Nie zamykaj oczu

Leszek Śliwa

|

GN 28/2013

publikacja 11.07.2013 00:15

Ten obraz został namalowany w czasach, gdy najlepsi artyści, poszukując w sztuce awangardowej formy i nowych treści, rzadko decydowali się na realistyczne przedstawianie pouczających przypowieści ewangelicznych.


„Miłosierny Samarytanin” 
olej na płótnie, ok. 1900
kolekcja prywatna „Miłosierny Samarytanin” 
olej na płótnie, ok. 1900
kolekcja prywatna
José Tapiró y Baró


José Tapiró, ceniony portrecista, specjalizujący się w wizerunkach mieszkańców północnej Afryki, zdecydował się jednak namalować obraz jakby z innej epoki. Jego dzieło ilustruje precyzyjnie słowa Jezusa z 10. rozdziału Ewangelii według św. Łukasza (10,30-37).


Zbawiciel opowiedział o człowieku, którego w drodze z Jerozolimy do Jerycha napadli zbójcy, pobili i ograbili. Obok poszkodowanego, nieprzytomnego i potrzebującego ratunku, przechodzili następnie kapłan i lewita (pomocnik kapłana). Nie zatrzymali się jednak i nie udzielili mu pomocy. Dopiero przejeżdżający później tą drogą Samarytanin (mieszkaniec Samarii) zatrzymał się i zaopiekował rannym.


Widzimy więc na pierwszym planie Samarytanina z troską obmywającego rany ofiary napadu. W tle zaś majaczy sylwetka oddalającego się kapłana. Z prawej strony przechodzi natomiast lewita. 
W czasach Jezusa Samarytanie byli skonfliktowani z Żydami i otoczeni przez nich pogardą. Kapłani zaś i lewici cieszyli się powszechnym szacunkiem.

Przypowieść musiała więc wstrząsnąć słuchającymi. Mogli się domyślać, że kapłan i lewita nie chcieli zbliżać się do pobitego z troski o swą czystość rytualną, ważną w judaizmie.

Te treści przypowieści Tapiró podkreśla, wkładając w ręce przechodzącego lewity zwój, prawdopodobnie z tekstami liturgicznymi. Zaczytany lewita jest tak pogrążony w lekturze bądź modlitwie, że nie zwraca uwagi na pokrzywdzonego człowieka. Jest on dla niego za mało ważny.

Artysta chce nam w ten sposób przekazać przesłanie Jezusa: nie naśladujmy zachowania kapłana i lewity w tej sytuacji.