Kolory miłości

Edward Kabiesz


|

GN 14/2015

publikacja 02.04.2015 00:15

Nie przypadkiem film Giacoma Campiottiego „Biała jak mleko, czerwona jak krew” zyskał miano młodzieżowej Love story. 


W roli dotkniętej śmiertelną chorobą dziewczyny wystąpiła Gaia Weiss, a w zakochanego w niej nastolatka wcielił się Filippo Scicchitano W roli dotkniętej śmiertelną chorobą dziewczyny wystąpiła Gaia Weiss, a w zakochanego w niej nastolatka wcielił się Filippo Scicchitano
Loris T. Zambelli /Photomovie/Kondrat-Media

Wydana również w Polsce powieść Alessandra D’Avenii „Biała jak mleko, czerwona jak krew” stała się we Włoszech jednym z największych bestsellerów 2010 roku. Był to debiut pisarza, któremu tematyka młodzieżowa znana jest z własnego doświadczenia. D’Avenia pracował jako nauczyciel w liceach, początkowo w Rzymie, a później w Mediolanie, współpracował również z dziennikami „Avvenire” i „La Stampa”. Dla pisarza sukces był zaskoczeniem, bo książki debiutantów nie sprzedają się dobrze. Sam D’Avenia nie ma wątpliwości, że książka zawdzięcza powodzenie „młodym ludziom, którzy informacje o niej przesyłali sobie pocztą pantoflową”. 
Leo jest aroganckim i bezczelnym szesnastolatkiem, który niezbyt przykłada się do nauki. To zbuntowany chłopak, który żyje wyłącznie sportem i muzyką. Jest beznadziejnie zakochany w Beatrice, starszej od siebie o dwa lata uczennicy tego samego liceum. Z tym że dziewczyna nic o tym nie wie, bo nie miał odwagi nawet jej poznać. Kiedy wreszcie pod wpływem przyjaciół, Nica i Silvii, decyduje się jej przedstawić, dziewczyna znika z liceum. Leo dowiaduje się, że Beatrice zachorowała na białaczkę, i zaczyna ją odwiedzać. Stara się wspierać ją na duchu, tym bardziej że choroba czyni coraz większe postępy, a jedyną szansą na uratowanie życia dziewczyny jest przeszczep. Jednak poszukiwania dawcy szpiku przeciągają się. 
Leo jest pierwszoplanowym bohaterem filmu, ale w jego życiu prócz Beatrice ważną rolę odgrywają Nico i Silvia. To osoby, na które zawsze może liczyć i których przyjaźń czasem wykorzystuje. Z pewnością ogromną sympatię widza wzbudzi Silvia, dzięki której Leo wychodzi z wielu opresji. 
Reżyser filmu Giacomo Campiotti jest twórcą doświadczonym. Nakręcił kilka cieszących się ogromną oglądalnością telewizyjnych filmów o tematyce religijnej, ale nie tylko. Niektóre z religijnych dramatów Campiottiego, w tym „Bakhita”, „Św. Filip Neri”, „Maria z Nazaretu” czy „Doktor Moscati”, zostały również w Polsce wydane na DVD. Szczególne uznanie zdobył jego, wyświetlany w telewizjach wielu krajów, telewizyjny miniserial „Doktor Żiwago”. Campiotti to twórca o szerokich zainteresowaniach, czego najlepszym dowodem jest nakręcona w 2013 r. ekranizacja powieści D’Avenii.

Wydawałoby się, że miał zadanie ułatwione, bo ekranizacje książkowych bestsellerów zawsze wzbudzają zainteresowanie. Jednak o tym, jak trudno nakręcić naprawdę dobry film o młodzieży, i do tego przeznaczony nie tylko dla niej, przekonało się już wielu twórców. Takich „młodzieżowych” filmów, seriali i sitcomów powstaje obecnie bez liku. Większość tych produkcji prezentuje najczęściej jednostronny obraz młodzieży zainteresowanej wyłącznie zabawą, seksem i miłosnymi intrygami rozgrywającymi się w szkolnych murach, a do tego operuje językiem na granicy wulgarności.
Można założyć, że Campiotti poszedł za ciosem, bo w jego filmie znajdziemy podobne tematy. Jest tu intryga, namiętność, są szkolne miłości, młodzieżowy język i szkoła traktowana jako „niepotrzebna przerwa między wejściem i wyjściem”. Ale to wszystko zostało przedstawione z zupełnie innej perspektywy. 


