Wygnańcy na piedestale

Dariusz Olejniczak

|

Gość Gdański 43/2013

publikacja 24.10.2013 00:15

Z udziałem przedstawicieli parlamentu, lokalnego samorządu i organizacji społecznych, w Gdyni odbyły się uroczystości upamiętniające 74. rocznicę wysiedleń mieszkańców miasta przez niemieckich okupantów.

 Prezes SGW Benedykt Wietrzykowski mówił o dramacie wygnania i wojennej tułaczki oraz o współczesnych trudnościach na jakie napotykają dawni wysiedleńcy Prezes SGW Benedykt Wietrzykowski mówił o dramacie wygnania i wojennej tułaczki oraz o współczesnych trudnościach na jakie napotykają dawni wysiedleńcy
Dariusz Olejniczak /GN

Medale „Pro Memoria” zasłużonym w działalności społecznej przedstawicielom Stowarzyszenia Gdynian Wypędzonych wręczył 15 października na Dworcu Głównym w Gdyni, przy tablicy upamiętniającej wysiedlenia, pułkownik Zbigniew Krzywosz z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Wśród wyróżnionych znaleźli się: Sabina Góra, Krystyna Grabka, Ewaryst Kaliś, Wiesław Jan Malinowski, Ryszard Markiewicz, Władysław Podsiadły, Maria Soczówka, Hanna Wójcicka, Janusz Zaucha. Ojciec tego ostatniego służył przy boku pułkownika Dąbka w stopniu kapitana. Trafił do niewoli, a matka została wysiedlona wraz z dziećmi do Goerlitz. Tam rodzina Zauchów pracowała u niemieckich gospodarzy. Po wojnie wszyscy wrócili do Gdyni. Pan Janusz skończył szkołę i rozpoczął studia na Politechnice Gdańskiej. Zrobił doktorat z chemii i otrzymał tytuł profesorski. Przez całe lata pracował w Morskim Instytucie Rybackim. Jego życiową pasją stała się popularyzacja wiedzy historycznej wśród młodzieży i zachowanie pamięci o dziejach wysiedlonych. Tragiczny los był udziałem innej wysiedlonej, pani Marii Soczówki, której ojciec zginął, broniąc ojczyzny 17 września 1939 r. Jej mama z dziećmi została przeniesiona do Pabianic, gdzie pracowała u Niemców. – Pani Maria to prawdziwa patriotka – mówi prezes SGW Brunon Wietrzykowski.

– Podobnie zresztą jak inni działacze naszego stowarzyszenia. Wielu z nich aktywnie uczestniczy w wydarzeniach upamiętniających ważne rocznice, są aktywni w Kościele, biorą udział w pielgrzymkach ludzi morza, udzielają się społecznie – dodaje. Wielu wysiedlonych przeżyło wojnę dzięki odwadze i wytrwałości ich rodziców. Często opieką nad nimi zajmowały się same matki, bo ojcowie albo walczyli na froncie, albo siedzieli w obozach. Niektórzy zginęli w kampanii wrześniowej. Wdowy uciekały z transportów razem z dziećmi, ukrywały się na wsiach. Wojenne losy gdynian stanowią bohaterską, ale wciąż nie do końca poznaną, kartę historii Polski. Stowarzyszenie Gdynian Wysiedlonych robi wszystko, by pamięć o cywilnych bohaterach i niewinnych ofiarach wojny odkryć do końca i zachować dla przyszłych pokoleń