Dobrostan psychiczny a religijność - nowatorskie badanie

Jarosław Dudała Jarosław Dudała

dodane 30.05.2019 09:52

Istnieje pozytywny związek między religijnością a dobrostanem psychicznym, a w dodatku jest to związek stosunkowo trwały.

Dobrostan psychiczny a  religijność - nowatorskie badanie Dr hab. Jakub Pawlikowski Roman Koszowski /Foto Gość

Takie wnioski płyną z nowatorskiego badania profesora Uniwersytetu Harvarda Tylera J. VanderWeele oraz współpracującej z nim trójki polskich uczonych: dr. hab. Jakuba Pawlikowskiego (Harvard University i Uniwersytet Medyczny w Lublinie), dr. hab. Piotra Białowolskiego (Harvard University i WSB w Dąbrowie Górniczej) oraz dr hab. Doroty Węziak-Białowolskiej (Harvard University). Zostały one opublikowane w dwumiesięczniku "European Journal of Public Health" będącym oficjalnym periodykiem naukowym Europejskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, wydawanym przez wydawnictwo Oxford University Press.

Dr hab. Pawlikowski mówił już "Gościowi Niedzielnemu" o tym, że opublikowano wiele doniesień o tym, że w grupie osób regularnie praktykujących obserwuje się lepsze wskaźniki zdrowotne, a nawet nieco wyższą długość życia niż w grupie osób niereligijnych. Wskazywały na to już wiele lat temu badania przekrojowe (wykonywane na dużych grupach osób, ale - co było ich ograniczeniem - jedynie w konkretnym momencie czasowym), a także coraz powszechniejsze w ostatnich latach badania podłużne, czyli obserwacje całych grup ludzi rozciągnięte w czasie. Z prac tych wynikało, że obserwowany pozytywny związek pomiędzy religijnością a  zdrowiem nie jest przypadkowy.

Ze wspomnianego wyżej nowego badania wynika, że poziom dobrostanu psychicznego jest zróżnicowany w grupach o różnej religijności. Statystycznie najniższy jest u osób niepraktykujących religijnie. Nieco wyższy - u praktykujących rzadko (kilka razy w roku). A najwyższy - u praktykujących przynajmniej raz w tygodniu lub częściej.

Co ciekawe, poczucie satysfakcji czy zadowolenia z życia u gorliwych religijnie (praktykujących częściej niż raz w tygodniu) nie jest statystycznie wyraźnie silniejsze niż u praktykujących regularnie (raz w tygodniu). Stosowne wskaźniki w obu tych grupach są mniej więcej równe. Autorzy wskazują, że można to zjawisko tłumaczyć w różny sposób. Wydaje się, że grupa najgorliwszych może nie być jednorodna - znajdują się w niej zarówno osoby o zaangażowanej religijności wynikającej ze stopniowo pogłębianej duchowości, jak i te, które częstymi praktykami mogą maskować swoje problemy psychiczne.

– Z analiz może również wynikać wniosek, że wzrost zaangażowania religijnego i przejście z grupy regularnie praktykujących do grupy gorliwie praktykujących nie poprawia już wyraźnie subiektywnego dobrostanu danej osoby. Natomiast w większym stopniu przekłada się ono na zmiany zachowania i aktywności - skłania np. do większego zaangażowania na rzecz innych poprzez wolontariat, jak również zmniejsza problem z uzależnieniami. Potrzeba jednak dalszych badań i analiz, aby lepiej zrozumieć te złożone zależności - zauważa dr hab. Pawlikowski.

Z badania wynika ponadto, że istnieje dość ścisły związek pomiędzy poziomem religijności a zachowaniami prozdrowotnymi. Czyli: im wyższa religijność, tym wyższe prawdopodobieństwo aktywności fizycznej i  niższe prawdopodobieństwo palenia tytoniu i nadużywania alkoholu.

Nie na tym jednak polega innowacyjność podejścia czworga autorów artykułu. Polega ono na zastosowaniu w analizie wskaźnika e-value (od evidence value, czyli wartość dowodowa). Za jego opracowanie prof. VanderWeele otrzymał niedawno nagrodę Amerykańskiego Towarzystwa Statystycznego. Wskaźnik ten pozwala na stwierdzenie, czy dostrzeżony w badaniach empirycznych związek pomiędzy badanymi zmiennymi (w tym wypadku pomiędzy wskaźnikami religijności a wskaźnikami dobrostanu psychicznego i zachowań zdrowotnych) jest trwały, tzn. odporny na działanie innych czynników, nawet tych nieuwzględnionych w danym badaniu.

Badanie związku religijności z dobrostanem psychicznym przy użyciu tego narzędzia pozwoliło na wyciągnięcie wniosku, że jest to związek nie tylko istotny i nieprzypadkowy (wskazywał na to już wielokrotnie powszechnie wykorzystywany w statystyce współczynnik p-value), ale także trudny do wyjaśnienia przez odwołanie się do innych zmiennych .
Dane empiryczne, które posłużyły czwórce badaczy do analizy statystycznej, pochodziły ze znanego ogólnopolskiego badania Diagnoza Społeczna.

Tagi: