„Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną”

Anna Majnusz nauczyciel przedszkolny

|

GN 43/2012

dodane 27.10.2012 17:00

Droga jako częsty motyw naszej kultury może wydawać się wyświechtana.

„Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną” roman koszowski

Droga życia każdego z nas, naznaczona porażkami i sukcesami, tragiczna lub monotonna. Szukamy uznania, wygody, mocnych doznań. Kluczymy, potykamy się, zdobywamy, wciąż pragniemy. Nic nie wiemy o naszym przeznaczeniu. Bezsilni czy zatwardziali nie potrafimy lub nie chcemy zawołać: „Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną”. A przecież Bóg, jak w Księdze Pocieszenia obiecuje Jeremiasz, przyprowadzi nas do strumienia wody równą drogą – nie potkniemy się na niej. Bóg cierpliwy i miłosierny, chętny wybaczaniu. Może doświadczając własnej bezsilności, trzeba wrócić do prostych i skromnych przejawów życia wiary? Czy nie „wydziedziczyliśmy się” z podstawowych wartości, jakie niosą przykazania? Może czas, by w ich świetle odczytać nasze przeznaczenie. W spokoju i bez egzaltacji. Takie proste, a takie trudne.

Tagi: