Odwagi!

ks. Marek Gancarczyk

|

GN 30/2016

Pomiędzy krwawym zamachem w Nicei a Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie istnieje ścisły związek. I nie mam na myśli tylko spotęgowanego strachu, jaki mógł się pojawić po wydarzeniach na Lazurowym Wybrzeżu i zniechęcić kolejnych młodych do uczestnictwa w ŚDM.

Odwagi!

Akurat na młodzież z diecezji nicejskiej zamach podziałał inaczej, niż się spodziewano. Grupa pielgrzymów nie zmalała, ale powiększyła się. Dostrzegam inny związek między Krakowem a Niceą. Wszelkiej maści eksperci wypowiadający się na temat ostatniego zamachu i wcześniejszych aktów terroru we Francji w jednym – jak mi się zdaje – są zgodni. Sytuacja jest bardzo trudna i nie ma mądrego, który miałby gotową receptę na powstrzymanie zamachów – powtarzają eksperci. Kolejne akty terroru we Francji są tylko kwestią czasu. Francuzi rzeczywiście wydają się bezbronni wobec islamskiego terroru. Oczywiście mimo tej powszechnej bezradności pojawiają się próby odpowiedzi na pytanie, jak postawić tamę terrorystycznym zamachom. Jak odbudować i utrzymać europejski ład? Sarkastycznie można powiedzieć, że jeżeli nie pojawi się skuteczna odpowiedź, to niebawem nie będzie dokąd jeździć na zagraniczne wakacje. Tunezja od jakiegoś czasu jest już niepewna, do Stambułu przez kilka dni nie latały samoloty, a Lazurowe Wybrzeże naznaczone zostało krwią ponad 80 zabitych. Otwarty do tej pory świat jakby się kurczył. Ale rzecz jasna nie o bezpieczne wakacje tylko chodzi.

Wróćmy do związku między ŚDM a zamachami. Europa jak powietrza potrzebuje zdrowej, chrześcijańskiej religijności. Tylko ona potrafi nadać ludzkiemu życiu sens i ukształtować zasady moralne. Przeczytałem właśnie, że Francuzi zrobili śmietnik w miejscu, w którym został zabity sprawca masakry w Nicei. Spacerujący po promenadzie zostawiają tu odpadki, kamienie i kartki z przekleństwami. Choć to zapewne tylko marginalne zachowania, to jednak w najmniejszym stopniu taka postawa nie prowadzi do rozwiązania problemu. Jest wyrazem bezradności Francuzów. Śmieciami nikogo się nie uzdrowi. Terroryści nie potrzebują przekleństw, ale prawdy o Bogu, który jest miłością. Niezwykle trudna sytuacja, jaka zapanowała w Europie, jest paradoksalnie szansą dla Kościoła. Pozostaje tylko pytanie, czy Kościół w Europie ma odwagę głośno, wyraźnie i bez żadnych uników powiedzieć: musicie wrócić do Chrystusa, musicie się nawrócić, musicie porzucić swoje grzechy. Spełnienie waszego życia jest w Chrystusie. To wezwanie Kościół powinien też skierować do żyjących w Europie muzułmanów, również tych, o których mówi się, że są radykalni. Niech wszelkiego rodzaju służby robią swoje, tzn. wyłapują terrorystów, chronią przed zamachami. Ale Kościół też niech robi swoje. Mam wrażenie, jakby nie tylko policja była zmęczona i przestraszona. W tym kontekście jeszcze innego znaczenia nabierają słowa św. Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”.

Światowe Dni Młodzieży są czasem, kiedy wiara tysięcy młodych ludzi może się umocnić. Zależy to m.in. od nas, polskich katolików. Od tego, ilu nas będzie na Jasnej Górze, w Krakowie, w Brzegach. Ale też od tego, jak będziemy tam się modlić. •