Grzesznik na kolanach

GN 33/2019

dodane 15.08.2019 00:00

Obraz przedstawia zakończenie schizmy w Kościele, spowodowanej wyborem antypapieża Anakleta II.

Nieznany malarz ze szkoły genueńskiej "Nawrócenie Wilhelma, księcia Akwitanii", olej na płótnie,II połowa XVII wieku, kolekcja prywatna Nieznany malarz ze szkoły genueńskiej "Nawrócenie Wilhelma, księcia Akwitanii", olej na płótnie,II połowa XVII wieku, kolekcja prywatna

Po śmierci papieża Honoriusza II w roku 1130 w Kościele doszło do rozłamu. Część kardynałów ogłosiła nowym papieżem Innocentego II, a nieco później inni wybrali Anakleta II. Stopniowo Innocenty zdobywał coraz więcej zwolenników. Wsparcie, którego udzielił mu powszechnie szanowany Bernard z Clairvaux (1090–1153), cysters, doktor Kościoła, okazało się decydujące. Anakleta ogłoszono antypapieżem i ekskomunikowano.

Najdłużej antypapieża popierał Wilhelm, książę Akwitanii. Dopiero w 1134 roku, podczas spotkania w kościele w Parthenay św. Bernardowi udało się go przekonać. Bardzo szybko pojawiły się legendy, że wydarzenie to nastąpiło w sposób cudowny. W „Złotej legendzie”, spisanym w XIII wieku zbiorze żywotów świętych, czytamy: „Święty udał się raz do kościoła, by odprawić Mszę Świętą, a książę jako ekskomunikowany stał przed drzwiami. Wówczas mąż Boży, wypowiedziawszy słowa Pax Domini, złożył Hostię na patenie, wziął z ołtarza i z płonącą twarzą, z oczyma miotającymi błyskawice wyszedł przed kościół, gdzie zwrócił się do księcia ze strasznymi słowy: »Prosiliśmy cię – rzekł – a wzgardziłeś nami. Ale oto wyszedł do ciebie Syn Dziewicy, Pan Kościoła, który ty prześladujesz! Stoi przed tobą Sędzia, na którego imię zgina się wszelkie kolano. Stoi przed tobą Sędzia, w którego rękach spocznie kiedyś dusza twoja. Czy i Jego zlekceważysz, tak jak Jego sługi? Staw Mu czoło, jeśli potrafisz«. Książę zdrętwiał cały na ten widok, zachwiały się pod nim kolana i nie zwlekając, upadł do stóp Bernarda. A mąż Boży trącił go trzewikiem, kazał mu podnieść się i słuchać wyroku Bożego. Ów podniósł się ze drżeniem i bez wahania spełnił wszystko, co mu święty polecił”.

Leszek Śliwa