Jak zmniejszyć skutki tąpań?

Gość Legnicki 25/2013

publikacja 20.06.2013 00:00

Zmiany w sposobie odstawiania urobku i planowaniu robót, m.in. w kontekście wysokości wyrobisk – to tylko niektóre wskazania Wyższego Urzędu Górniczego, przekazane po kontroli komisji specjalnej.

 Wskazania podziemnych sejsmografów mogą teraz być – zgodnie z zaleceniami komisji – weryfikowane przez firmę zewnętrzną Wskazania podziemnych sejsmografów mogą teraz być – zgodnie z zaleceniami komisji – weryfikowane przez firmę zewnętrzną
Roman Tomczak

Komisja, powołana do zbadania przyczyn i okoliczności wstrząsu, nie zakończyła jeszcze swoich prac i można spodziewać się kolejnych wskazówek. Na razie wydobycie w polu G-3/5, gdzie 19 marca doszło do wstrząsu górotworu, ciągle jest wstrzymane. Mogłoby ruszyć pod warunkiem, że KGHM zastosuje tam dodatkowe działania profilaktyczne. O takich mówiono na zorganizowanej w kwietniu w siedzibie KGHM konferencji poświęconej profilaktyce i ograniczaniu skutków wstrząsów górniczych.

Miedziowa spółka wraz z naukowcami z Politechniki Opolskiej opracowuje właśnie system projektowania sejsmicznego. Choć takie badania prowadzi się zazwyczaj tam, gdzie występują trzęsienia ziemi, naukowcy twierdzą, że system doskonale sprawdziłby się w warunkach Zagłębia Miedziowego. Sam fakt organizowania tego typu spotkań i sympozjów dowodzi, że KGHM bardzo poważnie podchodzi do tego problemu.

– Nie jesteśmy w stanie uchronić się przed wstrząsami wywołanymi działalnością górniczą, ale możemy poprawić bezpieczeństwo oraz zmniejszyć niektóre uciążliwe skutki, a nawet koszty napraw po wstrząsach górniczych – mówił podczas seminarium w KGHM prof. Zbigniew Zembaty z Politechniki Opolskiej. Na nietypowy charakter wstrząsu z marca wskazywali dwaj członkowie komisji powołanej przez Wyższy Urząd Górniczy. Prof. Józef Dubiński (AHG) i prof. Andrzej Zarychta (Politechnika Śląska) ocenili, że wstrząs sprowokowało nagłe uaktywnienie się ogromnego uskoku geologicznego. Stąd też biorą się kontrowersje o sile wstrząsu.

Według ustaleń komisji, przekazanych do KGHM, urządzenia sejsmiczne zainstalowane w kopalniach spółki nie mogły go w należyty sposób zmierzyć. Pomiar zaburzył m.in. drugi, wtórny wstrząs o znacznie mniejszej sile. Dlatego wydaje się prawdopodobne, że komisja zaleci także weryfikowanie wskazań kopalnianych sejsmografów przez zewnętrzną firmę. Skądinąd wiadomo, że używane przez KGHM sejsmografy to najnowocześniejsze urządzenia, jakie są stosowane obecnie w polskim górnictwie podziemnym.

Mimo to prace na polu, gdzie przed trzema miesiącami doszło do wstrząsu, są ciągle wstrzymane. – Oddział G-3 pracuje na kilku polach – wyjaśnia Sylwia Rozkosz z departamentu komunikacji KGHM. Obecnie prowadzone są prace w polu G-3/4. Eksploatacja w polu G-3/5 będzie wstrzymana do czasu wypracowania wniosków przez komisję specjalną. 19 marca ok. 22.00 w kopalni ZG Rudna w Polkowicach doszło do wstrząsu o sile 3,4 stopni w skali Richtera.

Z górniczego punktu widzenia wstrząs był nietypowy, bo trwał około 10 sekund, podczas gdy normalnie takie wstrząsy trwają około 4 sekund. Jego przyczyną był samoistny ruch górotworu. W wyniku zawalenia się chodników 40 pracujących w tym rejonie górników zostało odciętych od świata. Część z nich zdołała wydostać się z kopalni o własnych siłach. Jeden został wyniesiony na noszach i trafił do szpitala w Lubinie. Do pozostałych 19 górników ratownicy dotarli dopiero po siedmiu godzinach. Wszyscy byli w dobrym stanie.

Pierwszy, tragiczny w skutkach wstrząs górotworu w kopalniach należących do KGHM miał miejsce w 1974 r. Na oddziale G-21 w kopalni „Polkowice” w wyniku tąpnięcia zginęło trzech górników. Komisja specjalna Wyższego Urzędu Górniczego ma zakończyć swoją pracę jeszcze w tym miesiącu.