Spór jastrzębi i gołębi

GN 40/2017

dodane 05.10.2017 00:00

O sporach w PiS wokół reformy sądownictwa, zmianach w konstytucji i zakazie aborcji eugenicznej mówi marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Spór jastrzębi i gołębi Tomasz Waszczuk /PAP

Bogumił Łoziński: Czy prezydent Andrzej Duda wciąż jest z Prawem i Sprawiedliwością?

Stanisław Karczewski: Wywodzimy się z tego samego ugrupowania. Andrzej Duda po wyborze na prezydenta złożył swój mandat partyjny. Taka jest praktyka. Pan Duda był kandydatem PiS w wyborach prezydenckich i wiadomo, że w kampanii miał program taki sam jak PiS. Potem ten program prezentowaliśmy w kampanii do parlamentu. Mamy te same wspólne cele, które chcieliśmy realizować, realizujemy i będziemy razem realizować. One się nie zmieniły.

Jednak w sprawie reformowania sądownictwa są poważne różnice...

W każdej rodzinie są różnice, a my jesteśmy bardzo dużą rodziną. Pod swoje skrzydła wzięliśmy dwie partie polityczne: Polskę Razem premiera Jarosława Gowina oraz Solidarną Polskę ministra Zbigniewa Ziobry. Zatem nic dziwnego, że różnimy się, cele jednak mamy wspólne.

Można się różnić na wiele sposobów. Po zawetowaniu ustaw sądowych Andrzej Duda był bardzo ostro krytykowany przez polityków PiS. Czy ten spór w rodzinie nie zaszedł za daleko?

Przy różnicach pojawiają się emocje. Teraz wyraźnie opadają. Pan prezydent przedstawił dwa projekty. Zostały one skierowane do Biura Analiz Sejmowych i Biura Legislacyjnego Sejmu. Czekamy na ich opinie. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zdecyduje, kiedy trafią one pod obrady.

Jednak te podziały to nie tylko kwestia emocji, ale sposobu przeprowadzania zmian. W wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” prezydent stwierdził, że w PiS są politycy stosujący metody rewolucyjne, a on jest za umiarkowanymi.

W każdym środowisku są jastrzębie i gołębie – zwolennicy radykalnych, szybkich działań i tacy, którzy są bardziej umiarkowani. Według mnie takie różnice nie doprowadzą do pęknięcia w naszym obozie, bo cel jest wspólny – dobra zmiana dla Polski. Trzeba rozmawiać i znaleźć rozwiązanie, które zdoła pogodzić oczekiwania jastrzębi i gołębi.

Po krytyce, jaka spotkała prezydenta, oskarżeniach o „zahamowanie dobrej zmiany”, jest w Zjednoczonej Prawicy miejsce dla gołębi?

Naturalnie. Zwolennicy umiarkowanego tempa zmian publicznie formułują swoje opinie i nikt nie jest z tego powodu odsuwany na boczny tor. Jednak chcę zaznaczyć, że weta prezydenta spowalniają dojście do celu, jakim jest głęboka reforma wymiaru sprawiedliwości.

Pan jest zwolennikiem rozwiązań zawartych w zawetowanych projektach, np. aby minister sprawiedliwości decydował, kto ma być sędzią Sądu Najwyższego?

Głosowałem za obiema ustawami i nie wycofuję się z tego.

Dla części wyborców PiS takie uprawnienie dla ministra sprawiedliwości to krok za daleko.

Jeśli w polityce powstaje sytuacja, która prowadzi do napięć, należy przystanąć, zrobić krok do tyłu i potem być może szybciej pobiec.

PiS zrobił w sprawie ustaw sądowych krok do tyłu?

W tej chwili stoimy w miejscu.

Decyzja, co dalej, jest po Waszej stronie?

Czekamy na opinie i przygotowujemy się do przedstawienia rozwiązań.

Czy nie obawia się Pan, że prezydent stworzy własne ugrupowanie?

To się nigdy nie udawało. Sam pan prezydent powiedział we wspomnianym wywiadzie, że nie ma takich zamiarów, nie tworzy wokół siebie środowiska politycznego.

Czy dla Pana Andrzej Duda jest w tej chwili kandydatem na drugą kadencję prezydencką?

Gdyby teraz trzeba było podejmować decyzję – po tych dwóch wetach i wcześniejszym w sprawie izb obrachunkowych, ale też po dwóch latach zgodnej współpracy – byłbym na tak.

Prezydent zapowiedział, że warunkiem podpisania ustaw sądowych jest zasada, że jedna partia nie wybiera wszystkich sędziów KRS. Czy zgodzicie się na takie rozwiązanie?

My już przed wetami zgodziliśmy się na wybór sędziów KRS większością 3/5, co oznacza, że PiS nie zrobi tego samodzielnie. Tu nie ma między nami różnicy. Obecnie problemem jest to, w jaki sposób wybrać sędziów, gdy nie uda się w Sejmie zebrać tej większości. W projekcie PiS miał to robić minister sprawiedliwości, w pierwszej wersji projektu prezydenta była propozycja, że to właśnie prezydent wskaże sędziów, ale to rozwiązanie budziło wątpliwości konstytucyjne. Ostatecznie Andrzej Duda zaproponował, aby w drugim kroku decydowali posłowie, ale by każdy miał tylko jeden głos. Jest to rozwiązanie do tej pory niespotykane w naszym parlamencie i według nas nieskuteczne. Pracujemy nad innym. Jestem przekonany, że znajdzie uznanie pana prezydenta.

