Pasterka w markecie

Ks. Rafał Kowalski

|

GN 51/2012

dodane 20.12.2012 00:15

– Jak ksiądz poczeka, to o 12.00 z tych głośników nie będzie leciała muzyka, tylko „Anioł Pański” – Clark zachęcał mnie, bym jeszcze chwilę pozostał w… sklepie.

 Przerwa w pracy lub odpoczynek po zakupach – zawsze jest dobry moment na spotkanie z Jezusem Przerwa w pracy lub odpoczynek po zakupach – zawsze jest dobry moment na spotkanie z Jezusem
Ks. Rafał Kowalski

Znaliśmy się od 10 minut. Niewysoki, ciemnowłosy, młody mężczyzna o czarnych oczach siedział przy wejściu do kaplicy adoracji, znajdującej się w jednym z największych supermarketów w Manili „SM Megamall”. Te centra handlowe to takie małe miasta. Są tu restauracje, sklepy, ale także przychodnie lekarskie, lodowiska, gabinety kosmetyczne czy zakłady fryzjerskie. Dlaczego nie miałoby być miejsca, gdzie można się pomodlić? Co jakiś czas do kaplicy ktoś wchodził, by zatrzymać się przed Najświętszym Sakramentem. Z torbami pełnymi zakupów, kartonami, a czasem identyfikatorem pracownika jednego z kilkuset punktów handlowych. – Trudno powiedzieć, ile osób przychodzi każdego dnia – mówi Clark Nolasco, pracownik biura kaplicy. – Obok, gdzie sprawowana jest codziennie Msza św., w dni powszednie można naliczyć ok. 150, w niedziele i święta nawet i 600 uczestników – dodaje. – U nas są tylko dwie kaplice. Proszę pojechać do Greenbeltu. Tam w wewnętrznym ogrodzie jest mały kościół z dyżurnym konfesjonałem – tłumaczy, nie mogąc najwyraźniej zrozumieć rosnącego zdziwienia, które musiało rysować się na twarzy kapłana z tak katolickiego kraju, jakim jest Polska. Kto sprawuje Msze św. w tych marketach? Kto słucha spowiedzi? Kto w końcu sprząta kaplice i dba o ich utrzymanie oraz czy ich obecność nie rozbija życia parafialnego i w rzeczywistości nie odciąga ludzi od Kościoła, a także czy właściciele sklepów nie spotykają się z zarzutem braku tolerancji wobec niewierzących i urażania uczuć religijnych niechrześcijan? – tyle pytań przy jednej wizycie w supermarkecie.

Tam, gdzie żyją ludzie

– Wiara w Boga jest częścią naszego życia, tak samo jak jedzenie, spanie, praca czy robienie zakupów – Clark rozpoczyna swoistą lekcję teologii, zwracając uwagę, że dla Filipińczyków czymś normalnym jest wspólna modlitwa przed rozpoczęciem posiłku w restauracji czy złożenie rąk w czasie robienia zakupów i odmówienie modlitwy „Anioł Pański” w obecności innych kupujących. – U nas tego nie ma, ale w niektórych sklepach o 15.00 leci także Koronka do Miłosierdzia Bożego – dodaje, zaskoczony informacją, że tę modlitwę Pan Jezus przekazał światu przez zakonnicę z Polski. Z jego relacji dowiaduję się także, że utrzymanie kaplic sponsoruje właściciel marketu. On także zatrudnia kilka osób, które – tak jak Clark – dbają o te miejsca, oraz zaprasza kapłanów z pobliskich parafii, by sprawowali Eucharystię i spowiadali. – Zdarza się, że księża są pracownikami sklepu, jednak to jeszcze nie jest zbyt częste – zaznacza.

Na pytanie, czy tworzenie miejsc kultu w placówkach handlowych nie odciąga ludzi od parafii, odpowiada: – Był ksiądz w kościele św. Piotra? Do tej parafii należy ok. 20 tys. wiernych. Msze św. w niedzielę są sprawowane co godzinę od 5.00 rano do 21.00, z przerwą na obiad o 13.00. Na każdej – pełna świątynia. Księża nie są w stanie obsłużyć wszystkich wiernych i właściwie nie protestują, kiedy przychodzą oni na Eucharystię do marketu. W podobnym tonie wypowiada się spotkany w kaplicy kapłan. Ks. Joshua Alvero jest członkiem Zgromadzenia Uczniowie Nadziei św. Jana Apostoła. – Kiedy zapytano naszego biskupa, po co wchodzić z modlitwą i Mszą św. do marketów, odpowiedział: „Wielu z tych ludzi do nas nie przyjdzie. My musimy iść do nich i być tam, gdzie toczy się ich życie”.

Anioł Pański zwiastował

Wybija 12.00. Muzyka w głośnikach rzeczywiście zostaje wyciszona i płynie z nich modlitwa południowa w języku angielskim. Ludzie zatrzymują się, składają ręce. Niektórzy zamykają oczy, a po ruchu ich warg rozpoznać można, że szepczą „Zdrowaś, Maryjo, łaski pełna...”. Są i tacy, którzy zupełnie się tym nie przejmują. Dalej robią zakupy, oglądają towary na półkach, proszą sprzedawców o radę. Nikt jednak nie mówi, że Kościół zawłaszczył sferę publiczną, nie patrzy dziwnie na modlących się i nie skarży, że właśnie urażone zostały uczucia niewierzących.

Tagi: