Wyznanie i modlitwa

Ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 25/2019

„Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie (…)”. Tylko u św. Łukasza pojawia się wzmianka o modlitwie stanowiącej okoliczność wprowadzającą do owego słynnego dialogu o tożsamości Jezusa.

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»

Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».

Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».

Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».


1. Pan modli się na osobności, ale jednocześnie są z Nim uczniowie. Jest w tym coś paradoksalnego. Można to odczytać tak, że Jezus w jakiś sposób wprowadza uczniów w swoją modlitwę w „przestrzeń” swojej relacji z Ojcem. To modlitwa jest tym momentem, tym „miejscem”, w którym pojawia się pytanie o to, kim jest Jezus. Co to oznacza dla nas? Kiedy zaczynam się modlić, wtedy muszę jakoś odpowiedzieć na pytanie, z kim właściwie rozmawiam. Czy gadam do obrazu, czy rozmawiam z Kimś prawdziwym, z Przyjacielem, który prowadzi mnie do Boga. Jeśli na modlitwie zwracam się do Jezusa, tym samym potwierdzam, wyznaję, że On jest Mesjaszem.

2. Tłumy uważają Jezusa za proroka w stylu Jana Chrzciciela czy Eliasza. Jest w tym trochę racji, bo Jezus głosi słowo Boże z mocą proroka. Ale On jest Kimś znacznie więcej niż prorokiem. Fałszywe, bo niepełne „obrazy” Jezusa są wciąż obecne w świecie. Islam widzi w Jezusie proroka, ale stanowczo sprzeciwia się uznawaniu Go za Boga i Zbawiciela. Przypisywanie bóstwa Jezusowi jest kamieniem obrazy zarówno dla muzułmanów, jak i dla wyznawców judaizmu. Czy w imię dialogu międzyreligijnego wolno przemilczeć prawdę o Jezusie? Najcenniejszym darem, który chrześcijanie mają do zaoferowania światu, jest przecież właśnie Jezus. Jeśli Kościół przestaje wyznawać prawdę o Mesjaszu w imię jakiejś formy religijnej poprawności czy tolerancji, traci rację bytu. Staje się zwietrzałą solą.

3. Jak rozumieć ów surowy zakaz Jezusa, aby apostołowie nikomu nie zdradzali Jego tożsamości? Prawdopodobnie Jezus obawiał się błędnego rozumienia Jego misji w kategoriach politycznych. Izraelici oczekiwali Mesjasza, który wyzwoli ich spod panowania Rzymu. Dziś też można spotkać się z interpretacją, jakoby Jezus był głosicielem polityczno-społecznego wyzwolenia. Istniało i nadal istnieje ryzyko błędnego odczytania misji Chrystusa. Jezus nie przypadkiem zaraz po wyznaniu wiary Piotra mówi o swoich cierpieniach, o odrzuceniu, śmierci i zmartwychwstaniu. Uczniowie zrozumieją istotę mesjańskiego posłannictwa Jezusa dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Pascha Chrystusa jest kluczem do odczytania Jego tożsamości. Krzyż jest rodzajem papierka lakmusowego, pomagającego właściwie odczytać mesjańską misję Jezusa, a dziś Kościoła.

4. Wróćmy do punktu pierwszego. Uczniowie, widząc modlącego się Jezusa, odkrywają prawdę o Nim. Aby odczytać tajemnicę Jezusa, trzeba wspólnie z Nim się modlić. Zwłaszcza w Ogrodzie Oliwnym. Zostańcie ze Mną i módlcie się – prosił Jezus najbliższych uczniów. To była modlitwa poprzedzająca Jego śmierć. Piotr i inni posnęli. Nie trwali z Nim w Jego samotności. Dlatego potem Piotr mówił, że nie zna Jezusa. Chrześcijańskie wyznanie wiary rodzi się na modlitwie, pod krzyżem. „Ten, kto widział bliskość Jezusa z Ojcem i poprzez to zrozumiał Jego samego, stanie się opoką Kościoła” (Benedykt XVI).


Tagi: