Chrześcijaństwo jest prawdą

ks. Jerzy Szymik

|

GN 38/2019

Na chrześcijanach ciąży odpowiedzialność, aby świat nie odszedł od Boga.

Chrześcijaństwo jest prawdą

W 1999 r. Paweł Lisicki przeprowadził z kard. Josephem Ratzingerem wywiad, który ukazał się we „Frondzie”. Rozmowa okazała się dla Benedykta XVI aż tak ważna, że opublikował ją w swoich „Opera omnia”, w tomie IX/1 („Wiara w Piśmie i Tradycji”). Dla mnie, mimo upływu 20 lat, rozmowa jest niebywale interesująca, aktualna i arcyważna, dziś jeszcze bardziej niż wtedy. Dzielę się jej małymi fragmentami, polecając całą:

Relatywizm. Skąd się bierze? Jedną z przyczyn jest niewątpliwie światopogląd techniczno-pozytywistyczny. Technika sprawdza się w eksperymencie i wydaje się, że metoda, która doprowadziła tu do wielkich sukcesów, jest jedyną, która może zagwarantować dobre wyniki. Wszystko, czego nie da się dowieść w podobnej formie, wydaje się niepewne. W rezultacie jako godne zaufania jawi się tylko to, co w jakiś sposób należy do sfery materialnej lub technicznej. Wszystko inne jest wówczas subiektywne, pozostaje niepewne. Idea prawdy staje się podejrzana lub nieosiągalna.

Religie. Nie można po prostu twierdzić, że wszystkie religie są prawdziwe. Raczej: we wszystkich religiach lub w większości religii – obok aspektów błędnych i wątpliwych – występują elementy prawdy. W tym sensie pod pewnym względem religie nie tylko stykają się ze sobą, lecz zawierają w sobie wewnętrzną dynamikę ku wierze chrześcijańskiej. Jeśli dokładnie przyjrzymy się religiom, to zauważymy dwie rzeczy: zranienie przez grzech, niewystarczalność, ale również to, co pozytywne, tęsknotę, bycie w drodze oraz przeczucie tajemnicy Chrystusa. Religie mogą dostarczyć elementów, które wskażą mi drogę, ale mogą też zawierać elementy, które mnie z drogi sprowadzają.

Czy katolik może wierzyć w reinkarnację? Nie. Idea reinkarnacji odbiera życiu ludzkiemu jego powagę. Tkwi tu pokusa lekkomyślności. Obawy przed zmarnowaniem życia nie należy usuwać przez ideę reinkarnacji, lecz przez wiarę w miłosierdzie Boga.

Czy wszyscy zostaną zbawieni? Respekt Boga wobec wolności człowieka jest bardzo ważny. W całej Tradycji chrześcijańskiej zawsze twierdzono, że warunkiem odkupienia, zbawienia jest prawdziwa wiara. W „Lumen gentium” znajdujemy jasną naukę, że zbawieni nie zostaną ci, którzy mogli poznać prawdziwą wiarę, ale jej nie przyjęli. Obecnie wielu twierdzi, że wystarczy żyć zgodnie z własnym sumieniem. Dzisiaj sumienie utożsamia się zazwyczaj z własną subiektywną opinią. Pismo Święte rozumie sumienie zupełnie inaczej: jako „transparentność” człowieka na Boga, na prawdę, która jest dla wszystkich wspólna. Kierowanie się sumieniem jest drogą wymagającą, oznacza bycie czujnym, wyruszenie w drogę, otwieranie się na ciągłe oczyszczanie, tak aby w ten sposób otrzymać wewnętrzną wrażliwość na Boga i Chrystusa.

Ateizm. Nihilizm lub zdecydowany ateizm zakładają, że ktoś przeciwstawił się swemu wewnętrznemu głosowi i stał się zatwardziały. Sadzę, że nie można być przez całe życie zdecydowanym nihilistą lub ateistą bez sprzeciwienia się własnemu sumieniu, gdyż głos Boży jest obecny w każdym człowieku. Życie staje się mroczne, beznadziejne... Oczywiście, popełniam wiele błędów i w świetle wiary widzę to lepiej niż ateista. Ale jestem zawsze prowadzony i wysłuchany przez Pana, który za mnie cierpiał, który mnie kocha i o którym wiem, że mnie nie opuści.

Żydzi. Powiedzenie, że nie potrzebują oni Chrystusa, jest całkowicie nie do pogodzenia z całym Nowym Testamentem. Misja chrześcijańska zwraca się bowiem najpierw do Żydów, również św. Paweł zawsze najpierw idzie do Żydów i chce pozyskać ich dla Chrystusa. Kościół ma być Kościołem złożonym z Żydów i pogan. Szacunek dla Żydów, żal z powodu tego, co zrobiliśmy źle, nie powinien nas prowadzić do twierdzenia, że Żydzi nie potrzebują Chrystusa. Taki wniosek byłby zupełnie błędny.

Prawda. Grozi nam ukrycie prawdy pod korcem, ponieważ obawiamy się, że w przeciwnym wypadku będziemy nietolerancyjni i zarozumiali. Wówczas chrześcijaństwo traci swą żywotną siłę. Nie jestem bowiem gotowy cierpieć za religię, która nie jest prawdziwa. A chrześcijaństwo, za które nie można cierpieć, ostatecznie nie ma wartości, gdyż mój komfort wydaje się ważniejszy niż moja wiara w Boga. Niebezpieczeństwo odrzucenia roszczenia do prawdy – czy to z powodu rzekomego szacunku dla innych, czy też z rzekomej pokory – oznacza w rzeczywistości, że wybieramy wygodnictwo i fałszujemy wiarę.

Nadzieja. Przeżywamy szerzenie się pogaństwa w krajach niegdyś chrześcijańskich. Nasze posłanie skierowane jest do wszystkich: przez nasz przykład musimy zahamować degradację człowieka, przez argumentację musimy też wpływać na społeczeństwo. Na chrześcijanach ciąży odpowiedzialność, aby świat nie odszedł od Boga, lecz aby przynajmniej zostały zachowane wielkie wartości moralne. Jeśli dojdzie do tego siła przykładu, żywa siła prawdziwej wiary, to możemy mieć nadzieję na nawrócenie świata.•