Źródła naszej wiary

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 27/2013

publikacja 04.07.2013 00:00

Na początek zapraszamy do Jakubowa i wielkiego patrona tego miejsca – św. Jakuba.

 Wielki trybularz wiszący u samego sufitu jest wielką atrakcją sanktuarium Wielki trybularz wiszący u samego sufitu jest wielką atrakcją sanktuarium
Jędrzej Rams /GN

Podczas wakacji zapraszamy Państwa do odwiedzenia z nami, w ramach wakacyjnego cyklu artykułów w „Gościu Legnickim”, kilku miejsc, które kształtowały bądź od niedawna kształtują naszą wiarę i naszą pobożność. Na początek zachęcamy do odwiedzenia sanktuarium św. Jakuba, które znajduje się o rzut kamieniem, w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Lepiej pieszo

Jakubów należy do powiatu polkowickiego. Aby do niego dojechać, trzeba minąć Polkowice, a następnie kierować się na drogę krajową prowadzącą do Głogowa. Po kilku kilometrach w miejscowości Jerzmanowa skręcamy w lewo, zjeżdżając z drogi nr 329, i jesteśmy już w sanktuarium św. Jakuba. Nie jest to jedyny, a na pewno nie idealny sposób dotarcia w to miejsce. Święty Jakub jest przecież tą postacią, dzięki której powstał Szlak św. Jakuba wiodący od najdalszych miast Europy Wschodniej aż do grobu tego świętego w Hiszpanii – w Santiago de Compostela.

Dlatego zachęcamy, aby zarezerwować sobie dwa lub trzy dni wolnego i spróbować dojść tutaj, idąc Dolnośląską Drogą św. Jakuba. Zaczyna się ona w oddalonym od Jakubowa o 10 km Głogowie. Przebiega przez wspomniane sanktuarium, a następnie Grobowiec (sanktuarium Matki Bożej), Polkowice, Chocianów, Bolesławiec i Zgorzelec, gdzie po 180 km kończy się na moście Staromiejskim. Warto przejść kilka kilometrów z Głogowa bądź z Polkowic, aby poczuć chociaż namiastkę pielgrzymowania do odległej Hiszpanii. Przejście jest naprawdę łatwe. Nie trzeba zaopatrywać się w żadne przewodniki czy mapy. Cały szlak jest bardzo dobrze oznakowany charakterystyczną muszlą z krzyżem św. Jakuba. Poza tym przecież prowadzi nas sam Bóg! Dodam jednak, że warto zaplanować sobie pokonanie takiej trasy na koniec lipca, bo dokładnie 25. dnia tego miesiąca przypada odpust parafialny. Jest to dzień wspomnienia św. Jakuba. Można wówczas uzyskać odpust zupełny. W latach, gdy odpust przypada w niedzielę, w Kościele mówimy o Roku Jakubowym. Ostatni Rok Jakubowy przeżywaliśmy trzy lata temu.

Trybularz żyje

W samej miejscowości Jakubów kościół istniał już w 991 roku, kiedy to wymieniają go niemieckie kroniki. Dzisiejsza bryła świątyni jest o wiele późniejsza, datuje się ją na połowę XIV wieku. Wnętrze jest już jednak barokowe, co na pewno bardziej oddaje duchowość związaną z patronem świątyni. Jest pełna muszli jakubowych: w rzeźbach, płaskorzeźbach, malowidłach, a nawet witrażach. Święty Jakub patrzy z wielu figurek, a całości dopełnia niezwykłe charakterystyczne kadzidło, a dokładnie trybularz, zawieszony wysoko nad ołtarzem. Wbrew pozorom, nie służy on jedynie do dekoracji świątyni, lecz od czasu do czasu jest wykorzystywany w liturgii. Osobom, które nigdy nie spotkały się z czymś podobnym, zdradzamy, że w bazylice w Santiago de Comspostela w Hiszpanii znajduje się o wiele większy trybularz, który również służy podczas modlitw. Jest to rzecz bardzo charakterystyczna dla tamtego miejsca, stąd i w pewnym momencie jego kopia trafiła do malutkiego dolnośląskiego kościoła poświęconego św. Jakubowi. Sama świątynia, mimo że bardzo ładna, nie jest tym, co przyciąga pielgrzymów. Jest to głównie wspominany wielokrotnie apostoł. W parafii od wielu lat prężnie działa Bractwo św. Jakuba, które wyznaczyło sobie za cel opiekę nad szlakami jakubowymi, promocję miejscowości, a także opiekę nad cudownym źródłem, również noszącym imię św. Jakuba. Od kilku lat pobożność jakubowa wraca do łask. Zdaje się ciekawą propozycją duszpasterską oraz turystyczną dla regionu. Dość przyznać, że największa firma regionu, czyli KGHM Polska Miedź SA, gdy otwierała kilka lat temu szyb Polkowice-Sieroszowice SG-1, postarała się, by otrzymał on imię św. Jakuba.