Miłość jest czerwona


Film nie jest wierną ekranizacją powieści, bo pewne zmiany okazały się konieczne. Wydarzenia przedstawione w książce poznajemy z punktu widzenia bohatera, który jest jednocześnie narratorem. Kłębi się w niej od rozbuchanych emocji, które nie pozwalają bohaterowi, przynajmniej do czasu, dostrzec, że świat pomalowany jest nie tylko w dwa kolory, że nie jest to wyłącznie czerń i biel. Kolory w życiu Leo odgrywają rolę niesłychanie ważną. On po prostu patrzy na świat poprzez pryzmat kolorów. W powieści i filmie czerń zastąpiła czerwień, w oczach Leo bardziej wyrazista i lepiej oddająca jego emocje. „Każda rzecz jest kolorem. Każde uczucie jest kolorem. Biel jest kolorem, którego nie znoszę – nie ma granic… Właściwie biel nie jest w ogóle kolorem, jest niczym” – słyszymy spoza kadru głos Leo, dla którego liczy się tylko czerwień. „Beatrice to czerwień. Tak jak czerwona jest miłość. Burza. Huragan, który unosi cię w powietrze. Trzęsienie ziemi, od którego dezintegruje się ciało”.
Reżyser starał się zachować subiektywny punkt widzenia bohatera, ale nie zawsze było to możliwe, bo film rządzi się innymi prawami niż literatura. Zmiany i pewne przestawienie akcentów w filmowej adaptacji nie zubożyło jednak wymowy powieści, napisanej prostym, a jednocześnie znakomicie oddającym charakter młodzieżowego slangu, językiem.


Zanurzone głęboko w rzeczywistości powieść i film opowiadają o dojrzewaniu do dorosłości nastolatka, który nie tylko musi zmagać się z przypisanymi do tego okresu życia problemami, ale z czymś więcej. Są tu młodzieńczy bunt skierowany przeciw wartościom, jakim hołdują jego rodzice, poczucie niezrozumienia i osamotnienia w relacjach ze światem zewnętrznym, a także charakterystyczny egoizm, kiedy mniej lub bardziej świadomie rani się uczucia innych. To również bunt przeciw szkole i nauczycielom. „Między nimi a prawdziwymi wampirami jest tylko jedna różnica: nauczyciele na łowy wychodzą w ciągu dnia” – mówi Leo. 
Nie przypadkiem film zyskał miano młodzieżowej love story. Leo niespodziewanie staje wobec wyzwania, z którym trudno poradzić sobie nawet dorosłym. Na jego nastoletnie życie padnie cień śmierci. Ale paradoksalnie film Giacoma Campiottiego nie jest filmem o śmierci. To film o poświęceniu, o przyspieszonym dojrzewaniu w obliczu śmierci, o przeżywaniu żałoby, o tym, jak ból i smutek może przekształcić się w prawdziwą miłość. Film z pewnością wzrusza, ale wbrew niektórym poważnym wątkom także bawi. Nie brak w nim humoru, a niektóre sceny, szczególnie te rozgrywające się w szkole, są naprawdę śmieszne. 
Twórcy filmu, a warto dodać, że współautorem scenariusza był autor powieści, subtelnie wplatają w fabułę wątek religijny. Leo, który kilkakrotnie deklaruje, że nie wierzy w Boga, a w czasie lekcji ośmiesza nauczyciela religii, zostaje zaskoczony postawą zmagającej się z cierpieniem Beatrice, której pocieszenie przynosi wiara. Czy to przełomowy moment w życiu bohatera? Zobaczcie sami, jeżeli jeszcze znajdziecie ten film w kinach. Naprawdę warto. •
Biała jak mleko, czerwona jak krew, reż. Giuseppe Campiotti, wyk.: Filippo Scicchitano, Aurora Ruffino, Gaia Weiss, Luca Argentero, Romolo Guerreri, Włochy, 2013, dystr. Kondrat-Media