Radio określone

Andrzej Grajewski

|

GN 27/2014

publikacja 03.07.2014 00:15

Szef stacji Krzysztof Skowroński mówi o niej, że jest medium określonym. Odwołuje się do chrześcijaństwa, solidarności oraz I Rzeczypospolitej, promując republikanizm jako postawę obywatelską. Niedawno minęła 5. rocznica istnienia Radia Wnet, najbardziej niezwykłego projektu medialnego ostatnich lat.

Krzysztof Skowroński w porannej rozmowie z prof. Andrzejem Nowakiem Krzysztof Skowroński w porannej rozmowie z prof. Andrzejem Nowakiem
jakub szymczuk /gn

W tej redakcji nie ma zbytków ani komfortowych warunków do pracy. Całe przedsięwzięcie mieści się w kilku ciasnych pokojach, gdzie zarówno prowadzone są programy radiowe, jak i organizowane inne przedsięwzięcia, a na ścianach wiszą strony kolejnego wydania „Kuriera Wnet”, niecodziennej gazety, która w obszarze mediów drukowanych uzupełnia ofertę radia oraz portalu. Radia Wnet można słuchać w internecie na stronach www.program2.radiownet.pl. Uzupełnieniem są portal oraz Facebook.

Fenomen tego przedsięwzięcia polega na tym, że nie jest typowym projektem medialnym, jakich wiele już powstało, ale pomysłem na organizowanie się ludzi. Projektem obywatelskim, który ma im powiedzieć: jesteście ważni, możecie tworzyć, wspólnie jesteśmy w stanie zrobić coś dobrego. Radio Wnet to z prawdziwego zdarzenia medium społecznościowe, które trwa dzięki zapałowi Krzysztofa Skowrońskiego, znanego dziennikarza radiowego i telewizyjnego oraz prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a przede wszystkim dzięki pracy i ofiarności setek ludzi. Skowroński tworząc swoje radio, powtarzał drogę, jaką w innych warunkach oraz w zupełnie innej skali przeszedł ojciec Tadeusz Rydzyk, tworząc Radio Maryja. Nie chce jednak tworzyć giganta. Ma świadomość, że Radio Wnet jest w jakimś sensie radiem niszowym, ale jednocześnie wiele osób, z którymi rozmawiałem podkreśla, że jest to radio opiniotwórcze. Zwłaszcza w stolicy. Dociera codziennie do ok. 100 tys. słuchaczy, głównie w Warszawie oraz na obszarach, gdzie nadawane są ich programy. Poranek Wnet, okręt flagowy tej stacji, retransmitowany jest przez Radio Warszawa-Praga (stacja diecezji warszawsko-praskiej) oraz Radio Nadzieja (stacja diecezji łomżyńskiej). Radio Wnet utrzymuje się z dochodów z reklam (ok. 30 proc.), sprzedaży własnych programów oraz ofiar słuchaczy.



Na początek w budowę radia Krzysztof Skowroński zainwestował własny kapitał, na portal pozyskał grant z Unii Europejskiej. Pytany o kondycję materialną mówi, że stara się, aby każdego miesiąca zbilansować swoją działalność bez strat. Nie jest to łatwe, przyznaje. Wspominając swoje początki w Radiu Zet, gdzie zaczynał karierę dziennikarską w latach 90., mówi, że dostawał wówczas więcej, aniżeli dzisiaj może zapłacić młodym dziennikarzom w swojej stacji. Chętnych jednak nie brakuje. Oprócz 19 osób zatrudnionych w różnych sektorach tego projektu, przez studio oraz redakcję stale przewija się szerokie grono wolontariuszy. Okazuje się, że dla wielu młodych praca w tym miejscu jest elementem prestiżu, zawodowego spełnienia się i przekonania, że uczestniczy się w czymś istotnym. Jest także grupa znanych i doświadczonych dziennikarzy, którzy bezinteresownie współpracują ze stacją, a jednym z nich jest Wojciech Cejrowski, od wielu lat systematycznie występujący na antenie Radia Wnet.

Według własnej agendy

– Nie jesteśmy w głównym nurcie debaty publicznej – mówi Skowroński, podkreślając, że jest to wybór celowy. Wynika to z szerszej filozofii funkcjonowania na rynku medialnym. – Można powiedzieć, że jesteśmy medium świadomie autystycznym – wyjaśnia. – Nikt nam z zewnątrz tematów nie narzuca, sami układamy agendę kwestii, którymi powinniśmy się zajmować każdego dnia, według naszej hierarchii wartości. Dlatego często w naszych porankach nie mówimy o tym, co znajduje się na pierwszych stronach gazet. To nie znaczy, że uciekamy od rzeczywistości. Staramy się tylko spojrzeć na nią z innego punktu widzenia, dopuszczając do głosu ludzi, których do mediów głównego nurtu nie zapraszają – podkreśla Skowroński.

Celem zasadniczym bowiem nie jest chęć dotarcia do jak największej liczby słuchaczy, ale budowanie wspólnoty. Ważną częścią stacji jest otwarte studio. Każdy może do nas przyjść i mówić o tym, co leży mu na sercu i jest dla niego ważne. Skowroński zwraca uwagę na potencjał, jaki kryje się w takich spotkaniach. – Każdy nowy człowiek to także nowa twarz i nowe idee, które ze sobą przynosi – przekonuje. – Otwiera nas na sprawy, których czasem nie dostrzegaliśmy.

Jednym z firmowych pomysłów Radia Wnet są stałe wizyty w różnych regionach Polski. Redakcja latem wyrusza na wędrówkę po polskiej prowincji, gdyż stamtąd – jak przekonuje Skowroński – często lepiej widać, co się dzieje w Polsce. – Pytamy, co się u nich zmieniło w ostatnich latach, co powstało, a co upadło. Budujemy także w ten sposób własne, unikatowe źródła informacji, a w przyszłości umożliwi nam to stworzenie spółdzielczej agencji informacyjnej.

Niezwykłym pomysłem są także Jarmarki Radia Wnet, organizowane co tydzień w starej fabryce po wytwórni wódek na warszawskiej Pradze przy ul. Ząbkowskiej 27. Pomysł zrodził się przed dwoma laty, podczas wyprawy Radia Wnet na Ponidzie, kiedy jeden ze spotkanych rolników opowiedział, co się dzieje z towarem między producentem a sklepem. Ilu jest pośredników i kto na tym najwięcej zarabia. Radiowcy wpadli wówczas na pomysł, aby to zmienić. Pod hasłem: „Uratuj rolnika, uratuj samego siebie” powstał cotygodniowy jarmark na Pradze, gdzie rolnicy sprzedają swoją żywność, ale można także kupić dobrą książkę, na którą nie trafi się w empiku czy w dużej księgarni. Jarmark z czasem stał się także festynem, gdzie odbywają się koncerty oraz imprezy dla całych rodzin. Bierze w nich udział nawet kilka tysięcy osób kupujących produkty bezpośrednio od producentów i wspólnie się bawiących. W czasie jednej z wędrówek dziennikarze Radia Wnet dotarli do Czerwonego Boru pod Łomżą, gdzie poznali ks. Adama Jabłońskiego, kapelana miejscowego więzienia oraz twórcę ośrodka dla bezdomnych „Przystanek w drodze”. Znajomość zamieniła się w przyjaźń, a ks. Adam stał się nieformalnym kapelanem radia.

Media spółdzielcze

Dzieła medialne powstałe wokół Radia Wnet mają niezwykłą strukturę. Nie jest to koncern, spółka czy medialna korporacja, ale spółdzielnia. Taki rodzaj własności nakłada na uczestników tego przedsięwzięcia szerszą odpowiedzialność, zarówno moralną, jak i finansową, za jego powodzenie. Z Radia Wnet wypączkował niedawno „Kurier Wnet”, wydawany przez Spółdzielcze Media Wnet, ukazujący się z różną częstotliwością w nakładzie blisko 20 tys. egzemplarzy. Istnieje także „Księgarnia Wnet”, zajmująca się dystrybucją książek na miejscu oraz w internecie. Organizowane są koncerty, od kameralnych po wielkie imprezy towarzyszące festynom. Właśnie społecznościowy charakter tych przedsięwzięć jest największą siłą i fenomenem inicjatyw Krzysztofa Skowrońskiego, podkreśla Krzysztof Czabański, prezes Kongresu Mediów Niezależnych oraz publicysta „Wsieci”, a wcześniej prezes radia publicznego. – Wszystko to jest swego rodzaju archipelagiem wolnych przedsięwzięć, zupełnie unikatowych w naszych mediach, zwraca uwagę Czabański. – To radio obywatelskie, tworzone przez ludzi, którzy nie są może masowo słuchani, ale których opinia się liczy. Nie dają nam ogólnej papki, jaka jest serwowana w mediach głównego nurtu, ale danie specjalne, przyrządzone według własnego pomysłu i przeznaczone dla określonej grupy ludzi. Tworzy to wyjątkową więź pomiędzy medium a jego odbiorcą.

Media głównego nurtu w gruncie rzeczy nie budują więzi, ocenia Czabański, ale pogłębiają alienację człowieka, pozostawiając go samotnym wobec otaczającego go świata i jego problemów. Media społecznościowe, takie jak Radio Wnet, dają natomiast poczucie więzi, oparcie, przekonanie, że są inni, którzy myślą podobnie, z którymi można się podzielić swoimi troskami i spostrzeżeniami. W ten sposób tworzą się nie tylko krąg odbiorców, ale i więzi społeczne oraz obywatelskie, komentuje misję radia Czabański. – Bardzo rzadko się zdarza, aby zdolny dziennikarz robił coś, kierując się nie upodobaniami partyjnymi, a jedynie interesem Rzeczypospolitej – mówi Maria Przełomiec, w przeszłości dziennikarka BBC, prowadząca „Studio Wschód” w telewizji publicznej. Oczywiście są wpadki, dodaje, ale biorąc pod uwagę szczupłe środki finansowe, i tak robią niezwykłą pracę. Przykładem mogą być ich relacje z tego, co się dzieje na Ukrainie, z pewnością należące do najlepszych w polskich mediach. Jako jedni z nielicznych, podkreśla, dziennikarze Radia Wnet pokazują także to, co się dzieje na polskiej prowincji, gdzie zazwyczaj dziennikarze z centralnych mediów nie zaglądają, jakby Warszawa była pępkiem całego świata.

Krzysztof Skowroński mówi, że największym sukcesem Radia Wnet jest to, że ono nadal istnieje. To zbyt skromna ocena. Udało mu się bowiem stworzyć nową jakość w polskich mediach. Stację z własnym charakterem. Aby się o tym przekonać, warto wejść na ich strony i poczuć się zaproszonym do tej niezwykłej wspólnoty.