Będzie ono uwzględniać prezydencki warunek, aby sędziowie KRS nie byli wybierani przez jedną partię?

Według mnie nie powinno się tworzyć ustaw uwzględniających aktualną sytuację polityczną, która może się zmienić. Przecież PiS może uzyskać w następnych wyborach większość 3/5 i będzie mógł sam wybrać sędziów KRS.

Uzyskanie większości 3/5 daje o wiele większy mandat do zmian niż zwykłej większości. Według prezydenta w tym drugim przypadku, który ma miejsce obecnie, należy uwzględnić także reprezentację części społeczeństwa, która głosowała na inne partie.

Przepisy ustawy nie mogą doprowadzić do pata, uniemożliwiając parlamentowi podjęcie decyzji. Musi powstać mechanizm, który pozwoli na wyłonienie składu KRS.

W rozwiązaniu, nad którym pracujecie, wyboru w drugim kroku dokonają parlamentarzyści?

Nasze środowisko polityczne jest za takim rozwiązaniem. Dobrze byłoby, aby w drugim kroku miał swój udział Senat.

Czyli większością 2/3, bo tylu senatorów PiS nie ma?

Mamy pewne pomysły, ale o szczegółach powiemy, gdy rozwiązania będą gotowe.

Prezydent proponuje przeprowadzenie referendum w sprawie zmian w konstytucji. Zgodę na referendum musi dać Senat, gdzie PiS ma większość. Będzie taka zgoda?

Senat będzie ważył podjęcie takiej decyzji. Dlatego rozmawiam o tym z panem prezydentem, spotykam się z jego pełnomocnikiem ds. referendum min. Pawłem Muchą. Są prowadzone przez Pałac Prezydencki konsultacje. Brałem udział w pierwszej debacie konstytucyjnej, która odbyła się w symbolicznym miejscu – w Sali BHP Stoczni Gdańskiej. W czasie tego spotkania powiedziałam, że nie jestem przekonany do proponowanego przez pana prezydenta terminu referendum – 11 listopada przyszłego roku. Uważam, że w tym dniu powinniśmy się skupić na świętowaniu 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Wiele środowisk zwracało się do mnie w tej sprawie.

Czy przy obecnej polaryzacji politycznej jest szansa na zmianę ustawy zasadniczej?

Debata o konstytucji jest potrzebna, bo nadszedł czas na jej zmianę. Oczywiście zmiana ustawy zasadniczej wymaga dyskusji, czasu i porozumienia. To potrwa kilka lat.

Uczestniczył Pan w konferencji z okazji 90. urodzin kard. Josepha Ratzingera, przed Senatem znajduje się wystawa poświęcona bł. ks. Jerzemu Popiełuszce. Czy wiara jest istotnym elementem w Pana motywacjach politycznych?

Wiara jest w moim życiu fundamentem i mocnym oparciem w całej działalności – również politycznej. Swoich przekonań nie zostawiam w szatni, tylko zawsze mam je w sercu i głowie.

Do parlamentu wkrótce trafi obywatelski projekt zakazujący aborcji eugenicznej, czyli zabijania chorych dzieci przed urodzeniem. Jak Pan zagłosuje?

W PiS w sprawach światopoglądowych nie było nigdy dyscypliny – każdy podejmuje decyzje według swojego sumienia. Ja osobiście uważam, że takie rozwiązanie należy przyjąć. Jestem przeciwnikiem aborcji, eutanazji i kary śmierci. Jako lekarz byłem przy śmierci wielu osób i nie przyłożyłbym ręki do eutanazji czy aborcji. Jestem za życiem od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Argumentów przeciwko aborcji eugenicznej jest dużo, podam dwa. W Skandynawii mówi się, że nie mają problemu z zespołem Downa. Oznacza to, że wszystkie dzieci z tym schorzeniem są zabijane w łonie matki. Oczywiście wiadomość o chorobie jest na początku ciosem, ale potem te dzieci są tak kochane, wnoszą do życia rodzinnego tyle miłości i radości, że nie wyobrażam sobie, jak można chcieć ich śmierci. Drugi argument – w Polsce wykonuje się u dzieci z poważnymi wadami operacje kardiochirurgiczne. Te dzieci później normalnie żyją, są wśród nas. Takich operacji nie przeprowadza się wiele na świecie, bo większość dzieci, u których rozpoznaje się takie wady, jest zabijana przed urodzeniem.

Będzie Pan startował w wyborach na prezydenta Warszawy?

Nie wiem. Jestem brany pod uwagę jako jeden z kandydatów na kandydata PiS w wyborach na prezydenta Warszawy, ale decyzje w tej sprawie nie zapadły. Nasze ugrupowanie przykłada bardzo dużą wagę do wyborów samorządowych w całym kraju. 

Stanisław Karczewski

jest marszałkiem Senatu. Z wykształcenia lekarz, ma II stopień specjalizacji z chirurgii ogólnej. Jest członkiem Towarzystwa Chirurgów Polskich, Towarzystwa Chirurgów Onkologicznych i Towarzystwa Wideochirurgów. Działał w NSZZ „Solidarność”, był samorządowcem. Od 2003 r. jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości, od 2005 r. wybierany do Senatu. Urodził się w Warszawie, ma 62 lata, żonę oraz dwie córki.

Tagi: