Wspinać się na wysokość Boga

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 21/2018

Pan gromadzi Jedenastu w Galilei, w „małej ojczyźnie” swojej i uczniów.

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:

«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».


1. Pan gromadzi Jedenastu w Galilei, w „małej ojczyźnie” swojej i uczniów. Rozstaje się z nimi na górze. Nie wiadomo, jaka to góra. Czy to góra przemienienia? A może góra kuszenia, gdzie diabeł oferował Jezusowi władzę nad światem. Albo to góra, na której Pan wygłosił słynne kazanie (Mt 5–7). Góra nabiera wymiaru symbolicznego. Czas bycia u boku Jezusa był dla uczniów czasem spędzonym „na górze”. To była ich góra Synaj, gdzie jak Mojżesz widzieli Boga i otrzymali Prawo. Teraz Pan posyła ich w doliny życia, aby tam głosili Ewangelię. Niedziela Trójcy Przenajświętszej jest podsumowaniem liturgicznego cyklu paschalnego (Wielki Post i okres wielkanocny). To spojrzenie w głąb prawdy o Bogu, który jest miłością Ojca, Syna i Ducha Świętego. To trudna prawda. Trzeba wspiąć się w górę, czyli podjąć wysiłek wiary, dać się poprowadzić nad przepaściami, otworzyć umysł i serce na nową perspektywę. Bóg jest zawsze ponad nami. Przekracza wysokość, ku której sięgają nasze możliwości. Ale warto wspinać się na wysokość Boga. A przynajmniej próbować.

2. Co zrobili uczniowie? „Oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili”. Wydaje się, że to sprzeczność. Jak można oddawać cześć i jednocześnie wątpić? Czasownik „wątpili” (gr. edistasan) występuje jeszcze raz w Mt 14,31 i odnosi się do Piotra, który chodził po wodzie wpatrzony w Jezusa. Kiedy zwątpił, zaczął tonąć. Kryje się tu odpowiedź. Wiara jest oddawaniem chwały Bogu, jest chodzeniem po wodzie. Czasem jednak przychodzi zwątpienie. Idziemy na dno jak Piotr. W odniesieniu do Trójcy może pojawić się jakiś rodzaj wątpienia. Nie ogarniamy tajemnicy Boga. To naturalne. Ważne jednak, abyśmy oddawali Mu pokłon. W obliczu trudności w wierze konieczne jest pokorne zgięcie głowy, wołanie: „Panie, pomóż”, a nie mędrkowanie.

3. Nakaz misyjny mówi o czterech czynnościach: wyruszenie w drogę, czynienie uczniów, nauczanie i udzielanie chrztu. Sami jesteśmy w szkole Jezusa. Nie da się ukończyć tej szkoły tu na ziemi. Mamy szansę promocji na wyższy stopień wtajemniczenia, ale wciąż mamy sporo do nauczenia się. Nie chodzi o suche informacje, ale o wiarę, o mądrość życia z wiary, o miłość. Jako uczniowie mamy być żywą wizytówką szkoły Jezusa. Mamy zapraszać do niej innych i przyprowadzać do Nauczyciela. Nauczając, czyli przekazując mądrość Jezusową, oraz chrzcząc, czyli włączając w życie sakramentalne.

4. Słowo „chrzest” (greckie báptisma) oznacza zanurzenie. Chrzest to zanurzenie w Boga, w Jego miłość. Bo prawda jest taka, że moje „ja” wyłania się z odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. Moja ziemska tożsamość pochodzi od moich rodziców. Moja niebieska tożsamość wiąże się z pochodzeniem od Ojca, Syna i Ducha Świętego. Chrzest jest znakiem tego pochodzenia. Moją ojczyzną jest Trójca Przenajświętsza. Nieraz zdziwienie budzi fakt, jak różne są dzieci tych samych rodziców. Jak wielkie musi być bogactwo życia osobowego w Bogu, skoro powołuje do istnienia wciąż nowe, wyjątkowe, niepowtarzalne osoby. Jesteśmy różni, a zarazem jesteśmy rodzeństwem. Chrzest jest także wyrazem tego braterstwa.

Tagi: