Tusk: Miliard w tę, czy miliard w tę...

PAP

dodane 22.11.2012 19:42

Herman Van Rompuy zaproponował na szczycie UE nowy niższy limit dostępu do funduszy spójności, który oznacza ok. 1,5 mld euro mniej dla Polski na lata 2014-20. Polska się nie zgadza, ale "nasze postulaty nie są obliczone na blokowanie" - mówi premier Donald Tusk.

Tusk: Miliard w tę, czy miliard w tę... Donald Tusk przemawia do mediów w Brukseli; 22.11.2012 THIERRY ROGE/PAP/EPA

Nowa propozycja Van Rompuya oznacza, że Polska mogłaby w ramach funduszy spójności otrzymać w ciągu siedmiu lat nowej perspektywy finansowej około 72,4 mld euro.

"Różnice są niewielkie, ale akceptacji z naszej strony nie ma" - podkreślił szef polskiego rządu po rozmowie z przewodniczącym Rady Europejskiej. "Chcemy także trochę lepszych warunków, jeśli chodzi o program rozwoju obszarów wiejskich; w dopłatach bezpośrednich jest wyraźny postęp, chociaż też nie do końca satysfakcjonujący, ale tu i tak byłoby nieźle" - powiedział. Lepsze są też nowe zasady dotyczące wydawania unijnych funduszy ws. odliczania VAT-u i udziału środków własnych w projektach realizowanych z budżetu UE.

"Szczerze powiedziawszy miliard w tę, czy miliard w tę w porównaniu do sytuacji, w której byłby wielki znak zapytania, czy w ogóle jest budżet - myślę, że każdy by to przeżył. Nikt nie będzie do końca zadowolony, o tym już wiem" - oświadczył premier.

Zaznaczył, że Polska "mówi językiem dość umiarkowanym" i "nasze postulaty nie są obliczone na blokowanie". "Jesteśmy w tej grupie państw, która jeśli coś zaproponuje, to nie po to, żeby zablokować kompromis, i myślę, że nasi partnerzy to docenią" - podkreślił.

Obniżenie przypadających na Polskę środków w polityce spójności to wynik obniżenia limitu dostępnych funduszy z 2,4 proc. PKB kraju rocznie (jak zaproponował Van Rompuy w swej propozycji z 13 listopada) do 2,35 proc. PKB. Cypryjska prezydencja proponowała limit na poziomie 2,36 proc. PKB. Najbardziej korzystna dla Polski była wyjściowa propozycja Komisji Europejskiej, która zaproponowała w ubiegłym roku limit w wysokości 2,5 proc. PKB, co Polsce dawało dostęp do 77 mld euro w ciągu siedmiu lat.

"W tej chwili jest 2,35 (PKB), Cypryjczycy proponowali 2,36, my stoimy na stanowisku 2,4. We wszystkich tych kategoriach to jest chyba ponad 70 mld (euro)" - powiedział premier. "Pamiętajmy, że są państwa-płatnicy netto, w tym z reguły przecież przychylne naszym projektom Niemcy, (...) które myślą o cięciach, które obsunęłyby ten tzw. capping do około 2 proc. Oczywiście to jest raczej pozycja wyjściowa, negocjacyjna, ale to pokazuje, że to nasze 2,4 (...) spotyka się z kontrą płatników netto, którzy chcieliby ten capping wyraźnie niżej ulokować" - dodał.

Pytany o szanse na porozumienie na trwającym szczycie UE powiedział, że "chyba nie będzie to proste". "Jeśli miałbym mierzyć nadzieję na osiągnięcie kompromisu już dzisiaj wyrazem oczu naszych rozmówców, to jest mniej niż 50 procent" - ocenił.

Choć Van Rompuy zaproponował obniżenie funduszy spójności dla Polski, to przychylił się do polskich postulatów ws. utrzymania obecnie obowiązujących zasad wydawania tych funduszy, które mają ogromne znaczenie dla beneficjantów - poinformował Tusk. Chodzi o odliczanie VAT-u i udział środków własnych.

"Bardzo wiele państw otrzymało jakieś ustępstwo, my też (...). Mówimy tutaj o takich sprawach jak kwalifikowalny VAT, rzecz bardzo ważna dla samorządów i dla organizacji pozarządowych; czy maksymalny poziom dofinansowania" - mówił Tusk polskim dziennikarzom po rozmowie z przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem.

Herman Van Rompuy poza cięciami zawarł w swojej propozycji budżetowej z 13 listopada niekorzystne zmiany zasad wydawania środków europejskich. Zaproponował np., by projekty mogły być finansowane z budżetu UE najwyżej w 75 proc. ze środków europejskich, podczas gdy w dotychczasowej perspektywie finansowej było to 85, a nawet więcej procent. Resztę beneficjenci muszą wykładać z własnych środków.

Zaproponował też zlikwidowanie kwalifikowalności podatku VAT. Chodzi o to, że podatku tego nie można byłoby sfinansować z pieniędzy europejskich, co de facto podniosłoby znacznie koszty inwestycji. Przyjaciele polityki spójności oprotestowali te zmiany jako uciążliwe i kosztowne dla odbiorców: gmin, organizacji pozarządowych oraz małych i średnich firm.

Teraz - według relacji Tuska - na stole negocjacyjnym pojawiła się nowa propozycja, która przewiduje możliwość kwalifikowania VAT i możliwość finansowania projektów w wyższym stopniu niż 75 proc. z pieniędzy UE.