy tym, że zabezpieczono monitoring, który pozwala na odtworzenie chwili uderzenia. "Widać moment nie tyle zerwania z tej budki dachu, ale moment uderzenie w te osoby" - wskazał.

Jak poinformował, ustalono już, kto był dzierżawcą terenu, natomiast z uwagi na dobro śledztwa nie może ujawniać tych informacji. Dodał, że dzierżawca nie był z Podhala, natomiast właściciel wypożyczalni jest mieszkańcem tamtejszej gminy. Wskazywał przy tym, że budynek, o którym mowa, ma "wątłą konstrukcję", natomiast to, czy miał on "prawo bytu przy takim wietrze i w takim miejscu", zostanie jeszcze poddane ocenie.

Pytany, w jakim kierunku będzie prowadzone śledztwo, prokurator podkreślił, że na ten moment najważniejsze jest ustalenie wersji kryminalistycznych. "Mamy tutaj zaniechanie inwestora w zakresie zabezpieczania" - wskazał, dodając, że interesuje go, kto "wykonał tak wadliwą konstrukcję". "Nie trzeba tu biegłego, żeby stwierdzić, że to nie miało prawo funkcjonować" - podkreślił. Prokurator wskazał przy tym, że na dalszym etapie postępowania ktoś inny będzie odpowiadał za czynności związane z "postawieniem samowolnie tego budynku", a ktoś inny np. za jego stan techniczny.

Z relacji świadków wynika, że dach został zerwany z pawilonu o drewnianej konstrukcji, w którym mieściła się wypożyczalnia i serwis sprzętu narciarskiego. Siła wiatru była tak duża, że zadaszenie przeleciało kilkadziesiąt metrów i spadło w pobliżu górnej stacji wyciągu krzesełkowego na Rusińskim Wierchu.

Przyjaciel rodziny, którą spotkała tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej, powiedział dziennikarzom, że chcieli wspólnie pojeździć na nartach, ale gdy zobaczyli, że wyciąg na Rusińskim Wierchu jest zamknięty, mieli odjechać.

Jeszcze w niedzielę w Tatrach panowała słoneczna pogoda, ale zapowiadaną zmianę przyniósł orkan Sabina, który nadciągnął nad Europę. Porywy wiatru w Tatrach w poniedziałek osiągają ponad 100 km na godzinę.

Tagi: