Dzieje się dzieją

Franciszek Kucharczak

|

GN 31/2012

publikacja 02.08.2012 00:15

Kto nie widzi mocy Słowa Bożego, niech prosi o lepszy wzrok

Dzieje się dzieją

Niedawno rozmawiałem z polskim księdzem, który pracuje w zachodniej Europie. Gorliwy kapłan, ale po latach pracy w laicyzującym się środowisku pogodził się z rolą syndyka masy upadłościowej. – Ludzie coraz starsi, nowi nie przychodzą – mówił zrezygnowany.

– No to byś musiał mocą Jezusa kogoś uzdrowić, wtedy zaczną przychodzić – powiedziałem.

On na to, że nie ma tego daru. – Jak nie masz? A sakramenty? Chyba udzielasz namaszczenia chorych? – napadłem na niego. Nie wyglądał na przekonanego. – Namaszczenie chorych ma dawać nadzieję – bronił się.

No właśnie. Dajemy „nadzieję” na coś, co mamy po prostu dawać. W Liście św. Jakuba jak byk stoi: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone”.

Słowo Boże mówi jasno: Pan go PODŹWIGNIE. Jeśli rzadko tak się dzieje, to czego brakło? Modlitwy pełnej WIARY. A dlaczego brak wiary? Bo brak jej znaków – i koło się zamyka.

Wiara potrzebuje znaku. Jeśli Jezus mówił o znakach, które będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą, to brak znaków oznacza brak wiary. W Dziejach Apostolskich czytamy, że Paweł i Barnaba „nauczali odważnie, ufni w Pana, który potwierdzał słowo swej łaski cudami i znakami, dokonywanymi przez ich ręce” (Dz 14,3b). Uwaga: Bóg cudami i znakami POTWIERDZA słowo swojej łaski. To nie żadna fanaberia oczekiwać cudów i znaków mocy – te znaki i cuda to chrześcijańska normalność. Biblia jest ich pełna, od początku do końca. A także historia Kościoła.

Można gadać, że te potwierdzenia nie są potrzebne, tak jak można całe Słowo Boże uznać za metaforę i na jego bazie stworzyć własną religię niemocy i kompromisu nieba z piekłem. Można w imię wypaczonej miłości podtrzymywać człowieka, żeby się nie potknął na drodze do zguby. Ale to nie ma nic wspólnego z prawdziwą Ewangelią. Chrześcijaństwo to nie muzeum, w którym żyje się wspomnieniami dziejów apostolskich. Te dzieje się nie skończyły i nie skończą aż do ostatniej godziny świata. Są dziś tak samo realne jak dwadzieścia wieków temu.

Tej realności doświadczyłem kolejny raz za sprawą tygodniowych rekolekcji „Jezus żyje” na Górze św. Anny. Zorganizowały je gliwickie wspólnoty charyzmatyczne. To był już trzeci taki turnus w czasie tych wakacji, a w każdym po 400 ludzi. Doświadczyłem Kościoła żywego, który nie różni się niczym istotnym od opisanego w Nowym Testamencie. Spotkałem świadków Chrystusa, ludzi pełnych wiary, której autentyczność Bóg potwierdza uzdrowieniami, uwolnieniami, radością, o jakiej świat nie ma pojęcia. I jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że wspólnoty żywej, autentycznej wiary – takie, o jakich czytamy na kartach Nowego Testamentu – są dziś koniecznością. Mam to szczęście należeć do takiej wspólnoty i wiem, jaką siłę daje, jakim jest wsparciem i jak Bóg działa tam, gdzie ludzie wybrali Go na swojego Pana.

To jest Kościół. Zachwycający, bo Jezus jest zachwycający.

Bądźcie niepłodni
Melinda Gates, żona miliardera Billa Gatesa, powiedziała, że „jako katoliczka” w pełni angażuje się w ułatwienie kobietom dostępu do antykoncepcji. Na ten cel wraz z mężem wyasygnowała prawie pół miliarda euro. Stwierdziła, że ta suma będzie stanowić „wyzwanie dla hierarchii kościelnej”. Pani Gatesowa równie dobrze mogłaby ogłosić, że „jako muzułmanka” angażuje się w walkę ze wskazaniami Koranu. Tyle że musiałaby wydać kolejne pół miliarda na ochronę. Ona nie jest muzułmanką? Jest. Taką samą jak katoliczką.

Pani funkcyjna
Sejm nie przyjął ustawy o związkach partnerskich. Biskup Kazimierz Górny w liście do marszałka Sejmu podziękował posłom, „którzy podczas głosowania bronią godności małżeństwa i rodziny”. Anna Grodzka bardzo się z tego powodu oburzył/a, bo biskup podpisał się jako przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny, a zdaniem Grodzkiej, „absolutnie nie ma prawa podpisywać się swoją funkcją”. Grodzka dodał/a, że „to naruszenie zasad demokracji i rozdziału Kościoła od państwa. To rzecz zawstydzająca, niegodna państwa polskiego, które ma być państwem prawa”. Jak to ludzie różnie reagują na te same rzeczy. Gdy się pełni funkcję przewodniczącego Rady ds. Rodziny, dziękuje się za utrzymanie godności rodziny, a gdy się pełni funkcję kobiety, napada się na biskupa.

Eutanazim górą
Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że państwo niemieckie naruszyło prawo, nie rozpatrując prośby męża, który chciał śmierci sparaliżowanej żony. „Musiał” więc wywieźć ją do Szwajcarii i tam ją otruli. Trybunał uznał, że niemieckie sądy naruszyły artykuł o prawie do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Oj, poprawcie się, Niemcy, bo będziecie mieli problem z turystyką eutanazyjną. W Holandii już nie można zdobyć wyborców.