Ligoń w Ziemi Świętej

Krystyna Heska-Kwaśniewicz

|

GN 05/2020

dodane 30.01.2020 00:00

Legenda Stanisława Ligonia odżyła z nową siłą dzięki książce Henryka Grzonki o Ziemi Świętej w obiektywie autora „Wesela na Górnym Śląsku”.

Henryk Grzonka
STANISŁAW LIGOŃ 1879–1954. 
ZIEMIA ŚWIĘTA W OBIEKTYWIE KARLIKA  „KOCYNDRA” 
Biblioteka Śląska
Katowice 2019
ss. 208 Henryk Grzonka STANISŁAW LIGOŃ 1879–1954. ZIEMIA ŚWIĘTA W OBIEKTYWIE KARLIKA  „KOCYNDRA” Biblioteka Śląska Katowice 2019 ss. 208

Z zarysowanej na początku biografii Karlika dowiadujemy się, że zdjęcia powstały w latach okupacji niemieckiej, które Ligoń przeżył w Palestynie i na Bliskim Wschodzie. Dotarł tam przez Węgry i Jugosławię, uciekając przed niechybną śmiercią. Czas wygnania spędził twórczo, a praca fotoreportera zaowocowała fotografiami pokazującymi Ziemię Świętą w czasie II wojny światowej. Z tych zdjęć w albumie Grzonki znalazło się 190 obrazów. Utrwalono na nich życie codzienne Arabów, Żydów i chrześcijan różnych obrządków. Oko Karlika okazało się równie czułe co jego celny język.

Fotografie wybrane przez Grzonkę mają własną narrację i nastrój. Choć wykonane amatorskim aparatem, są znakomite – ujawnia się w nich niezwykła wrażliwość autora. Religijność Karlika, w PRL „wstydliwie” pomijana i pomniejszana, teraz przemówiła pełnym głosem. Ten fotograficzny przewodnik po Ziemi Świętej prowadzi nas przez krainę dzieciństwa Chrystusa Pana, ścieżki nauczania i ziemię Jego ostatniej męki, a to wszystko wpisane jest w osobną opowieść krajobrazową o niepowtarzalnym nastroju i symbolice.

Stanisław Ligoń był postacią nieprzeciętną. Jan Wiktor określił go „śląskim Rejem”, a książka Grzonki tę nieprzeciętność wydobywa, pokazując fenomen człowieka barwnego, renesansowego, który czegokolwiek się tknął, tworzył nową jakość estetyczną. Namalował on także dla żołnierzy 3. Korpusu Polskiego, planowanego przez gen. Andersa dla Polaków uciekających z Wehrmachtu, wizerunek Matki Boskiej Piekarskiej, lekko uwspółcześniając rysy Madonny i Dzieciątka oraz rozjaśniając tło. „Hetmanka” po wielu peregrynacjach powróciła na Śląsk – do Muzeum Instytutu Tarnogórskiego. A do czytelników uśmiecha się z książki Henryka Grzonki. Jestem zdania, że publikacja ta powinna dotrzeć do najszerszego grona odbiorców, także dlatego, że doskonale wpisuje się w obchody 100. rocznicy powstań śląskich.

Tagi: