Cała wstecz

Maciej Legutko

|

GN 01/2015

publikacja 31.12.2014 00:15

W Egipcie po prawie 4 latach od wybuchu arabskiej wiosny sytuacja wraca do punktu wyjścia. Znów rządzą wojskowi, a były dyktator Hosni Mubarak wkrótce wyjdzie z więzienia.

 Tak zwolennicy Hosniego Mubaraka cieszyli się po uniewinnieniu byłego prezydenta Egiptu przez sąd od zarzutu wydania rozkazu strzelania do demonstrantów podczas arabskiej wiosny Tak zwolennicy Hosniego Mubaraka cieszyli się po uniewinnieniu byłego prezydenta Egiptu przez sąd od zarzutu wydania rozkazu strzelania do demonstrantów podczas arabskiej wiosny
KHALED ELFIQI /EPA/PAP

Ze względu na podeszły wiek wyrok uniewinniający lub skazujący zostaje pozostawiony historii i to Bóg zapyta go o to, jak rządził. W ten sposób sędzia Mahmoud Kamel al-Rashidi pod koniec roku 2014 zakończył kilkuletni proces Hosniego Mubaraka. Prezydenta Egiptu w latach 1981–2011 oczyszczono z zarzutów o wydanie rozkazu strzelania do demonstrantów podczas arabskiej wiosny (zginęło 846 osób). Mubarakowi pozostało jeszcze do odbycia kilka miesięcy wyroku za defraudację publicznych funduszy, ale ze względu na wiek i stan zdrowia w każdej chwili może wyjść z więzienia. Zakończenie procesu jest symboliczną kulminacją kontrrewolucji, z którą od ponad roku mamy do czynienia nad Nilem. Wojskowy reżim pod wodzą marszałka Abd al-Fattaha as-Sisiego konsekwentnie likwiduje wszystkie ślady krótkiego okresu demokracji w Egipcie.

30 lat u władzy

Hosni Mubarak rządy objął w 1981 r. Nie miał jednak zamiaru dzielić się władzą. Do kolejnych wyborów startował jako jedyny kandydat. Gwarantem utrzymania porządku w kraju było wojsko. Po zabójstwie Sadata w 1981 r. wprowadził stan wojenny i aż do końca swych rządów w 2011 r. nie zniósł ustawodawstwa wyjątkowego. Dzięki zręcznej dyplomacji cieszył się dużym poparciem na arenie międzynarodowej. Gdy jego poprzednik podpisał pokój z Izraelem, od Egiptu odwrócił się cały świat arabski. Mubarak potrafił wyciągnąć kraj z izolacji, a nawet zaprzyjaźnić się z syryjskim prezydentem, nie zrywając współpracy ani z USA, ani z Izraelem. Sukcesy w polityce zagranicznej nie mogły jednak przesłonić Egipcjanom stopniowej degeneracji dyktatury Mubaraka, który zaczął popełniać grzechy bliskowschodnich satrapów. W kraju szalała korupcja, nierówności społeczne pogłębiały się, a tajne służby torturowały i zabijały politycznych przeciwników prezydenta. Gdy na początku 2011 r. w Tunezji rozpoczęły się masowe wystąpienia przeciwko biedzie, bezrobociu i nieudolności władz, protesty błyskawicznie przeniosły się także na Egipt. Mubarak po 30 latach rządów ani myślał zrezygnować. Wojsko zabiło kilkuset demonstrantów, ale ostatecznie 11 lutego 2011 r. prezydent został pozbawiony władzy, a dwa miesiące później uwięziony.

Czas zamętu

Po obaleniu dyktatora nad Nilem zapanował krótkotrwały entuzjazm, który szybko ustąpił miejsca kolejnym wstrząsom i rozruchom. Wybory parlamentarne odbyły się dopiero w listopadzie 2011 r., a wybory prezydenckie w czerwcu 2012 r. Przyniosły one wzrost znaczenia islamistów, których przez dekady zaciekle zwalczał Mubarak. W parlamencie większość zdobyła wywodząca się z Bractwa Muzułmańskiego Partia Wolności i Sprawiedliwości, a prezydentem został jej przedstawiciel Mohamed Mursi. Wyłonienie najwyższych władz nie uspokoiło sytuacji. Prezydent Mursi nieoczekiwanie ogłosił dekrety znacznie rozszerzające jego kompetencje. Przyjęto też nową konstytucję zawierającą wiele przepisów wywodzących się wprost z prawa koranicznego. Te działania skutkowały gwałtownymi, brutalnie tłumionymi społecznymi rozruchami. Dezorientację międzynarodowych przywódców wzbudziła kolejna wolta w egipskiej polityce zagranicznej. Gwałtownie pogorszyły się stosunki z Izraelem, a do Kairu zawitał prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad.

Kontrrewolucja

Wydawało się, że pomimo napiętej sytuacji wewnętrznej islamiści, którzy kontrolowali najważniejsze stanowiska w państwie, nie oddadzą władzy. Nie docenili jednak wojskowych, którzy 2 lata po obaleniu Mubaraka przejęli inicjatywę. W lipcu 2013 r. do gry wkroczyła armia pod wodzą marszałka Abd al-Fattah as-Sisiego, który oświadczył, że żołnierze będą trzymali się z dala od polityki. Tymczasem 2 dni później pozbawił Mursiego stanowiska prezydenta, a następnie zdymisjonował premiera Hiszama Kandila. Przez pierwsze tygodnie po zamachu stanu wielu Egipcjan wierzyło, że wojsko rzeczywiście chce obronić egipską demokrację. Stąd początkowe poparcie dla Sisiego ze strony koptyjskich i niektórych islamskich duchownych, a także poważanego na całym świecie Muhammada el-Baradei, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Szybko okazało się jednak, że mamy do czynienia z restauracją wojskowej dyktatury w stylu Mubaraka. Sisi przystąpił do brutalnej rozprawy z opozycją. Aresztowano Mursiego, Kandila i dziesiątki działaczy Bractwa Muzułmańskiego. Część usłyszała już drakońskie wyroki (dożywocie i kary śmierci), a reszta bez procesu przetrzymywana jest w przepełnionych więzieniach. Demokratyczny ustrój, którego miało bronić wojsko, szybko zamienił się w karykaturę rządów prawa. Sisi utrwalił swoją władzę w groteskowych wyborach prezydenckich w maju 2014 r. Do rywalizacji nie zostali dopuszczeni żadni poważni kontrkandydaci, a gdy okazało się, że frekwencja jest niska, głosowanie wydłużono o jeden dzień. Sisi wygrał, zdobywając 96,9 proc. głosów. Jaskrawym znakiem kontrrewolucji jest też powrót skompromitowanych ludzi reżimu Mubaraka. Gdy na opozycjonistów nakładane są wyroki śmierci, byli współpracownicy dyktatora wychodzą z więzień. Ułaskawieni zostali m.in. synowie Mubaraka, były premier, niegdysiejszy minister spraw wewnętrznych oraz skorumpowani biznesmeni. Symbolicznym dopełnieniem kontrrewolucji było uniewinnienie byłego dyktatora.

Kolejne 30 lat?

Jak to możliwe, że po tak wielkich demonstracjach, okupionych setkami ofiar, w zaledwie 3 lata sytuacja w Egipcie praktycznie wróciła do punktu wyjścia? Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest ogromny chaos, jaki zapanował po obaleniu Mubaraka. Rozpanoszyła się przemoc i bezprawie, a turyści uciekli do innych krajów. Coraz więcej Egipcjan zaczęło więc tęsknić do czasów dyktatora. Rosła apatia obywateli wobec politycznych przepychanek i rozmontowywania demokracji przez marszałka Sisi. Symptomatyczny był fakt, że o ile podczas arabskiej wiosny na słynnym placu Tahrir w Kairze demonstrowało kilkaset tysięcy ludzi, o tyle po uniewinnieniu Mubaraka w tym samym miejscu zjawiło się ledwie 2 tys. demonstrantów. Równie istotną rolę w zaprowadzeniu nowego-starego porządku odegrała brutalność wojskowego reżimu. Po obaleniu Mursiego armia niezwykle krwawo tłumiła protesty. Pacyfikacja placu Tahrir 14 sierpnia 2013 r. i oczyszczenie go ze zwolenników zdetronizowanego prezydenta kosztowały życie 638 ludzi. Sisi udowodnił, że dla utrzymania władzy nie powstrzyma się przed jeszcze ostrzejszymi działaniami niż Mubarak. Stabilizacji nowej władzy sprzyja też sytuacja międzynarodowa. Sisi ma do zaoferowania światowym przywódcom to samo co Mubarak – przewidywalność i stabilizację w polityce zagranicznej. Egipt zdecydowanie poparł ataki USA na Państwo Islamskie, uspokoił stosunki z Izraelem i Arabią Saudyjską. I choć po masakrze w sierpniu 2013 r. Zachód zdystansował się od Sisiego, obecnie Kair znowu odwiedzają najważniejsi światowi przywódcy, którzy nie kwestionują legalności władzy. Bezwzględność armii, w połączeniu ze zmęczeniem społeczeństwa i korzystną sytuacją geopolityczną, najprawdopodobniej zagwarantuje prezydentowi Abd al-Fattah as-Sisiemu kolejne lata u władzy.

Może nawet tyle, ile Mubarakowi. Sytuacja w Egipcie jest kolejnym dowodem na to, że arabska wiosna, mimo skali i gwałtowności protestów, jakie rozlały się na Bliskim Wschodzie, niemal nigdzie, z wyjątkiem Tunezji, nie przyniosła demokratyzacji i swobód obywatelskich. Podobnie jak chociażby w Syrii, największymi ofiarami społecznych wstrząsów są chrześcijanie. Egipscy Koptowie za Mubaraka żyli w strasznej biedzie i wykluczeniu. Włączyli się więc w antyrządowe protesty. Świat obiegło zdjęcie Koptów, którzy formują żywy łańcuch chroniący przed wojskiem islamskich demonstrantów odmawiających modlitwę. Za rządów Bractwa Muzułmańskiego sytuacja chrześcijan uległa jednak pogorszeniu. Gdy w nadziei na nastanie stabilizacji Koptowie poparli obalenie Mursiego, radykalni islamiści wzmogli ataki na ich świątynie, szkoły i sklepy. Antychrześcijańskie wystąpienia mają miejsce do dziś.