Zbawienna gościnność

Aleksandra Wolnik

|

Gość Świdnicki 29/2013

publikacja 18.07.2013 00:15

Zaczęło się od najbardziej oczywistego gestu dla chrześcijan – od wspólnej modlitwy. Po polsku i po niemiecku. Razem.

 Pierwsze poniemieckie nagrobki już odnowiono. Ks. Marian planuje kolejne prace renowacyjne Pierwsze poniemieckie nagrobki już odnowiono. Ks. Marian planuje kolejne prace renowacyjne
Aleksandra Wolnik /GN

Przyjeżdżają, bo czują się mile widziani. Sprawdzianem naszego chrześcijaństwa jest gościnność, dlatego kimkolwiek jesteśmy i ktokolwiek puka do naszych drzwi, mamy mu otworzyć i odnieść się z życzliwością. Mnie jako kapłanowi to się udaje – przyznaje ks. Marian Maluk, proboszcz parafii św. Barbary w Stoszowicach. Od kilkudziesięciu lat, podobnie jak do innych okolicznych miejscowości, regularnie przyjeżdżają tu Niemcy, dla których te tereny – jak sami mówią – są ojczyzną. Tu się urodzili i wychowali, a teraz mimo trudnej przeszłości chętnie odwiedzają swoje rodzinne domy i często przyjaźnią się z mieszkającymi w nich polskimi rodzinami. Z ciekawością przyglądają się wszelkim inicjatywom we wsi, czasem nawet sami je wspierają.

Trwałe więzy

Od 2008 roku, od kiedy ks. Marian jest proboszczem, relacje polsko-niemieckie nabrały rozpędu i barwności. Z bardzo prostej przyczyny – znajomości języka niemieckiego, bariery, która najczęściej jest podstawą niechęci i zaniechania wszelkich relacji z cudzoziemcami. W tym przypadku zaczęło się od wspólnej dwujęzycznej Mszy św. Coś zaskoczyło i to na tyle, że pomału gesty dobrej woli z obu stron zbudowały trwałą relację, którą ks. Marian określa jako bardzo przyjacielską. Przyjeżdżają już co roku, zwykle na wiosnę, i spędzają wspólnie cały dzień. Kiedy byli na początku czerwca tego roku, obecni mieszkańcy Stoszowic zorganizowali im uroczyste przyjęcie, był wspólny śpiew, nawet dzieci przygotowały przedstawienie po niemiecku. Sami również zapraszają do siebie. W Niemczech skupiają się wokół stowarzyszenia dawnych mieszkańców Stoszowic, przed wojną Peterwitz, i co roku w pierwszy piątek września spotykają się w Paderborn. Po raz kolejny ks. Marian, wójt gminy Stoszowice oraz dawna pani dyrektor szkoły podstawowej wybierają się tam, by opowiedzieć, co się u nich dzieje. W okolicach Paderborn żyje jeszcze 48 rodowitych stoszowiczan.

Pogrzeb po hrabiowsku

Kościół św. Barbary kryje pod ołtarzem szczególną historię. Znajduje się tam grobowiec członków śląskiego rodu szlacheckiego Strachwitzów, którzy zakupili stoszowickie dominium po sekularyzacji dotychczas cysterskiego majątku na początku XIX w. i mieszkali w pobliskim pałacu do 1945 r., kiedy rodzina w obawie przed nadjeżdżającymi wojskami rosyjskimi wyjechała w okolice Görlitz. W grudniu 2011 r. do ks. Mariana wpłynęła prośba rodziny o spełnienie ostatniej woli hrabiny Moniki, która w testamencie napisała, że chce zostać pochowana obok swojej babci Karoliny w Stoszowicach. I tak się stało. Po 61 latach otworzono kryptę, w której zastano nie tylko siedem dobrze zachowanych cyzelowanych trumien, ale także szarfy pogrzebowe z 1883 r. o wciąż intensywnym kolorze. Oprócz babci Karoliny, ostatniej właścicielki miejscowego majątku, w krypcie spoczywa hrabia Maurycy, słabo znany w Polsce, jednak w Niemczech wybitny poeta wczesnego romantyzmu i niemieckiej ballady. Kościelne podziemia wspominają również o Dominiku, który zakochał się w niewłaściwej kobiecie i zginął z rąk zazdrosnego rywala. Pogrzeb hrabiny stał się szumnym wydarzeniem. I nie ostatnim. W lipcu przyjadą kolejni potomkowie, by podpisać umowę, że oni również chcą zostać pochowani w rodzinnym grobowcu.

Bóg jednoczący

– Pamięć o krzywdach niemieckich jest nie do wymazania, ale jej równoważnym uzupełnieniem powinno być zawsze wybaczenie. Kiedy jako wierzący stajemy w jedności przed tym samym Bogiem, pojednanie staje się łatwiejsze – podkreśla ks. Marian, dla którego relacje polsko-niemieckie to codzienność. Kilka lat był proboszczem w niemieckiej parafii, uczył w szkole niemieckiego, zdarza mu się tłumaczyć wykłady na sympozjach. Dlatego objęcie parafii z takim potencjałem historycznym było wyzwaniem nie do odrzucenia. Ma słabość do staroci i interesuje się konserwacją zabytków. Oprócz najkonieczniejszych prac przy zabytkowym kościele planuje też uporządkowanie niemieckich nagrobków na cmentarzu i utworzenie godziwego lapidarium. Kiedy Helmut Sauer, członek partii CDU, ostatni ochrzczony Niemiec w parafii i laureat pierścienia honorowego biskupa świdnickiego Ignacego Deca, za wkład w budowę porozumienia między Polakami i Niemcami zaproponował mu renowację rzeźby grupy krzyżowej, odpowiedź była oczywista. Z tyłu rzeźby umieszczono napis po polsku, niemiecku i łacinie: „Miłość Jezusa nas łączy”. Bo skupiając się wokół Niego, stoszowiccy parafianie zdziałali więcej dobrego, niż pielęgnując pamiętliwość o tym, co nas poróżniło.