Bioenergoterapeuci w łódzkiej katedrze

Wojciech Teister

dodane 29.01.2014 14:20

Bioenergoterapeuci rozpoczęli kampanię ocieplania wizerunku wśród katolików od… zamówienia Mszy Św. w katedrze w Łodzi. Intencję przyjęto, Mszę odprawiono. Wierni są w szoku.

Bioenergoterapeuci w łódzkiej katedrze Jakub Szymczuk /GN

Do bulwersującego wydarzenia doszło w niedzielę w Łodzi. W tamtejszej katedrze odprawiona została Msza Św. zamówiona przez Stowarzyszenie Bioenergoterapeutów Mazowsze i członków Polskiego Cechu Psychotronicznego, w intencji "pojednania z Odnową w Duchu Świętym".

Sprawa zakrawa na skandal z dwóch powodów: po pierwsze mamy do czynienia z wprowadzaniem do Kościoła stowarzyszeń, których działania budzą poważne wątpliwości zarówno pod względem duchowym, jak i medycznym. Po drugie sposób sformułowania intencji sugeruje konflikt ze wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym i to w taki sposób, jakby Odnowa była temu winna.

Nie udało nam się skontaktować w tej sprawie z proboszczem parafii katedralnej (jest na urlopie), jednak z jego wypowiedzi dla portalu "Fronda" wynika, że przyjął intencję, gdyż nie była ona za bioenergoterapeutów, ale o pojednanie. W gruncie rzeczy jednak niewiele to zmienia, gdyż stowarzyszenia bioenergoterapeutów niechcący zostały w pewnym sensie uwiarygodnione.

Chociaż Kościół nigdy nie użył terminu "bioenergoterapia" w oficjalnych dokumentach, to jednak w Katechizmie Kościoła Katolickiego w art. 2117 mówi: "Wszelkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności".

Uzdrawianie za pomocą różnego rodzaju bio-energii od lat jest wymieniane jako poważne zagrożenie duchowe. Przed korzystaniem z usług uzdrowicieli dysponujących tego typu mocami ostrzegają przede wszystkim egzorcyści, do których zgłaszają się po pomoc liczne ofiary działalności bioenergoterapeutów. Nie ma też żadnego wyjaśnienia naukowego dla skuteczności leczenia stosowanego przez uzdrowicieli, co sprawia, że nie można traktować go jak usługi medycznej (więcej o tym przeczytasz w tekście "Cud na manowcach").

Dlaczego bioenergoterapeuci zamówili Mszę? Jak mówią "Dziennikowi Łódzkiemu" ma to być początek kampanii ocieplającej wizerunek uzdrowicieli wśród katolików.

- Od kolegów z całej Polski mam sygnały, że księża ostrzegają przed korzystaniem z naszej pomocy - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" Karol Jóźwiak, prezes i starszy Cechu Psychotronicznego.

Choć takich Mszy ma być więcej, nieprzypadkowo na pierwszą wybrano właśnie katedrę: - To dla nas bardzo ważne, że taką Mszę odprawiono w katedrze, najważniejszym łódzkim kościele - mówi Jerzy Niewiadomski, prezes Mazowsza.

Uzdrowiciele zapewniają, że są wierzącymi katolikami i uzdrawiają w imię Jezusa Chrystusa. Jednak na  stronie internetowej ich cechu możemy przeczytać, że w ramach kursu przygotowującego do zawodu uczestniczy się w takich zajęciach jak: reiki, joga, feng shui, filozofia huny, astrologia, numerologia, czakroterapia, jasnowidzenie czy egzorcyzm. Dla przypomnienia np. w Kościele katolickim prawo do pełnienia posługi egzorcysty mają wyłącznie biskupi i oddelegowani przez nich do tej funkcji księża. W rozmowie z "Gosc.pl" Karol Jóźwiak zapewniał, że przedmioty w ramach kursu prowadzone są w taki sposób, by wyjaśnić adeptom sztuki, że nie należy tych technik stosować. Ale na konkretne pytania, co w takim razie jest treścią zajęć, odpowiedzieć już nie umiał.

Bioenergoterapeuci w łódzkiej katedrze   Przedmioty kursowe w ramach przygotowania do zawodu bioenergoterapeuty w Polsce. sód nich m. in.: egzorcyzm, reiki, joga, feng shui, filozofia huny, astrologia, numerologia, czakroterapia, jasnowidzenie. pcp-rzemioslo.pl

Jak donosi "Dziennik łódzki" wierni są oburzeni sytuacją i trudno się im dziwić. Powodów jest kilka. Po pierwsze przyjęcie takiej intencji może sugerować uwierzytelnienie niebezpiecznych praktyk bioenergoterapeutycznych przez stronę kościelną (co oczywiście nie jest prawdą - w Kościele nie ma miejsca dla tego rodzaju nadnaturalnych praktyk), po drugie - jako, że uzdrowiciele nie kryją, że chcą w ten sposób ocieplić swój wizerunek wśród katolików - mamy do czynienia z instrumentalnym traktowaniem Sakramentu Eucharystii. Msza ma wydźwięk uwierzytelniającej reklamy, a komunikat, który ma z niej płynąć, jest prosty: "My jesteśmy dobrzy, widzicie? Nawet modlimy się w katedrze. To Odnowa jest z nami skonfliktowana i robi nam czarną antyreklamę".

Gdy zapytałem Karola Jóźwiaka, na czym polega konflikt z Odnową w Duchu Świętym, nie był w stanie podać żadnych konkretów. Powiedział jedynie, że trzy lata temu był na Mszy w Krynicy i tam usłyszał od księdza, że korzystanie z bioenergoterapii czy radiestezji jest grzechem. Na moje pytanie, czy to jest przyczyna konfliktu z całą Odnową w Duchu Świętym, nie uzyskałem odpowiedzi.

Jak donosi "Dziennik Łódzki", bioenergoterapeuci chcą zamawiać takie intencje mszalne w kolejnych kościołach diecezji. Dlaczego? - Chcemy powrotu do czasów, gdy bioenergoterapeuci byli zapraszani do kościołów i tam pomagali ludziom - mówi Jóźwiak.

Wygląda na to, że to zwyczajne poszukiwanie nowych rynków zbytu dla usługi świadczonej przez uzdrawiaczy. I chociaż Jóźwiak zarzeka się i zapewnia, że zrzeszeni w cechu uzdrowiciele korzystają technik udowodnionych naukowo, to trudno mu wierzyć. Choćby dlatego, że w szpitalach wciąż zatrudniani są lekarze, a nie bioenergoterapeuci.

 

Przeczytaj też:

 

Tagi: