Wiara w „my”

Piotr Sacha

Czy można wierzyć samotnie? Kiedy miłość zamienia się w pustą skorupę? Po odpowiedzi sięgnąłem do dokumentów Kościoła. Jak sięga się do listów taty, gdy w domu rozgrywają się smutne historie.

Wiara w „my”

Mija dziesięć lat, odkąd Benedykt XVI zaprezentował w Watykanie ostatnią encyklikę „Caritas in veritate” („Miłość w prawdzie”) . Z kolei sześć lat temu Franciszek podarował Kościołowi pierwszą encyklikę „Lumen Fidei” („Światło Wiary”). Niespełna cztery miesiące po wyborze na papieża. Podarował „encyklikę na cztery ręce”. Papież z Argentyny dokończył to, co rozpoczął jego poprzednik z Niemiec. I jeszcze jedno, oba dokumenty, „Caritas in veritate” i  „Lumen Fidei”, datowane są na 29 czerwca – uroczystość Apostołów Piotra i Pawła.

Nie zamierzam rozpalać kolejnej dyskusji z cyklu: dwóch papieży i dwie wizje jednego Kościoła. Benedykt XVI parę dni temu wyraził się jasno w rozmowie z dziennikarzem włoskiego dziennika „Corriere della Sera”: „Papież jest jeden, to Franciszek!”. W kwestii  jedności Kościoła stwierdził, że „zawsze była silniejsza niż walki i wojny wewnętrzne”. Konkret.

Sięgnąłem do wspomnianych dokumentów Kościoła, jak sięga się do listu taty, gdy w domu rozgrywają się smutne historie. Mam na myśli komentowane już w tym miejscu przez Franciszka Kucharczaka i Marcina Jakimowicza pożegnania kapłanów z kapłaństwem, z posłuszeństwem. „Indywidualne intuicje namaszczonych mistrzów ponad nauczanie Kościoła? Przepraszam, nie kupuję tej retoryki” – pisał niedawno w kolejnym tekście drugi z wymienionych dziennikarzy „Gościa”. Marcinie, ty również sięgnąłeś do „Światła Wiary”?

W „Lumen Fidei” Franciszek owym „namaszczonym mistrzom” nie pozostawia złudzeń. „Nie można wierzyć samotnie. Wiara nie jest tylko indywidualnym wyborem dokonującym się we wnętrzu wierzącego, nie jest odizolowaną relacją między «ja» wiernego i «Ty» Boga, między autonomicznym podmiotem i Bogiem. Ze swej natury otwiera się ona na «my», wydarza się zawsze we wspólnocie Kościoła” – przypomniał papież.

Cztery lata wcześniej Benedykt XVI rozważał nieco inny temat... A jak bardzo jego słowa dziś współbrzmią ze słowami Franciszka. „Bez prawdy miłość kończy się na sentymentalizmie. Miłość staje się pustą skorupą, którą można dowolnie wypełnić. W kulturze bez prawdy istnieje ryzyko wypaczenia miłości. Staje się ona łupem emocji oraz przypadkowych opinii jednostek, słowem nadużywanym i zniekształcanym aż po nabranie przeciwnego znaczenia” – zauważył Benedykt XVI dekadę temu, w uroczystość Apostołów Piotra i Pawła.

 

Tagi: