To boli. To zabija. Jak trąd

ks. Tomasz Koryciorz

Liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i uzyskać uzdrowienie z ich niedomagań. Łk 5,15

To boli. To zabija. Jak trąd

Łk 5, 12-16

Gdy Jezus przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: «Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić».

Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: «Chcę, bądź oczyszczony». I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: «Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i uzyskać uzdrowienie z ich niedomagań. On jednak usuwał się na pustkowie i tam się modlił.

Liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać  i uzyskać uzdrowienie z ich niedomagań. Łk 5,15

Ewangelia z komentarzem. To boli. To zabija. Jak trąd
Gość Niedzielny

Gdy inni się odsuwają, On się przybliża. Taka jest prawda o Bogu. Takie jest nasze doświadczenie życia. Gdzie choroba, słabość, grzech, tam najczęściej robi się wokół człowieka pusto i cicho. Coraz więcej osób odwraca głowę, coraz rzadziej dzwonią telefony, coraz mniej odwiedzin. To boli. To zabija. Jak trąd – choroba odrzuconych i zapomnianych. „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają” – mówi Jezus. Stanąć przed Nim ze swoją chorobą. Jakkolwiek ona się nazywa i cokolwiek zabija. Wołać jak trędowaty z dzisiejszej Ewangelii: „Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. I doświadczyć Jego bliskości. To leczy i uzdrawia.

Tagi: